Kot stracił podium TCS przez błąd w pomiarach? Hofer komentuje

Krzysztof Sobczak
02.02.2017 17:36
Walter Hofer
fot. EastNews

Walter Hofer odniósł się do spekulacji, że finałowy skok Daniela Andre Tande w Turnieju Czterech Skocznia został źle zmierzony. - Dlaczego nikt [z polskiej ekipy] nie przyszedł protestować? - dziwi się dyrektor Pucharu Świata w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Po zawodach w Bischofshofen pojawiły się wątpliwości, czy Norweg słusznie zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej kosztem... Macieja Kota. Wtedy całe podium należałoby do polskich skoczków - Kamil Stoch wygrał przed Piotrem Żyłą.

Zobacz także

Tande nierówno wyszedł z progu i cudem uratował się przed upadkiem. Sędziowie zmierzyli mu 117 metrów, gdzie z zeskokiem zetknęły się jego obie narty. Tymczasem przepisy wyraźnie wskazują, że pomiar należy rozpocząć w miejscu, w których z podłożem styka się pierwsza narta - w tym przypadku było to na ok. 111-112 metrze. W tej sytuacji Kot "odrobiłby" 7.5-punktową stratę do Skandynawa. Teraz do całego zamieszania odniósł się Walter Hofer, który jest zdziwiony, że nikt z polskiej ekipy nie zaprotestował.

- Być może to Maciej Kot, a nie on [Tande - przyp. red.], byłby trzeci w Turnieju Czterech Skoczni - przyznał dyrektor PŚ.

- W tym właśnie celu używamy kamer, z których w specjalnym wyskalowanym programie zaznacza się punkt kontaktu narty z zeskokiem. Robi to człowiek, ale z pomocą sprzętu rejestrującego z prędkością 50 klatek na sekundę. Moglibyśmy podawać wynik w centymetrach, ale po co, skoro w czasie między jedną a drugą klatką zawodnik przemieszcza się o ok. 20 cm? To by nic nie dało - tłumacz Austriak.

W najbliższy weekend w Oberstdorfie odbędą się pierwsze w tym sezonie loty narciarskie. Na rozbiegu zobaczymy sześciu reprezentantów Polski: Kamila Stocha, Piotra Żyłę, Macieja Kota, Dawida Kubackiego, Stefana Hulę i Jana Ziobro.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy/KS