Zamknij

Radość w domu polskiego skoczka po powołaniu na igrzyska. "To było jak medal"

Paweł Żurek
19.01.2022 09:50
Radość w domu polskiego skoczka po powołaniu na IO. "To było jak medal"
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Marcelina Hula w rozmowie z TVP Sport opisała, jak jej mąż zareagował na powołanie na igrzyska olimpijskie. „Ta informacja była dla niego jak medal, jak spełnienie marzeń” – nie ukrywa żona Stefana Huli.

Stefan Hula pojedzie na igrzyska w Pekinie razem z Dawidem Kubackim, Kamilem Stochem, Piotrem Żyłą i Pawłem Wąskiem. 35-letni skoczek dostał powołanie m.in. dzięki przyzwoitym występom w ostatnich konkursach, w tym w Zakopanem, gdzie zajął 27. miejsce.

Żona doświadczonego skoczka, Marcelina, przyznała, że jej mąż bardzo ucieszył się po ogłoszeniu składu kadry na IO. – Dla niego to spełnienie marzeń. Poczuł spokój. Były momenty zwątpienia, gdzie się męczył. Nie poddawał się. Skoki to jego praca, hobby i pasja. Kocha to, co robi – powiedziała.

"Młodsi skoczkowie nazywają go dziadek"

Stefan Hula w tym sezonie Pucharu Świata punktował raz – w Zakopanem. Wyniki doświadczonego zawodnika i jego słabsza forma odbiły się na nim i jego rodzinie. - Bywały sytuacje, podczas których musieliśmy dyskutować, długo rozmawiać. Musiałam mu przypomnieć, że kocha skoki. Powtarzałam: "Dasz radę wrócić tam, gdzie byłeś" – przyznała żona skoczka.

Marcelina Hula poruszyła też kwestię wieku swojego męża. Jak przyznała, były momenty, gdy metryka skoczka drażniła go. - Teraz niekoniecznie. Młodsi zawodnicy w kadrze nazywają go "dziadkiem". Bardziej śmieje się z tego niż denerwuje – przyznała.