Lindsey Vonn skrytykowała Trumpa. Teraz ludzie życzą jej śmierci

Krzysztof Sobczak
13.12.2017 10:40
Lindsey Vonn
fot. EastNews

"Obyś skręciła kark" - to tylko jeden z niewybrednych komentarzy, jakie w ostatnich dniach otrzymała Lindsey Vonn. Wszystko przez wywiad dla CNN, w którym najwybitniejsza alpejka w historii - zdaniem niektórych kibiców - otwarcie skrytykowała Donalda Trumpa. Amerykanka postanowiła wytłumaczyć się ze swoich słów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Chcę reprezentować Amerykanów, nie prezydenta. Podchodzę do igrzysk bardzo poważnie. Zamierzam dobrze reprezentować nasz kraj, a nie wydaje mi się, by wiele osób w naszym rządzie to robiło - powiedziała Vonn w jednym z ostatnich wywiadów dla stacji CNN. Szybko pożałowała tych słów...

Zobacz także

"Obyś skręciła kark", Bóg Cię ukaże za bycie przeciwko Trumpowi" - to tylko niektóre z komentarzy, jakie w ostatnich dniach dotarły do Amerykanki od jej rodaków. Vonn postanowiła więc wytłumaczyć się ze swoich słów, czym... naraziła się na kolejną falę krytyki.

"Jesteśmy podzieleni"

"Chciałam podkreślić, że jako sportowiec reprezentuję naród, nie rząd bądź konkretną osobę. Igrzyska olimpijskie są wydarzeniem niezwiązanym z polityką i szansą, aby odłożyć na bok różnice i być w tym samym zespole. Nie oznacza to, że olimpijczycy nie mają poglądów politycznych" - napisała Vonn w mediach społecznościowych. Kilkukrotnie przy tym podkreśliła, że czuje się dumna z bycia Amerykanką i z reprezentowania USA.

"Chcę, aby nasz kraj był symbolem nadziei i współczucia, integracji. Dużo podróżuję i wiem, że nie jest tak postrzegany. Nie włączysz telewizora lub nie przeczytasz gazety w Europie, gdzie nasz wizerunek nie jest kwestionowany" - oceniła.

"Ostatnie dni pokazały mi jak bardzo jesteśmy podzieleni. Bolesne jest czytanie komentarzy, w których ludzie życzą mi "złamania szyi" lub mają nadzieję, że pokaże mnie Bóg za bycie anty wobec Trumpa. Musimy znaleźć sposób, aby odłożyć na bok różnice" - dodała rekordzistka pod względem łącznych zwycięstw w Pucharze Świata i czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli.

"Czy to źle, że wierzę w lepszy świat?" - zapytała z wyrzutem.

Kolejne zarzuty

Większość fanów Vonn pozytywnie odniosła się do oświadczenia idolki, ale znaleźli się też tacy, którzy wykorzystali sytuację, by jeszcze raz skrytykować 33-latkę. "Za późno Lindsey. Kiedy rządził Obama, siedziałaś cicho. Czyny przemawiają głośniej niż słowa", "Jeśli nie miałaś nic złego na myśli, to po co się tłumaczysz? Wszyscy wiemy, że nie masz szacunku do Amerykanów, którzy głosowali na Trumpa", "Dotarło do Ciebie to, co powiedziałaś i teraz próbujesz ratować twarz" - to tylko niektóre z zarzutów.

Celem jest złoto w Pjongczang

Lindsey Vonn ma w swoim dorobku "tylko" dwa medale olimpijskie - złoto i brąz z Vancouver. W Soczi nie wystartowała ze względu na poważną kontuzję, a teraz znowu ma problemy ze zdrowiem. W weekend upadła na mecie supergiganta w St. Moritz, ale wszystko wskazuje na to, że uraz pleców nie jest poważny. Amerykanka celuje w kolejne krążki olimpijskie podczas igrzysk w Pjongczang.

RadioZET.pl/Facebook/TVP Sport/KS