Zamknij
Marzenie i plan. Polskie skoczkinie celują w Igrzyska
Kinga Rajda podczas zawodów PŚ w słoweńskim Ljubno ob Savinji w 2019 r.
fot: Vid Ponikvar/Pixathlon/REPORTER/East News
CHCĄ WYJŚĆ Z CIENIA

Marzenie i plan. Polskie skoczkinie celują w Igrzyska

Paweł Żurek
Paweł Żurek Redaktor Radia Zet
19.11.2021 11:33
19.11.2021 11:33

Choć żadna z polskich skoczkiń nie startowała jeszcze na zawodach tej rangi, to wszystkie zgodnie przyznają, że o tym marzą. Szansę na występ będą miały już w lutym przyszłego roku, kiedy w Pekinie oficjalnie rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie. Pół roku przed startem oceniamy szanse Polek na występ w najbardziej wyczekiwanej sportowej imprezie roku.

- Choć na Igrzyskach nie będzie kibiców, to wiadomo, że czeka na nie każdy sportowiec. Żadne szczegóły się nie liczą, jeśli mam szansę tam pojechać – przyznaje polska skoczkini Kinga Rajda w rozmowie ze Skijumping.pl. Wtóruje jej zawodniczka ASZ-u Zakopane i letnia mistrzyni Polski 2021, Kamila Karpiel. - Wiadomo, że Igrzyska to plan na ten rok. Marzenie i plan, który może uda mi się spełnić – nie ukrywa 20-latka.

Kamila Karpiel, Kinga Rajda, podobnie jak i pozostałe polskie zawodniczki: Nicole Konderla, Anna Twardosz, Joanna Szwab jak i Wiktoria Przybyła – w tym sezonie walczą o swój pierwszy występ na Igrzyskach olimpijskich. Brak startów Polek na imprezie tej rangi nie może dziwić - skoki narciarskie kobiet na zimowych IO to jedna ze zdecydowanie najmłodszych dyscyplin w historii tych imprez.

Pierwszy konkurs skoków z udziałem kobiet odbył się, gdy żadna z Polek nie miała jeszcze nawet 18 lat – w 2014 roku w Soczi. Kolejny miał miejsce w Pjongczangu, jednak także bez udziału naszych reprezentantek. Szansa na pierwsze skoki w turnieju indywidualnym i mikście nadejdzie już w lutym 2022 roku. Konkurs drużynowy celowo nie został tu wymieniony. Na Igrzyskach odbędzie się jedynie mikst, czyli zawody zespołów mieszanych.

Kto pojedzie do Pekinu? Walka trwa

Kwalifikację na Igrzyska otrzymuje się za zsumowane wyniki z dwóch lat. FIS, światowa federacja narciarska, bierze pod uwagę zawody Pucharu Świata i Letniego Grand Prix. W przypadku kwalifikacji na Igrzyska liczą się wyniki ze wszystkich konkursów od 1 lipca 2020 roku do 16 stycznia 2022. Miejsca są przydzielane 40 skoczkiniom, które w tym okresie osiągały najlepsze rezultaty. Jedno dostaje automatycznie reprezentantka gospodarzy – Chin.

Biorąc pod uwagę te przeliczniki, nasza żeńska kadra skoczkiń w Pekinie może liczyć dwie – trzy osoby. - Nie można powiedzieć, że to już zamknięta sprawa, ale patrząc na listę lokacyjną to nasze dwie zawodniczki – Kinga i Nicole zdobyły tyle punktów, że te miejsca są pewne. Możemy mówić, że start w mikście jest realny. Możemy też powiedzieć, że lato w wykonaniu tych dwóch zawodniczek było udane. Kinga długo nie mogła zaskoczyć, ale później złapała więcej pewności – opisywał trener Łukasz Kruczek.

Nicole Konderla regularnie była zabierana na zawody Letniego Grand Prix, podczas których trzykrotnie wywalczyła awans do drugiej serii zawodów. Dwa razy była 26., raz 19. Z czterech awansów mogła się za to cieszyć Kinga Rajda. 20-latka zajęła 29.,11., 13. i 25. miejsce. Wśród Polek jeszcze tylko jedna zawodniczka – Joanna Szwab – zanotowała w trakcie LGP awans do drugiej serii. 24-latka była 29. na zawodach w Rosji.

Igrzyska? „Marzenie, cel i plan”

Po zakończeniu konkursów Letniego Grand Prix Polki otwarcie przyznawały, że Igrzyska to nie tylko marzenie, ale i cel całych przedsezonowych przygotowań.

- Tak, jak słyszę Igrzyska, od razu się cieszę – mówiła Kinga Rajda i dodała: - Wchodząc w lato nie byłam w najlepszej dyspozycji i chciałam je jak najmocniej przepracować. Widać, że zrobiłam bardzo duży progres, co mnie cieszy. Chciałam punktować, być w czołowej 15, 20. Pracowałam nad punktami, by pojechać na Igrzyska, bo to mój cel od dziecka. Z jednej strony było to nierealne marzenie, a z drugiej jak się skupiam nad tym, co mam robić, to przychodzi – przyznała zawodniczka SSR LZS Sokół Szczyrk w rozmowie ze skijumping.pl.

Pracowałam nad punktami, by pojechać na Igrzyska, bo to mój cel od dziecka

Podobne deklaracje składa Nicole Konderla. - Nie mam jeszcze polsko-chińskiego słownika, choć wiadomo, że myśli o Igrzyskach się pojawiają. Nie mogę jednak się na tym skupiać, bo za wiele się zmienia. Generalnie zawody są stresujące, ale mentalnie poszłam do przodu, bo radzę sobie z napięciem. Nawet jeśli popełnię błąd, to cały czas skoki są stabilne, a nie jak wcześniej, gdy na treningu skakałam dobrze, a potem była klapa. Pracuję nad tym z panią psycholog. Przez całe lato skoki były stabilne, brakowało tylko przełożenia na zawody – przyznała 20- latka z klubu WSS Wisła.

 Nadzieje na występ na Igrzyskach zachowuje także Kamila Karpiel. Polka znajduje się wysoko na liście oczekujących na kwalifikację. Przed rozpoczęciem sezonu zimowego ostatnia w tej klasyfikacji jest Alexandria Loutitt (21 punktów). 20-latka z AZS-u Zakopane ma ich 13. Polka przyznała, że po trudnym dla niej LGP, w którym nie punktowała, zwrotem może być wygrana w letnich mistrzostwach Polski. Karpiel wyprzedziła w nich m.in. Kingę Rajdę i Nocle Konderlę. - To dla mnie iskierka nadziei na zimę. Kończę z przyjemnością ten sezon letni. Zmieniłam nastawienie i to był klucz do sukcesu. Pekin – wiadomo, że o tym marzę. To marzenie i plan, który może uda mi się spełnić – przyznaje reprezentantka Polski.

Kamila Karpiel
fot. Vid Ponikvar/Pixathlon/REPORTER/East News

Większej kadry na Igrzyskach chce też opiekun polskich zawodniczek, Łukasz Kruczek. - W trakcie sezonu musimy jeszcze łapać punkty. Mamy w miarę pewne lub pewne 2 miejsca. Ta impreza jest jeszcze daleko, więc zależy nam, by mieć jeszcze jedną zawodniczkę, choćby do rotacji – zapowiada trener.

"Trzeba umieć dawkować stres”

By pokazać, jaką drogę przeszły kobiece skoki w Polsce, a także co je jeszcze czeka, można przytoczyć dane dotyczące kwalifikacji na zawody w Pekinie. Łączna liczba polskich zawodniczek startujących w konkursach wciąż jest dużo mniejsza niż w Słowenii, Norwegii, Niemczech i Austrii (po 13 skoczkiń), oraz Rosji i Japonii (15). Polek, które regularnie występują w zawodach, jest obecnie 7. 

- Nic nie idzie łatwo. Startowaliśmy, będąc z tyłu. Mijamy przeciwników, ale świat nie stoi w miejscu. Czołówka zbliża się już poziomem do skoków męskich. Dla mnie celem jest, by kwalifikacje przechodziły cztery zawodniczki – przyznał trener Polek, Łukasz Kruczek, w rozmowie ze skijumping.pl. Były skoczek zdradził też, że nie zawsze korzysta z przysługującej Polsce „kwoty”, czyli liczby skoczkiń, które może wystawić na zawodach. W takie sytuacji dzieli kadrę na kilka grup, startujących w Pucharze Świata, Pucharze Kontynentalnym i innych.

- Sytuacja w kadrze jest taka, że np. dwie zawodniczki są na zawodach, a reszta zostaje w kraju, bo startuje w innej kategorii. Przed tym sezonem musimy postawić na zawodniczki, które są w stanie rywalizować. Nie zawsze będziemy jeździć całą kwotą, tylko podzielimy grupę. Chciałbym doprowadzić do tego, by na zawody jeździły zawodniczki w dobrej formie i zdeterminowane do rozwoju – opisywał sytuację szkoleniowiec.

Kruczek podkreślał też, że w przypadku takich zawodów jak Igrzyska dużą rolę będzie pełniło przygotowanie mentalne zawodniczek. - Stres musi być, bo bez niego zawody byłyby bez sensu. Chodzi tylko o to, żeby go dawkować – bo w odpowiedniej ilości on działa mobilizująco. Na pewno trzeba doświadczenia, bo na treningu nie jesteśmy w stanie wygenerować takich sytuacji jak na zawodach. Dotyczy to wszystkich zawodników i zawodniczek. Zastanawialiśmy się, jadąc na IO, czy debiutanci poradzą sobie na starcie. Ważne jest, by podejść do takiej imprezy jak Igrzyska, nadmuchanej medialnie, jak do innych zawodów. Obciążenie będzie, bo jest zawsze. Odporności można nauczyć się tylko poprzez start w zawodach – podkreślił trener.

Nowe skocznie i widzowie tylko z Chin

Szanse na to, by dostać się na Igrzyska, zamkną się 16 stycznia, czyli dzień po zawodach z cyklu Pucharu Świata kobiet w Zao. Do tej pory odbędzie się 13 zawodów z cyklu PŚ, w których nasze zawodniczki będą miały jeszcze szanse na zdobycie punktów.

Polki wystartują w kwalifikacjach na skoczni normalnej (zawody odbędą się 5 lutego), a także w debiutujących na Igrzyskach olimpijskich zawodach drużyn mieszanych (7 lutego). W skład zespołu wejdzie dwóch skoczków i dwie skoczkinie.

Joanna Szwab
fot. Tomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/REPORTER/East News

Przetarcie w zawodach tego typu polski zespół miał już w trakcie mistrzostw Świata 2021 w Oberstdorfie, w których Polska zajęła szóste miejsce. W konkursie drużynowym Polki występujące w składzie Karpiel. Rajda, Szwab i Twardosz były siódme. W zawodach indywidualnych najlepiej skoczyła Kinga Rajda, która zakończyła zawody na 33 miejscu.

W Pekinie nasze skoczkinie zadebiutują na skoczniach, które tej pory nigdy nie były używane. Ośrodek narciarski powstały w leżącej na północny wschód od Pekinu miejscowości Zhangjiakou jest zupełnie nowy. Obie skocznie, K125 i K95, wybudowano specjalnie z okazji zawodów. 

Ze względu na politykę Chin dotyczącą koronawirusa większość zawodów na Igrzyskach, w tym konkursy w skokach narciarskich, odbędzie się bez publiczności. Jedynymi kibicami, którzy zostaną wpuszczeni na trybuny, będą Chińczycy. Wszyscy sportowcy startujący w Igrzyskach mają być zaszczepieni, a także przejść 21-dniową kwarantannę. Do tego 2900 zawodników będzie poddawanych codziennym testom.

Paweł Żurek
Paweł Żurek

W RadioZET.pl pracuje od stycznia 2019 roku. Lubi oglądać piłkę nożną i wszystkie inne dyscypliny, w których Polska ma swoją reprezentację. Wolny czas najchętniej spędza z rodziną. Jeśli akurat nie ma jej w pobliżu, gra w piłkę, czyta powieści lub ogląda ligowe zmagania klubów z Ekstraklasy i La Ligi.