Zamknij

Niemiecki dziennikarz obraził Piotra Żyłę. Nazwał naszego mistrza "klaunem"

02.03.2021 15:48
Piotr Żyła
fot. PAP/EPA

Piotr Żyła został zwyzywany od "klaunów". Niemiecki dziennikarz popularnego "Sueddeutsche Zeitung", Volker Kreisl, obraził Piotra Żyłę w jednym ze swoich artykułów opublikowanym na stronie internetowej gazety. Kreisl zaatakował świeżo upieczonego mistrza świata na skoczni normalnej za jego styl bycia.

  • Piotr Żyła zdobył w sobotę złoty medal mistrzostw świata na skoczni normalnej w Oberstdorfie
  • Po zostaniu mistrzem świata popularny "Pieter" w swoim stylu celebrował swój sukces, śmiejąc się i krzycząc
  • Nie spodobało się to dziennikarzowi niemieckiego "Sueddeutsche Zeitung", który nazwał naszego świeżo upieczonego mistrza "klaunem"

Piotr Żyła sięgnął w sobotę po złoty medal mistrzostw świata w Oberstdorfie, deklasując przy tym swoich rywali - drugiego Niemca Karla Geigera, trzeciego Słoweńca Anze Laniska i czwartego Norwega Halvora Egnera Graneruda.

Po zdobyciu mistrzostwa 34-letni skoczek z Wisły nie krył radości i w swoim stylu celebrował sukces, śmiejąc się i krzycząc.

Piotr Żyła zwyzywany od "klaunów". Skandaliczny artykuł Niemców

Nie wszyscy jednak odebrali to jako euforię. Styl bycia popularnego "Pietera" nie spodobał się Volkerowi Kreislowi, dziennikarzowi niemieckiego "Sueddeutsche Zeitung". Na stronie internetowej gazety pojawił się artykuł, krytykujący pokonkursowe zachowanie Żyły.

W swoim tekście Kreisl pisze wprost - jego zdaniem nasz świeżo upieczony mistrza świata jest klaunem. Wypomina mu, że bez przerwy śmieje się i robi to nawet po skokach, które były w jego wykonaniu kiepskie. Stwierdził także, że poprzedni trener reprezentacji Polski skoczków narciarskich, Austriak Stefan Horngacher, miał dość jego "pajacowania".

"Skoki narciarskie to poważna sprawa i nie ma w nich powodu do śmiechu. Okej, wykonawcy są szczęśliwi, gdy dobrze skoczą, ale radość szybko zostaje opanowana. (...) Skoczkowie, którzy wychodzą ze swojej skorupy, są rzadkością, a skoczkowie, którzy są klaunami, nawet nie istnieją. Ale zaraz - jest jeden!" - napisał Kreisl, po czym rzucił nazwiskiem wprost.

"To ten Polak, który musiał zostać sprowadzony na ziemię przez trenera, bo za bardzo "pajacował" przy dziennikarzach. Jak on się nazywał? A, tak, Piotr Żyła. Ten, który tak głośno śmiał się po każdym skoku, że aż myślało się, że śmiesznym będzie, gdy zostanie mistrzem świata. W sobotę właśnie nim został" - dodał.

W kolejnych akapitach dziennikarz opisuje, jak wyglądały rozmowy Żyły z zagranicznymi dziennikarzami po sobotnim triumfie - były tam jedynie zdawkowe odpowiedzi i mnóstwo "ahahaha". Taki tytuł ma zresztą artykuł Kreisla.

Dlaczego Volker Kreisl nie ma racji?

Tekst Niemca jest o tyle szokujący, że niedawno media obiegło nagranie, na którym polski skoczek prosi dziennikarza TVP Sport o przerwanie wywiadu ze względu na hymn Niemiec. Wiślanin zdjął już nawet czapkę, by oddać należyty szacunek pieśni narodowej naszych zachodnich sąsiadów, ale Sebastian Parfjanowicz poprosił naszego mistrza, by mówił dalej. Ten gest, choć niewielki, świadczy o tym, że Żyła wcale nie jest klaunem, który ze wszystkiego robi sobie tzw. jaja, ponieważ w momencie, kiedy nie ma miejsca i czasu na wygłupy, potrafi zachować ogromną klasę.

Artykuł Kreisla można dodatkowo odebrać o tyle sceptycznie, że zawodnikiem o bardzo podobnym usposobieniu do "Pietera" jest... Markus Eisebichler, obecnie najlepszy niemiecki skoczek w Pucharze Świata (wicelider). 29-letni zawodnik z Siegsdorf znany jest ze swoich wybuchów radości i gniewu, podczas których nie stroni od głośnego używania niecenzuralnych wyrazów. Kamery niejednokrotnie rejestrowały już, jak Niemiec donośnie przeklina - i to zarówno ciesząc się i wymachując rękami po dobrym skoku, jak i łapiąc się za głowę i potrząsając pięściami po złym.

Jakby absurdów było mało, jednym z pierwszych zagranicznych skoczków, którzy pospieszyli pogratulować mistrzostwa Żyle, był właśnie Eisenbichler. Po krótkich gratulacjach Polak z Niemcem stanęli naprzeciw siebie i zaczęli krzyczeć wspólnie. Jak odebrali to Polacy? Jako przyjazny gest niemieckiego skoczka...

RadioZET.pl/Sueddeutsche Zeitung