Sensacyjne doniesienia czeskich himalaistów o Tomaszu Mackiewiczu. Rodzina zaprzecza

Maciej Walasek
01.09.2018 19:00
Tomasz Mackiewicz
fot. Tomasz Mackiewicz/Facebook

Himalaiści z Czech, którzy wspinali się na Nanga Parbat podali sensacyjne doniesienia w sprawie Tomasza Mackiewicza. Przekonywali, że mijali namiot, w którym znajduje się jego ciało. Bliscy zmarłego zaprzeczają tym informacjom mówiąc, że to bzdura.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W drugiej połowie lipca, podczas powrotu ze szczytu Nanga Parbat, sześciu czeskich himalaistów stwierdziło, że mijali namiot, w którym znaleźli ciało Tomasza Mackiewicza.

- Widać było ok. 30 cm tego namiotu, który został po prostu zasypany śniegiem i przykryty lodem – relacjonowali.

Zobacz także

- Można było tam skręcić i nawet lekko odkopać pokrywę śnieżną i próbować zajrzeć do środka. To dało się zrobić. Fizycznie nie byliśmy aż tak wyczerpani. Jednak proszę nas zrozumieć. Emocjonalnie to był cholernie trudny moment. Przez kilka minut patrzyłem na ten namiot, nie znałem Tomka osobiście, ale w tym momencie czułem, jakbym stracił najlepszego przyjaciela – ujawnił jeden z członków wyprawy.

Wyprawa na Nanga Parbat: Tomasz Mackiewicz nie jest w żadnym namiocie?

Wirtualna Polska podaje, że skontaktowała się z rodziną zmarłego, która zaprzeczyła tym informacjom.

- Tomek nie jest w namiocie. To straszne głupoty. Od razu było wiadomo, że jest w szczelinie.

To była siódma próba zdobycia Nanga Parbat przez Mackiewicza. Polakowi towarzyszyła Elisabeth Revol. Wspólnie podjęli próbę ataku w stylu alpejskim, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.

20 stycznia mieli podjąć próbę wspinaczki na wierzchołek, ale ostatecznie zeszli do obozu drugiego. 22 stycznia z nadesłanego przez Francuzkę SMS wynikało, że są w obozie trzecim, planują wyjście wyżej i atak szczytowy 25 stycznia. Tego dnia byli na wysokości około 8000 m. W południe chmury przesłoniły kopułę szczytową. W odwrocie utknęli na wysokości ok. 7400 m. Francuzkę uratowali Adam Bielecki i Denis Urubko.

RadioZET.pl/wiadomosci.wp.pl/MW