Raw Air 2019: Konkursy w Oslo zakwalifikowane jako... impreza wysokiego ryzyka

Krzysztof Sobczak
07.03.2019 19:46
Konkursy w Oslo imprezą podwyżśzonego ryzyka
fot. Eibner-Pressefoto/EXPA/Feichter

Policja w Oslo zakwalifikowała sobotnie zawody w kompleksie sportowym Holmenkollen, skoki i biegi narciarskie, jako wydarzenie bardzo wysokiego ryzyka. Powodem jest skandal w ubiegłym roku, kiedy tysiące pijanych kibiców spowodowały chaos i masowe bójki.

Zagłosuj

Czy Kamil Stoch ponownie wygra Raw Air?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Multimedalistka olimpijska i mistrzostw świata w biegach narciarskich Marit Bjoergen, która przed rokiem podczas tych zawodów kończyła karierę opisała, że było to "apogeum pijaństwa i zdziczenia” i w najbliższych latach nie zamierza zabierać na te zawody swojego syna.

Zobacz także

Dlatego w tym roku będzie więcej policji i zostały zmienione godziny zawodów. Bieg na 50 kilometrów ze startu wspólnego mężczyzn rozpocznie się godzinie 10, a drużynowy konkurs skoków turnieju Raw Air o 14:30. Przed rokiem bieg rozpoczął się o godzinie 14:30, a konkurs skoków o 17.

- Festiwal narciarski, który co roku był świętem sportu, przerodził się w istne święto pijaństwa, które kompletnie wymknęło się spod kontroli. Wcześniejsze godziny sprawią, że ludzie będą spożywać mniej alkoholu i wcześniej wrócą do domów. Przynajmniej taką mamy nadzieję, lecz będzie nas więcej i będziemy bardziej stanowczy niż w roku ubiegłym. Okazało się, że są to zawody bardzo wysokiego ryzyka - powiedział Tor Strand, komendant policji chroniącej tegoroczne zawody na Holmenkollen.

ZOBACZ TAKŻE: Raw Air 2019: PROGRAM morderczego cyklu

PŚ w Oslo: Policja przygotowana na najazd kibiców

W przeddzień kolejnej edycji „Holmenkollen Skifestival” w Oslo wspomina się wydarzenia sprzed roku, kiedy w sobotę 10 marca na wzgórzu Holmenkollen położonym 9 kilometrów od centrum Oslo zebrało się - według ocen organizatorów i policji - ponad 100 tysięcy osób.

Większość przyszła na bieg na 50 kilometrów mężczyzn, który od ponad 100 lat jest największym wydarzeniem sezonu w Norwegii. Kibice tradycyjnie pojawiają się tu już w piątek wieczorem i koczują w lesie przy trasie biegu przy grillach i ogniskach, aby mieć jak najlepsze miejsca.

Rozlicz PIT za darmo z Fundacją Radia ZET

Jak opisała policja, tłum kompletnie pijanych ludzi przewracał barierki, atakował policję i żołnierzy pracujących jako wolontariusze. Na peronach metra był taki tłok, że ludzie wpadali na tory i osiem z nich zostało poważnie porażonych prądem. Na pogotowie zgłosiło się kilkaset osób z obrażeniami spowodowanymi przez bójki i upadki. Kilkadziesiąt z nich skierowano do szpitali. Jak przyznali lekarze i pracownicy Czerwonego Krzyża, wszyscy pacjenci byli pijani.

- Po wyłączeniu prądu w trakcji metra, niekontrolowana masa ludzi udała się pieszo w kierunku miasta - powiedział inspektor Johan Fredriksen na antenie telewizji NRK.

Opisał: - To był dziki, pijany i rozjuszony tłum załatwiający w ogrodach okolicznych willi najróżniejsze potrzeby fizjologiczne bez żadnego skrępowania. Ci, którzy nie mogli już iść, leżeli na poboczu. Nikt nie słuchał naszych poleceń, ludzie przewracali barierki i rzucali w nas kulami ze śniegu i lodu. Sytuacja kompletnie wymknęła się spod naszej kontroli. Po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z tak masowym pijaństwem i agresją i to na zawodach sportowych, na które czekamy przez cale rok.

PŚ w Oslo: Szwed obrzucony butelkami, Bjoergen przerwała trening

Szwedzki biegacz Daniel Rickardsson opisał, że chciał zakończyć bieg po wulgarnych wyzwiskach i kilkakrotnym obrzuceniu puszkami i butelkami po piwie – "przy celnym trafieniu tłum wył z radości” - wspominał.

Wstrząśnięty rzecznik szwedzkiej reprezentacji w biegach narciarskich Torbjoern Norvall jeszcze podczas transmisji w NRK stwierdził, że "to byli dorośli ludzie, wielu w wieku emerytalnym, ale nie pod lekkim wpływem alkoholu tylko totalnie pijani, jak zwierzęta".

Norweski skoczek Johann Andre Forfang opisał, że stojąc na szczycie skoczni widział w dole dziesiątki niebieskich lamp policyjnych: "zaniepokoiłem się czując, że na dole coś się dzieje, lecz na skoczni było w miarę spokojnie".

Bjoergen z kolei powiedziała, że w sobotę przed południem trenowała na trasie męskich 50 kilometrów. - Już wtedy widziałam, że przy setkach ognisk i namiotów pije się dużo alkoholu i słyszałam bełkotliwe krzyki, więc szybko zakończyłam trening - przyznała.

Policja oceniła, że jeszcze nigdy w Oslo nie miała do czynienia z taką liczbą pijanych osób, a organizatorzy, że nigdy nie widzieli tylu butelek po wódce leżących w śniegu wzdłuż trasy biegu. Podkreślono też, że początkowe podejrzenia, że byli to głównie polscy kibice, którzy od lat tysiącami przychodzą na konkurs skoków, okazały się bezpodstawne.

- Na trybunach skoczni było spokojnie. To norwescy kibice biegów narciarskich przesadzili z ilością spożywanego alkoholu. Nasze prawo zakazuje picia go na obiektach, lecz w lesie już nie - wyjaśnił inspektor Fredriksen.

RadioZET.pl/PAP/KS