Życiowy sukces Mari Eide pół roku po tragedii. "Wiem, że Ida jest ze mnie dumna"

Krzysztof Sobczak
22.02.2019 17:09
Mari Eide zdobyła brążowy medal MŚ w Seefeld
fot. AP/Associated Press/East News

Maiken Caspersen Falla przed Stiną Nilsson, a za nimi Mari Eide - tak wyglądało podium mistrzostw świata w sprincie techniką dowolną w Seefeld. Ta ostatnia pół roku temu straciła siostrę Idę. - Wiem, że jest ze mnie dumna - mówiła zapłakana Norweżka.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Ida Eide była dobrze zapowiadającą się juniorką, ale nigdy nie zadebiutowała w zawodach Pucharu Świata. We wrześniu 2018 roku 30-letnia Norweżka zasłabła na trasie biegu na 10 km w mieście Jessheim. Znalazł ją jeden z kibiców, który wezwał pomoc, ale mimo podjętej reanimacji lekarzom nie udało się uratować życia biegaczki.

W dniu śmierci Idy reprezentacja Norwegii przebywała na zgrupowaniu w Livigno. Z kadrą trenowała m.in. jej siostra Mari, która natychmiast się spakowała i wróciła do kraju. Zmarła zawodniczka prywatnie była jedną z najbliższych przyjaciółek Therese Johaug.

"Życie nigdy nie będzie już takie samo bez mojej starszej siostry. Myślałam, że zostaniesz ze mną na zawsze. Nikt nie kochał życia tak jak Ty" - pisała później Mari Eide. Norweżka zdecydowała się opublikować ten wpis dopiero dwa tygodnie po śmierci Idy.

MŚ w Seefeld: Brązowy medal Mari Eide

Mari Eide urodziła się rok później od Idy, w 1989 roku. W zawodach Pucharu Świata zadebiutowała w sezonie 2009/2010, ale nigdy nie była pierwszoplanową postacią kadry Norwegii. Podczas gdy na narciarskich trasach całego świata brylowały Marit Bjoergen, Therese Johaug i Heidi Weng, Mari Eide pojawiała się w reprezentacji sporadycznie. Dość powiedzieć, że nigdy nie stała na podium, a najlepszą lokatę - 5. - uzyskała w ostatnim starcie przed mistrzostwami świata w Seefeld.

W czwartkowym sprincie stylem dowolnym również nie była stawiana w gronie pretendentek do podium. W eliminacjach uzyskała dopiero 25. czas i trudno było przypuszczać, że skutecznie odeprze ataki rywalek w ćwierćfinale i półfinale. W finale uległa tylko najlepszym sprinterkom tego sezonu - Maiken Caspersen Falli i Stinie Nilsson.

Po przekroczeniu mety Mari Eide natychmiast się rozpłakała. - Jestem szczęśliwa, ale też wzruszona i poruszona - powiedziała po swoim sukcesie. - Naprawdę chciałabym, żeby Ida była tu dziś ze mną (...). Wiem, że ona gdzieś tam jest i jest bardzo dumna patrząc teraz na mnie. Trenowałam dla niej, ten medal jest dla niej - dodała.

- Jest tutaj ze mną cała rodzina. Przeżyliśmy wstrząs i każdego dnia staraliśmy się na nowo zrozumieć życie - mówiła przez łzy.

Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld potrwają do 3 marca.

RadioZET.pl/newsinenglish.no/KS