Zamknij
Kamera kocha Kamila Stocha
Kamera kocha Kamila Stocha
fot: AP/East News
SKOK NA SKOKI

Nowy sezon w nowym wydaniu. Puchar Świata w TVN

Andreas Nicolaides
Andreas Nicolaides Redaktor Radia Zet
19.11.2021 13:04
19.11.2021 13:04

Skoki narciarskie i TVP – kilkudziesięcioletni związek, który jednoczył wszystkich Polaków, zapraszał przed telewizory całe rodziny i pokazywał, jak polski sportowiec staje się światową supergwiazdą. Dziś przechodzi do historii. Nic już nie będzie takie samo, co nie oznacza jednak, że będzie gorsze. Wręcz przeciwnie. Puchar Świata przejął TVN.

Grupa Discovery była w posiadaniu praw do transmisji skoków narciarskich w Polsce już dużo wcześniej, ale nikt nie zaprzątał sobie tym głowy. Sprawę załatwiała sublicencja, którą TVP bez problemów pozyskiwała od amerykańskiej stacji. Teraz właściciel TVN-u zatrzymał wszystko dla siebie i wszedł w projekt bardzo mocno. Do prowadzenia studia zaprosił nie tylko znanego z audycji Radia ZET i programu „Dzień dobry TVN” Damiana Michałowskiego, ale też jednego z czołowych dziennikarzy TVP, Sebastiana Szczęsnego. I o ile obaj panowie nie mogą doczekać się rozpoczęcia tej nowej telewizyjno-sportowej przygody, odcinają się od polityki.

- Skoki narciarskie to sport narodowy. I bez względu na to, czy głosujesz za prawą stroną, lewą stroną czy za środkiem, wszyscy chcą, by wygrali nasi. Ja się tego trzymam. Skoki narciarskie to sport ponad podziałami. My się nie bawimy w politykę, bo my nie od tego jesteśmy. Niech tym zajmują się ludzie, którzy się tym zajmować powinni. A my zajmujemy się sportem, by jak najprzyjemniej podać to bardzo ciepłe, gorące i bardzo wartościowe danie, czyli skoki narciarskie. To jest dla nas najważniejsze, bo sport powinien łączyć - bez względu na to, na kogo głosujesz. To nie ma najmniejszego znaczenia, gdy skaczą Kamil Stoch, Dawid Kubacki czy Piotr Żyła - powiedział mi Damian Michałowski.

W oświadczeniu TVP, odnoszącym się do braku pozyskania sublicencji do pokazywania skoków narciarskich w tym sezonie, przeczytałem, że "trudno nie wiązać tej decyzji z próbą wpisania sportu w spór polityczny wokół stacji TVN i używania skoków narciarskich jako swoistego zakładnika w tym sporze". Jak widać, nawet Telewizja Polska zdaje sobie sprawę, o co tak naprawdę poszło. Straty poniosła ogromne, bo gdyby nie afera „lex TVN”, prawdopodobnie dalej raczyłaby swoich widzów cotygodniową dawką Pucharu Świata.

Nowe studio, nowi gospodarze

Daleki jestem od stwierdzenia, by TVN tylko i wyłącznie chciał zagrać rywalom na nosie. Dowodem na to jest ultranowoczesne studio, które poprowadzi wspomniany duet Michałowski – Szczęsny.

Z Sebastianem świetnie się dogaduję, świetnie mi się z nim pracuje. Znamy się od wielu lat

- Studio już na samym początku zrobiło na nas ogromne, wręcz gigantyczne, wrażenie. Weszliśmy z Sebastianem do takiej wielkiej zielonej klatki, bo wszystko robione jest wirtualnie. Jest mnóstwo nowoczesnych technologii, łączenia z reporterami, hologramy, „przenoszenie” zawodników. My z tym studiem już się oswoiliśmy, czujemy się jak gospodarze, czujemy się jak u siebie. Dlatego do tego naszego domu tym bardziej zapraszamy wszystkich starych i nowych gości, żeby zobaczyli, że też jest u nas miło, ciepło i przyjemnie. Będzie bardzo profesjonalnie, ale będziemy mieć też sporo luzu – przyznał Michałowski.

Studio skoków narciarskich w TVN
fot. mat. pras.

Obaj panowie to bardzo mocne karty w talii TVN-u, ale nie jedyne. Nie możemy zapomnieć też o Michale Korościelu, który wraz ze swoimi znakomitymi gośćmi i ekspertami prowadzić będzie studio Eurosportu. Kolejnym asem jest nie kto inny jak Dawid Kubacki, który już ponad tydzień przed startem sezonu został ogłoszony ambasadorem sportowej zimy w Grupie TVN Discovery. Co to oznacza? Przede wszystkim ogromną promocję dla całej stacji. Biorąc pod uwagę, że Kubacki od lat należy do ścisłej czołówki światowych skoków, trudno o lepszego partnera i twarz kampanii reklamowej.

Zadowolenia z przejęcia skoków nie ukrywa też dyrektor programowy TVN Discovery Polska, Edward Miszczak. - Nasz kanał od wielu lat marzył o wielkim sporcie, w tym roku udało się ten cel zrealizować. Dzięki temu oferta programowa stacji jest kompleksowa - powiedział portalowi Wirtualnemedia.pl.

Liczby nie kłamią

Skoki narciarskie w TVN będą dopiero debiutować, ale nie wolno zapominać, że przez lata pokazywał je w Polsce Eurosport, czyli ekspercki program tej samej grupy. I biorąc pod uwagę, że konkursy transmitował równocześnie z TVP, robił przy tym bardzo dobre wyniki. Weźmy za przykład ostatni Turniej Czterech Skoczni, czyli jedną z najbardziej prestiżowych imprez każdego cyklu. Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement, udostępnionych portalowi Wirtualnemedia.pl przez One House, średnia widownia tej imprezy w TVP 1 wyniosła 4,11 miliona osób plus dodatkowe 690 tysięcy osób w TVP Sport. Średnia widownia Eurosportu to z kolei 1,3 miliona widzów. Mając w pamięci, że o programie grupy Discovery nie mówimy jako o otwartym dla wszystkich widzów, to bardzo dobry wynik.

Teraz grupa Discovery zmienia strategię i do transmisji skoków w Eurosporcie dokłada TVN i oczywiście serwis Player.pl. To kolejny dowód na to, że wzięła się za skoki na poważnie i z poczuciem misji - by dostęp do transmisji miała jak największa liczba osób. To kolejne zwycięstwo TVN-u nad TVP, która zarezerwowane na weekendowe skoki godziny będzie musiała przeznaczyć na coś innego. A czy znajdzie to „coś”, co przekona Polaków do oglądania bardziej niż Puchar Świata z udziałem Kamila Stocha i spółki? Szanse są niewielkie. Znów posłużmy się przykładem ostatniego Turnieju Czterech Skoczni. Na przełomie grudnia i stycznia TVP 1 była zdecydowanym liderem rynku telewizyjnego. Podczas gdy w trakcie transmisji imprezy zebrała wspomniane wcześniej 4,11 miliona widzów, TVP2 oglądało 933 tysiące widzów, Polsat 817 tysięcy widzów, a TVN zaledwie 630 tysięcy widzów. Teraz role się odwrócą.

O tym, jak popularnym w Polsce sportem są skoki narciarskie, niech świadczy to, jak polskie telewizje wypadają na tle zagranicznej konkurencji. Eurosport zdominował pozostałe stacje pod względem czasu transmisji wydarzeń związanych ze skokami narciarskimi. Łącznie pokazywał je przez 289 godzin, 13 minut i 55 sekund - wynika z raportu opublikowanego przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). Bardzo ciekawie wygląda też zestawienie "Event impressions" (uznawane za najbardziej miarodajny wskaźnik poziomu oglądalności), którego liderem została TVP 1, wyprzedzając niemieckich gigantów - ARD i ZDF. Co ciekawe, czwarte miejsce zajął polski Eurosport, a piąte TVP Sport. Dopiero dalej uplasował się rosyjski oddział Eurosportu czy austriacki ORF 1 (Jak tworzony jest ranking? Czas transmisji w sekundach mnożony jest przez średnią widownię w milionach, a następnie dzielony przez 30 sekund).

Puchar Świata w Zakopanem
fot. MAREK DYBAS/REPORTER/EAST NEWS

TVP traci dużo, ale na pocieszenie pozostaje jej fakt, że będzie mogła przeprowadzić transmisje z konkursów odbywających się w Polsce, a to nie byle co. Zakopane w poprzednim sezonie było najchętniej oglądanym konkursem. Na żywo śledziło go na całym świecie ponad 105 milionów osób. To ponad dwa razy więcej niż drugi najchętniej oglądany konkurs w Willingen, który zebrał "zaledwie" 43 miliony widzów.

Skoki w TVN na dłużej?

Grupa Discovery w posiadaniu wyłącznych praw do transmisji skoków narciarskich w Polsce jest aż do końca sezonu 2025/2026. Biorąc pod uwagę fakt, jak dużo inwestuje teraz w projekt i na jakie zyski oglądalności może liczyć, trudno przypuszczać, by porzuciła go w kolejnym sezonie i wróciła do dzielenia się sublicencją. To oznacza, że skoki najprawdopodobniej nie wrócą do TVP przez długi czas, o ile kiedykolwiek wrócą.

Choć czuję się dziwnie, mieszając sport z polityką, zmusiła mnie do tego rzeczywistość. Rzeczywistość, w której TVP, która oferuje widzom mnóstwo wspaniałej rozrywki, kojarzona jest mocniej z polityką niż np. kapitalnie opakowanym Euro 2020. Całe szczęście, że TVN podszedł do sprawy poważnie i nie ucierpią na tym ci najważniejsi – widzowie. Bo liczą się skoki!

Andreas Nicolaides
Andreas Nicolaides

Kibic Realu Madryt, pasjonat futbolu i sportów walki. Nie boi się występów przed kamerą i rozmów ze sportowcami. To u jego boku śpiewał Mamed Khalidov. Z kilkuletnim doświadczeniem, nabywanym od 17. roku życia, przybył do RadioZET.pl w czerwcu 2016 roku. Prowadził autorski program „Na Sportowo”. Miał przyjemność gościć w studiu Jana Błachowicza czy Joannę Jędrzejczyk. Przed kamerę zaprosił też m.in. Artura Szpilkę, Bartosza Kurka czy Agnieszkę Radwańską.

W wolnym czasie wybiegnie na boisko – piłkarskie lub tenisowe. Bywa, że obejrzy film, zwłaszcza klasykę jak „Rocky” czy „Rambo”. Zagra też w grę, z racji zainteresowań będzie to oczywiście FIFA lub Football Manager. Zachwycił go jednak też Wiedźmin – na tyle, że zaczął czytać książki o „Białym Wilku”. 

Twitter: @AndreasNcl

E-mail: andreas.nicolaides@radiozet.pl