Zamknij
Kamil Stoch
Kamil Stoch
fot: CHRISTOF STACHE/AFP/East News
W POGONI ZA MAŁYSZEM I NYKAENENEM

Kamil Stoch - od 12-latka z Zębu do mistrza wszech czasów

Dominik Gołdyn
Dominik Gołdyn Redaktor Radia Zet
18.11.2021 12:57
18.11.2021 12:57

Kamil Stoch, czyli sportowiec spełniony. W karierze sięgnął już niemal po wszystkie trofea, a eksperci twierdzą, że już ‘’nic nie musi’’. Ale w swoim 19. sezonie startów w Pucharze Świata może przeskoczyć Adama Małysza i doścignąć Mattiego Nykaenena oraz Jensa Weissfloga, stając się skoczkiem wszech czasów z kolejnymi rekordami na koncie. Sezonie bez wątpienia wyjątkowym. Olimpijskim, z jubileuszowym 70. Turniejem Czterech Skoczni i lotniczym czempionatem w norweskim Vikersund.

Kuopio, Kuusamo, Lillehammer, Klingenthal, Wisła, a teraz Niżny Tagił. Puchar Świata w skokach narciarskich rusza w azjatyckiej części Rosji. W mieście spowitym smogiem, jednym z największych i najstarszych ośrodków górniczych w Uralu, Kamil Stoch rozpoczyna kolejny sezon najpiękniejszego zimowego serialu, który co roku przyciąga przed telewizory milionową widownię.

"On już niczego nie musi zdobywać. Najwyżej może. I to będzie jego wielki atut" – pisał Adam Małysz w felietonie dla "Przeglądu Sportowego" tuż przed inauguracją zimowego sezonu w… No właśnie, brzmi bardzo aktualnie, prawda? A cytat z "Orła z Wisły" pochodzi dokładnie sprzed siedmiu lat. 27-letni wówczas Kamil Stoch był już mistrzem świata, brązowym medalistą MŚ w drużynie, podwójnym mistrzem olimpijskim oraz zdobywcą Kryształowej Kuli. A wszystko co najlepsze było i jest dopiero przed nim. W sezonie 2021/2022 Stoch może stać się najlepszym z najlepszych – tuż obok fińskiej legendy skoków Mattiego Nykaenena. Warunek? Złoto mistrzostw świata w lotach w Vikersund.

Kamil Stoch, czyli 12-latek z Zębu

Jest rok 1999. Dziennikarze lokalnego ośrodka Telewizji Polskiej przyjeżdżają na Wielką Krokiew im. Stanisława Marusarza nagrać grupę trenujących w Zakopanem młodych, nieznanych szerszej publiczności skoczków. Przed kamerą staje zalany rumieńcem 12-letni chłopiec, który zdobył tytuł mistrza Polski młodzików w Szczyrku. Zaczyna opowiadać o swoich sportowych marzeniach. I mierzy bardzo wysoko. Chce zostać mistrzem olimpijskim.

– Chciałbym wystartować na olimpiadzie, zdobyć złoty medal, ale jak na razie to ja mam jeszcze czas. Może za jakieś 5-6 lat wystartuje (na igrzyskach olimpijskich – przyp. red.) jak będę dobrze skakał – te słowa 12-letniego Kamila Stocha zna każdy kibic skoków narciarskich. Historię o 12-latku z Zębu, który na Wielkiej Krokwi w Zakopanem skoczył 128 metrów, wielokrotnie przypominała legenda mikrofonu, czyli Włodzimierz Szaranowicz. Stoch wystąpił wówczas jako przedskoczek podczas zawodów Pucharu Świata. Żaden z zawodników startujących w turnieju nie przekroczył 125 metra. Kamil został okrzyknięty "nadzieją polskich skoków".

– Pamiętam wielką wrzawę, jaka zrobiła się podczas jego skoku. Wtedy to była pierwsza taka informacja, że oto pojawił się ktoś młody. To był powiew takiej sensacyjnej wiadomości – wspomina Sebastian Szczęsny, który przeniósł się z redakcji TVP Sport do TVN i będzie współgospodarzem studia tegorocznego PŚ w skokach.

Stocha do treningów namówiła pani Jadzia z Zębu (założycielka klubu LKS Ząb). Na nartach zaczął jeździć w wieku trzech lat. Z kolegami budował małe skocznie w przydomowym ogródku. Archiwum TVP skrywa jeszcze jeden materiał z 2000 roku. Młody Stoch wygrywa zawody o Puchar Martina Schmitta w Zakopanem i wspomina swoje pierwsze kroki na skoczni.

– Ja koło domu przeważnie żem dużo skakał na nartach, na zjazdowych. A później to już żem zobaczył, jak tam skaczą w Zakopanem, no to żem przyszedł i zacząłem skakać – mówi 12-letni Kamil.

Cztery lata później skoczek z Zębu rozpoczyna przygodę z Pucharem Świata. Do zawodów najwyższej rangi wchodzi z przytupem, kwalifikując się do głównego konkursu, co dla 16-letniego zawodnika było wielkim wyczynem. Przedostatnie miejsce w sobotnich zawodach wylało jednak kubeł zimnej wody na głowę Stocha. Sześć kolejnych sezonów w Pucharze Świata było przeplataniem lepszych występów gorszymi.

– W sezonie 2006/2007 Kamil zaczął pukać do czołowej dziesiątki Pucharu Świata. To był czas, kiedy bardzo mocno zaczęliśmy zwracać uwagę na jego skoki, kiedy zajmował miejsca w drugiej i trzeciej dziesiątce. Widać było ogromny potencjał w tym chłopaku – mówi dziennikarz sportowy TVN. Aż nastał sezon 2010/2011.

"Rakieta z Zębu" przeskoczy Małysza?

Kamil Stoch wygrywa, Adam Małysz odchodzi. Zmiana warty w polskich skokach nastąpiła w miejscu wyjątkowym dla tego sportu i skoczka z Zębu. Trzeci konkurs Pucharu Świata w Zakopanem w 2011 roku bez wątpienia przeszedł do historii polskiego narciarstwa. Na zeskoku Wielkiej Krokwi upadł "Orzeł z Wisły", a całe zawody (po raz pierwszy w karierze) wygrała "Rakieta z Zębu".

– I teraz zobaczymy, mam nadzieję, że to był ten skok, o którym marzył, od tego 12-latka, którego widziałem… Wygrał, chyba wygrał, fantastyczna sprawa, jakby prezent dla kolegi, jest, jest zwycięzcą Kamil Stoch – mówił Włodzimierz Szaranowicz na antenie TVP, komentując pamiętny skok naszego nowego mistrza.

Kamil Stoch
fot. Jan KUCHARZYK/East News

Miesiąc później Małysz został mistrzem świata na średniej skoczni w Oslo i ogłosił zakończenie kariery. Stoch dorzucił pucharowe wygrane w Klingenthal oraz Planicy, gdzie na 3. stopniu podium stanął Adam Małysz. Bardziej symbolicznie się nie dało. – Moja kariera dobiega końca i fajnie jest, że się coś po sobie zostawia, że jest taki Kamil, który wygrywa Puchary Świata – mówił "Orzeł z Wisły".

– Wolałbym nie być postrzegany jako ktoś, kto zastąpi Adama Małysza. Jeśli chciałbym go gonić, to zgubiłoby mnie to prędzej czy później. I to raczej prędzej – stwierdził Kamil Stoch w wywiadzie dla portalu sport.pl.

Stoch, chcąc nie chcąc w kolejnym sezonie stał się liderem kadry i oczy wszystkich kibiców były zwrócone właśnie na niego. Polak nie zawiódł oczekiwań, a jego dotychczasowy dorobek w wielu kwestiach przebija osiągnięcia Małysza. Przez kolejne 11 lat pod wodzą Łukasza Kruczka, Stefana Horngachera i Michała Doleżala wygrywał co najmniej jeden konkurs Pucharu Świata w każdym kalendarzowym roku. Do tej pory żaden inny zawodnik nie miał takiej passy.

Moja kariera dobiega końca i fajnie jest, że się coś po sobie zostawia, że jest taki Kamil, który wygrywa Puchary Świata

W 2021 roku Kamil Stoch dogonił Adama Małysza. Wygrana na Hochfirstschanze w niemieckim Titisee-Neustadt była 39. indywidualnym zwycięstwem mistrza z Zębu w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Tyle razy na najwyższym stopniu podium stawał również "Orzeł z Wisły". Polscy skoczkowie plasują się obecnie na trzecim miejscu w klasyfikacji wszech czasów pod względem pucharowych zwycięstw. Polaków wyprzedzają Matti Nykaenen (46) i Gregor Schlierenzauer (53). Pierwsza okazja na pobicie rekordu Adama Małysza nadarzy się w trakcie inauguracji sezonu w Niżnym Tagile (zakładamy, że Kamil Stoch zakwalifikuje się do sobotniego i niedzielnego konkursu).

– Kamil nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i na walkę o zwycięstwa w jego wykonaniu możemy jeszcze liczyć. On sam wiele razy powtarzał, a to jest bardzo ważne, co czuje sam sportowiec, że on jest jeszcze głodny sukcesów. Mimo 39. wygranych pucharowych i 79. miejsc na podium cały czas ma motywacje i ochotę do tego, żeby skakać, a to jest podstawowa rzecz, która napędza danego zawodnika do tego, żeby ciężko pracować – tłumaczy Sebastian Szczęsny.

Być jak Nykaenen i Weissflog

Matti Nykaenen, geniusz, najwybitniejszy w historii tego sportu. Jako jedyny skoczek na świecie zdobył pięć najważniejszych trofeów: Puchar Świata, złoty medal igrzysk olimpijskich, mistrzostw
świata, mistrzostw świata w lotach oraz Turniej Czterech Skoczni. Stoch ma na swoim koncie wszystkie wiktorie poza złotym medalem lotniczego czempionatu. Wygrana na norweskim mamucie w Vikersund zapewni mu miejsce w elitarnej, dwuosobowej klasyfikacji wszech czasów z Mattim Nykaenenem.

Matti Nykaenen
fot. SVEN SIMON/Imago Sport and News/East News

Idźmy dalej. Legendarny Fin zdobył łącznie pięć medali igrzysk olimpijskich (cztery złote i jeden srebrny). Do wyrównania olimpijskiego rekordu Nykaenena Stochowi brakuje jednego medalu (indywidualnego lub drużynowego). Ewentualna wygrana w jednym z dwóch konkursów indywidualnych na skoczniach olimpijskich w Zhangjiakou, na których będą rywalizowali sportowcy podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022 w Pekinie, pozwoli mistrzowi z Zębu dołączyć do czterokrotnego mistrza olimpijskiego Szwajcara Simona Ammanna.

Dotychczas tylko jednemu skoczkowi udało się wygrać cztery edycje niemiecko-austriackiego Turnieju Czterech Skoczni. Jens Weissflog sięgał po wygrane w prestiżowym cyklu w roku 1984, 1985, 1991 i 1996. W jubileuszowym 70. TCS Stocha może wyrównać osiągnięcie jednego z najlepszych niemieckich skoczków narciarskich w historii.

Kamil nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i na walkę o zwycięstwa w jego wykonaniu możemy jeszcze liczyć

– Bazując na doświadczeniu uważam, że Kamil nie jest zawodnikiem, który przygotowuje się pod konkretne zawody. To absolutny profesjonalista, który traktuje sezon całościowo. On celów w tym sezonie będzie miał wiele, począwszy od igrzysk olimpijskich, poprzez Turniej Czterech Skoczni, cykl Raw Air, klasyfikację generalną Pucharu Świata i mistrzostwa świata w lotach. Skoczek nie może szykować formy na dany turniej. Co, jeżeli mu wtedy nie wyjdzie? – analizuje Sebastian Szczęsny.

Kiedy Kamil Stoch skończy karierę?

"Zaczynam ostatni przedsezonowy weekend w domu. Przed sezonem udzieliłem sporo wywiadów. Wiecie co? Najczęstsze pytanie brzmi: kiedy skończę karierę?Kiedyś skończę, jak każdy z nas, ale póki co mam mnóstwo energii, motywacji i radości z tego, co robię. Doceniam swoje doświadczenie. Mam wiele sportowych marzeń i siłę by je realizować. Trzymajcie kciuki" – napisał kilka dni temu na swoim Instagramie polski mistrz.

W 2022 roku Kamil Stoch pojedzie do Pekinu na swoje piąte igrzyska olimpijskie. Kolejne odbędą się na włoskich skoczniach w Val di Fiemme, gdzie w 2013 roku zdobył pierwszy w karierze indywidualny medal na mistrzowskiej imprezie. Pytam Sebastiana Szczęsnego, czy Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina d'Ampezzo 2026 mogą stać się ukoronowaniem kariery skoczka z Zębu.

– Kto wie, czy nie Mediolan i Val di Fiemme. On już tyle zdobył i tyle sprawił nam radości, że ja życzę Kamilowi, żeby skakał jak najdłużej, jeśli ma na to ochotę. Musimy sobie uświadomić jedną rzecz. Kamil Stoch jest takim sportowcem, który osiągnął autentycznie szczyty. On nic nie musi, on może. Jeżeli chce, to niech się dalej bawi skokami i czapki z głów przed Kamilem – mówi.

Kamil Stoch
fot. AFP/East News

– Znam Kamila parę ładnych lat, przegadaliśmy wiele godzin zawodowo i prywatnie. 34-lata to absolutnie nie jest wiek, który w jego przypadku skłaniałby go ku myślą o zakończeniu kariery. Tym bardziej, że on ma jeszcze jedną rzecz do załatwienia, czyli złoto mistrzostw świata w lotach – dodaje na zakończenie naszej rozmowy.

Kamil Stoch - trzykrotny indywidualny mistrz olimpijski (dwa tytuły w 2014 i jeden w 2018 roku), drużynowy brązowy medalista olimpijski z 2018 roku, indywidualny mistrz świata z 2013 i wicemistrz z 2019 roku, drużynowy mistrz świata z 2017 roku oraz trzykrotny drużynowy brązowy medalista MŚ (2013, 2015 i 2021), indywidualny srebrny medalista MŚ w lotach narciarskich (2018) oraz dwukrotny drużynowy brązowy medalista MŚ w lotach (2018 i 2020), dwukrotny zdobywca Pucharu Świata w sezonach 2013/2014 i 2017/2018, zwycięzca trzech edycji Turnieju Czterech Skoczni (65., 66. i 69.) oraz dwóch edycji norweskiego turnieju Raw Air (2018 i 2020 rok), a także dwóch turniejów w 2018 roku: Willingen Five i Planica 7.

Dominik Gołdyn
Dominik Gołdyn

Ukończył studia w Katowicach, pracuje w Warszawie. Od dziecka marzył o dziennikarstwie i przeprowadzce do stolicy. Zaczynał w sporcie, potem wylądował w newsroomie, gdzie wpada w wir informacji z kraju i ze świata. Świat social mediów to jego drugi dom. W sezonie zimowym co weekend ‘’zasiada jak do telenoweli’’ wspierając polskich skoczków narciarskich. Nie może odpuścić meczu reprezentacji Polski. Uwielbia podróżować i odkrywać miejsca poza szlakiem. Uzależniony od francuskich filmów z geniuszem komedii Louisem de Funès.