Marit Bjoergen zakończy karierę po ZIO? "Czuję przesyt biegów narciarskich"

Krzysztof Sobczak
31.07.2017 09:00
Marit Bjoergen
fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Multimedalistka olimpijska i mistrzostw świata w biegach narciarskich Norweżka Marit Bjoergen zapowiedziała możliwy koniec kariery po przyszłorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich w Pjongczang i izolację od środowiska sportowego na dłuższy czas.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Myślę o zakończeniu kariery, drugim dziecku, a także o nowym życiu, które przez pierwsze lata po odłożeniu nart na półkę nie będzie miało nic wspólnego ze sportem, do którego być może powrócę dopiero za jakiś czas, ale już w innej roli. Jak na razie tyle lat uprawiania biegów narciarskich mi wystarczy i czuję przesyt - powiedziała 37-letnia Norweżka w rozmowie z dziennikiem "Verdens Gang".

Zobacz także

Sześciokrotna mistrzyni olimpijska i 18-krotna złota medalistka mistrzostw świata potwierdziła rezygnację z najbliższego Tour de Ski (30 grudnia - 7 stycznia) i start we wszystkich sześciu konkurencjach w Pjongczangu. Będą to jej piąte igrzyska.

Pojedzie tam sama, bez rodziny, czyli partnera życiowego - dwukrotnego mistrza olimpijskiego w kombinacji norweskiej z Lillehammer (1994) i Nagano (1998) Freda Boerre Lundberga i urodzonego w grudniu 2015 roku synka Mariusa.

- Trzytygodniowa rozłąka umożliwi mi koncentrację, jak również przemyślenia. Jeżeli zdecyduję się zakończyć karierę wiosną, a myślę o tym poważnie, to najpierw wezmę rok wolnego, który poświęcę na zastanowienie się nad dalszym życiem - dodała.

Zdaniem norweskich mediów Bjoergen nie musi na razie myśleć o stronie finansowej, ponieważ według danych urzędu skarbowego jej majątek to 34 miliony norweskich koron (3,7 miliona euro). Ulokowany jest m.in. w nieruchomościach, których wycena podatkowa jest jednak zaniżana, zatem realna wartość majątku Norweżki to co najmniej drugie tyle.

"Poza tym jest największą obecnie ikoną norweskiego sportu i przez wiele kolejnych lat raczej nie będzie musiała się martwić o dochody w formie reklam czy lukratywnych wykładów dla firm i biznesmenów, którymi zajmuje się już w wolnych chwilach od kilku lat" - wspomniał "Verdens Gang".

RadioZET.pl/PAP/KS