Zamknij

Nie chce już reprezentować Polski. Gorzkie słowa pod adresem federacji

23.10.2022 13:57

Kamila Karpiel po mistrzostwach Polski w Zakopanem podjęła decyzję o zawieszeniu kariery. 20-latka wyjaśniła, że jeśli jeszcze kiedyś wróci do sportu, to na pewno nie w biało-czerwonych barwach. - Nie dostałam szansy na rozwój - tłumaczy w rozmowie z Tomaszem Kalembą z Przeglądu Sportowego Onet.

Kamila Karpiel
fot. AP/Associated Press/East News

Kamila Karpiel już jako 16-letnia dziewczyna wygrywała klasyfikację łączną Letniego Pucharu Kontynentalnego w skokach narciarskich. W mistrzostwach świata juniorów plasowała się w czołowej dziesiątce, a w sezonie 2018/2019 wywalczyła dziewięć punktów do "generalki" zimowego Pucharu Świata. Największy sukces osiągnęła jednak w 2019 roku na mistrzostwach świata w Seefeld. Po pierwszej serii biało-czerwoni w składzie Karpiel, Kinga Rajda, Kamil Stoch i Dawid Kubacki zajmowali 3. pozycję w konkursie mikstów. Skończyło się na dobrym 6. miejscu.

Później młoda zawodniczka wpadła jednak w spiralę kontuzji. Tymczasem po austriackich zawodach oczekiwania wzrosły wprost proporcjonalnie do środków finansowych, jakie wreszcie popłynęły z Polskiego Związku Narciarskiego. To jednak nie poszło w parze za kolejnymi osiągnięciami. Sezon 2021/2022 był kompromitująco słaby w wykonaniu pań, a zawodniczki zaczęły prześcigać się w pretensach pod adresem federacji. Wszystko to doprowadziło Kamilę Karpiel do decyzji o zawieszeniu kariery.

Kamila Karpiel nie będzie startować dla Polski

20-latka swój ostatni skok oddała w niedawnych letnich mistrzostwach Polski w Zakopanem, w których zajęła 7. miejsce. W rozmowie z Tomaszem Kalembą z Przeglądu Sportowego Onet wyznała, że rozważa jeszcze możliwość powrotu do sportu, ale już na pewno nie w polskich barwach.

- Chciałabym wrócić, ale już nie pod auspicjami Polskiego Związku Narciarskiego - mówi 20-latka. - Wiem, że tutaj już się nic nie zmieni. Nie wierzę w to. Nie chcę już żyć marzeniami, które się nie spełniają. Szukam zatem innych opcji. Jedną z nich jest na pewno całkowite rozstanie się ze sportem i rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Może wtedy zacznę żyć normalnym życiem, a nie tylko skokami. Do niedawna wydawało mi się, że poza nimi to nie ma nic. Okazuje się jednak, że wcale tak nie jest. Na pewno w tym sezonie nie wrócę, a jeśli już to na pewno nie w Polsce - tłumaczy.

- Nie spełniam pewnych warunków postawionych przez PZN, ale związek nie wyraził też zgody na mój wyjazd na Puchar Kontynentalny do Lake Placid, choć chciałam sobie wszystko sama opłacić. Potrzebne było tylko zgłoszenie ze strony PZN. Tylko tyle. To był moment, który zaważył na mojej decyzji. Po tym wszystkim straciłam wiarę w to, że w kobiecych skokach w Polsce cokolwiek się zmieni - wyjaśnia.

Presja w skokach kobiet rośnie

Na liście zarzutów jest m.in. brak kobiet w zarządzie krajowej federacji, rosnące oczekiwania bez zapewnienia odpowiednich warunków, w tym np. fizjoterapeuty. W ślad za pieniędzmi wzrosła jedynie presja, z którą zawodniczki sobie nie poradziły.

- Miałyśmy osiągać wyniki, bo wkładano w nas naprawdę niemałe pieniądze, ale my czułyśmy, że zamiast iść do przodu, to się cofamy. Przez to pojawiała się wielka presja. Wiele od nas wymagano, a my nie byłyśmy w stanie nic zrobić - ocenia Karpiel. - Pojawiło się zbyt wiele zmian w jednym czasie, za którymi przestałyśmy nadążać. Zaczęto od nas wiele wymagać, co nas zaczęło niszczyć psychicznie - dodaje.

20-latka pracuje obecnie w recepcji w jednym z hoteli. Ukończyła również kurs oklejania samochodów.

loader

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy Onet