Dyskwalifikacja Piotra Żyły to jego wina? Sędzia, który go kontrolował, tłumaczy swoją decyzję

Krzysztof Sobczak
30.11.2017 20:25
Piotr Żyła
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Mortem Solem, sędzia, który dokonywał pomiaru Piotra Żyły w Kuusamo, tłumaczy, dlaczego w pierwszej serii sobotniego konkursu drużynowego zdyskwalifikował Polaka.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

To, że skoczek nie jest dopuszczany do swojej próby, nie jest żadnym nowum. Najciekawsze jest jednak to, że po dyskwalifikacji Żyła został dopuszczony do drugiej serii, mimo że w punkcie pomiaru stawił się w tym samym kombinezonie co wcześniej. Tym razem wszystko było w porządku. Jak to możliwe?

Zobacz także

- Kiedy skoczek wchodzi do pomieszczenia, musi być gotowy. Wie, że jest tylko jedna szansa na poprawne zmierzenie. Jego obowiązkiem jest, aby kombinezon był wystarczająco wysoki w kroczu. Kiedy przystępuję do kontroli, pytam skoczka, czy jest gotowy do kontroli - tłumaczy Morten Solem, sędzia, który dokonywał pomiaru.

Norweg opisał również całą procedurę. Zaznaczył, że kluczowe znaczenie ma tutaj poprzeczka, która musi zatrzymać się na wysokości kroku zawodnika.

- Jeśli zatrzyma się niżej niż numer, który zawodnik powinien mieć, opuszczam poprzeczkę i wykonuję pomiar jeszcze raz. Jeśli zatrzyma się znowu poniżej limitu, muszę odesłać skoczka na dół. W tym przypadku zabrakło centymetra - powiedział Solem.

Żyła zaskoczony

Przez dyskwalifikację Piotra Żyły nasza drużyna straciła szansę na podium w sobotnim konkursie w Kuusamo i w praktyce musiała pogodzić się ze spadkiem z 1. miejsca w klasyfikacji Pucharu Narodów. Po zawodach Polak nie ukrywał złości i sam do końca nie wiedział, jak to się stało, że nie został dopuszczony do swojej próby.

- Nasze kombinezony kontrolujemy często. Byłem zaskoczony, że coś nie jest zgodne z przepisami. Bardzo żałuję, ale nadal nie wiem, co się rzeczywiście wydarzyło - mówił "Wewiór".

Polacy, mimo tylko siedmiu skoków, zakończyli "drużynówkę" na 6. miejscu.

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/PAP/KS