PŚ w Ruce: dominacja Norwegów, pech i fantastyczna pogoń Polaków

Maciej Walasek
25.11.2017 18:03
Kamil Stoch
fot. PAP/EPA

Norwegowie wygrali konkurs drużynowy w Ruce. Po dyskwalifikacji Piotra Żyły, Polacy dokonali rzadko spotykanej rzeczy i w trójkę zdołali awansować do serii finałowej, ostatecznie zajmując szóste miejsce.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek drużynowych zmagań przyniósł nieoczekiwany scenariusz. Tuż przed skokiem Piotra Żyły pojawiła się informacja, że reprezentant Polski został zdyskwalifikowany za nieprawidłowy kombinezon. W międzyczasie doskonale skoczyli Ryoyu Kobayashi i Pius Paschke którzy skoczyli po  132 metry. Nastroje Polaków podbudowała kapitalna próba Dawida Kubackiego -133,5 metra. Dzięki temu mieliśmy nieco ponad 11 punktów straty do Włochów, którzy znajdowali się na ósmym miejscu i pozostawali w naszym zasięgu.

Znakomity skok Macieja Kota na 135,5 metra sprawił, że Polacy znaleźli się na ósmej pozycji. W ostatniej grupie kibice mogli podziwiać dalekie skoki powyżej 130 metrów. Jednak najważniejsza była próba Kamila Stocha. Dwukrotny mistrz olimpijski nie zawiódł i skokiem na 129 metr zapewnił awans biało-czerwonym, którzy w trójkę zdołali dostać się do serii finałowej. Polacy po pierwszej serii zajmowali siódme miejsce. Z kolei na prowadzeniu byli Norwegowie, którzy mieli sporą przewagę nad drugimi Niemcami i trzecią Japonią.

W drugiej serii do swojego pierwszego skoku mógł przystąpić Piotr Żyła. Polak wylądował na 132 metrze. Tuż przed nim ze znakomitej strony pokazał się Robert Johansson. Norweg skoczył 141 metrów. W drugiej grupie zawodnicy również rozpieszczali kibiców dalekimi odległościami. Najpierw skokiem na 142,5 metra popisał się Manuel Fettner. Chociaż Anders Fannemel skoczył pół metra bliżej i tak potwierdził dominację Norwegów. Świetny drugi skok miał Dawid Kubacki – 137,5 metra i dzięki temu biało-czerwoni liczyli się w walce o piąte miejsce.

Bardzo dobrze poradził sobie Maciej Kot, który skokiem na odległość 136 metrów sprawił, że wyprzedziliśmy Szwajcarię i przed ostatnią grupą znajdowaliśmy się na szóstym miejscu. Jednak do Słowenii traciliśmy około 30 punktów.

W czwartej kolejce doskonale spisał się Simon Ammann – 139 metrów, który wysoko zawiesił poprzeczkę Kamilowi Stochowi. Na szczęście skoczek z Zębu wylądował jedynie metr bliżej od Szwajcara. W końcówce Stefan Kraft ustanowił nowy rekord skoczni. Austriak skoczył 147,5 metra.

Ostatecznie biało-czerwoni zajęli w Ruce szóste miejsce. Wygrali Norwegowie, którzy całkowicie zdominowali konkurs. Podium uzupełnili Niemcy i Japonia.

RadioZET/mw