Zamknij

Adam Małysz o upadku Daniela-Andre Tandego: "To był błąd techniczny"

26.03.2021 15:41
Adam Małysz
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER/East News

Adam Małysz powiedział w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu, że upadek Daniela-Andre Tandego, to była w niemal całkowitej mierze wina samego skoczka. - Od początku jego skoków w Planicy uciekała mu lewa narta. To był niestety jego błąd techniczny - wyznał dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.

  • Daniel-Andre Tande zaliczył w czwartek podczas serii próbnej przed konkursem indywidualnym Pucharu Świata w skokach narciarskich w Planicy koszmarny upadek
  • Norweg spadł niekontrolowanie z dużej wysokości, musiał być reanimowany, ma pęknięte płuco, złamany obojczyk i jest w stanie śpiączki farmakologicznej
  • Niestety, jak potwierdził m.in. Adam Małysz, upadek Tandego był spowodowany technicznym błędem samego skoczka

Daniel-Andre Tande zaliczył koszmarnie wyglądający upadek podczas serii próbnej przed czwartkowym konkursem Pucharu Świata w skokach narciarskich w słoweńskiej Planicy. Norweg wyszedł bardzo wysoko z progu podczas swojej próby, ale w trakcie lotu stracił równowagę i po obrocie na bok runął bezwładnie na zeskok.

Po upadku skoczek musiał być reanimowany, a po ustabilizowaniu jego funkcji życiowych - czyli po dokładnie 59 minutach, jak doniósł dyrektor norweskiej kadry Clas Brathen - z Letalnicy zabrał go helikopter medyczny.

Adam Małysz o upadku Daniela-Andre Tandego: "To był jego błąd"

Wielu ekspertów zastanawiało się, czy ta koszmarna wywrotka była spowodowana kiepskimi w tamtym momencie warunkami na skoczni, czy też błędem technicznym samego skoczka, ale teraz, po upływie czasu, wydaje się być jasnym, że niestety była to pomyłka Tandego w locie. Z tym stwierdzeniem zgodził się wcześniej dyrektor Pucharu Świata, Sandro Pertile, a teraz z kolei przytaknął mu dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim, Adam Małysz.

- Od początku skoków Daniela w Planicy uciekała mu lewa narta i wreszcie uciekła mu na tyle, że złapała podmuch wiatru od góry i przekręciła go na bok. To był niestety jego błąd techniczny - przyznał.

Dodał, że chociaż odruchowe zasłonięcie się Norwega przed upadkiem było jego dobrym instynktem, to w skokach narciarskich nie uczy się zawodników podobnych zachowań.

- W skokach nigdy nie zakłada się, że ktoś upadnie. Nie ma zatem możliwości, by nauczyć zawodników zachowań podobnych do tego, co zrobił Tande - powiedział "Orzeł z Wisły".'

Obecnie Tande przebywa w stanie śpiączki farmakologicznej, ma przebite płuco i złamany obojczyk, ale jego stan jest stabilny. Brathen potwierdził w piątek po południu, że sytuacja ulega powolnej poprawie i bardzo możliwe, że już dziś późnym wieczorem lub w sobotę rano Norweg zostanie wybudzony.

RadioZET.pl/Eurosport