Akcja ratunkowa w Karakorum. "Gukow jest jednym z najlepszych"

Andreas Nicolaides
28.07.2018 16:19
Karakorum
fot. East News

Aleksander Gukow to światowej klasy wspinacz, da radę przetrwać od nadejścia ratunku - skomentował dla PAP sytuację na Latok I w Karakorum Grzegorz Bargiel, ratownik TOPR i alpinista. Wspomniał także o możliwości dostarczenia Rosjaninowi jedzenia i leków za pomocą drona.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Koordynująca akcję Anna Piunowa poinformowała w sobotę na stronie mountain.ru, że "Sani pozostała połowa Snickersa", a "bateria w jego telefonie satelitarnym, przez który się komunikuje, pokazuje tylko jeden procent".

"Trzy dni po śmierci Sierioży Saszy (...) udało mu się rozbić namiot na małej półce" - dodała.

W piątek z powodu złej pogody ze Skardu nie zdołał odlecieć śmigłowiec, by przetransportować ratowników do obozu macierzystego na Latok I. W czwartek chęć dołączenia do ekipy ratowniczej zgłosił przebywający w Skardu Andrzej Bargiel, ale w pierwszej kolejności nad Latok mają lecieć Włoch Herve Barmasse i Niemiec David Goettler, którzy znajdują się w obozie podstawowym pod Gasherbrum II.

Grzegorz Bargiel, brat Andrzeja, ratownik TOPR i przewodnik wysokogórski skomentował dla PAP sytuację w związku z organizowaną akcją ratowniczą. "Gukow to światowej klasy wspinacz, jeden z najlepszych na świecie, da radę przeczekać ciężkie warunki czekając na pomoc" - ocenił.

Bargiel dodał również, że istnieje możliwość zorganizowania pomocy dla Gukowa za pomocą drona, które może transportować leki i jedzenie na wysokości nieosiągalne w tych warunkach pogodowych dla helikopterów. Dodał także, że jego brat Andrzej, znajdujący się obecnie w Karakorum, dysponuje odpowiednimi umiejętnościami pilotażowymi, by przeprowadzić taką akcję. Ratownik stwierdził, że wraz z przewidywanym na poniedziałek oknem pogodowym można się spodziewać początku akcji ratunkowej.

Podczas wspinaczki dziewiczym, północnym filarem Latoku I, w środę zginął Siergiej Głazunow. W ścianie pozostał bez sprzętu jego partner Gukow, który poprzez telefon satelitarny nadał sygnał SOS: "Potrzebuję pomocy. Muszę być ewakuowany. Siergiej poleciał. Zostałem w ścianie bez ekwipunku".

Według portalu drytooling.com.pl, mimo ponad 25 prób przebycia 2,5-kilometrowego północnego filaru Latok I, od 1978 roku nikt nie zbliżył się nawet do poziomu 7000 m. Wysokość tę osiągnęła jedynie pierwsza wyprawa na szczyt, w której uczestniczyli Jim Donini, Michael Kennedy, George Lowe i Jeff Lowe. Gukow i Głazunow próbowali przejść filar także w ubiegłym roku.

22 lipca Bargiel zdobył szczyt K2 (8611 m) i tego samego dnia jako pierwszy na świecie zjechał na nartach do podstawy góry. Natomiast sześć dni wcześniej Bielecki stanął na wierzchołku Gaszerbruma II (8035 m). Wraz z nim wspinał się także Czech, a w drugim zespole Kazach Borys Dedeszko i Niemiec Felix Berg, który również dotarł do wierzchołka.

Uczestnicy wyprawy planowali jeszcze zdobyć Gaszerbrum IV (7925 m) nową drogą - ścianą wschodnią oraz dokonać pierwszego w historii wejścia na Gaszerbrum VII (6980 m). Jednak po obfitych opadach śniegu nie było szans na przeprowadzenie sensowej i bezpiecznej akcji górskiej.

RadioZET.pl/PAP/AN