Zamknij

Adam Małysz uratuje polskie skoki? Pomóc mają wojsko i policja

28.01.2020 12:01
Adam Małysz uratuje polskie skoki
fot. PAP

Adam Małysz otrzymał stanął przed arcytrudnym zadaniem uratowania sytuacji w polskich skokach narciarskich. Niemniej jednak „Orzeł z Wisły” ma doskonały pomysł na rozwiązanie problemu, ale nie obejdzie się bez pomocy rządu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

W Polsce nie brakuje chętnych na uprawianie skoków narciarskich. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy młody zawodnik kończy etap juniora. W przeszłości wielu utalentowanych skoczków było zmuszonych zakończyć swoje kariery, ponieważ brakowało im środków do życia. Dyrektor PZN podkreślił, że w Lotos Cup znajduje się ponad 130 zawodników, ale prawdziwe problemy pojawią się w wieku 16-23 lat.

Bjoern Einar Romoeren podziękował polskim kibicom. Wzruszające nagranie

- Zmienia się fizjologia i środki ciężkości, bo rosną i trochę przybierają na masie. Później jest się ciężko pozbierać. Nie możemy dopuścić do takich sytuacji, jak z Krzyśkiem Biegunem, kiedy skoczek wygrywa zawody Pucharu Świata, a potem go tracimy, bo musi szukać środków do życia – zauważa legendarny skoczek w wywiadzie dla portalu onet.pl.

Skoki narciarskie: Pomysł Małysza zrewolucjonizuje dyscyplinę?

Polski Związek Narciarski przeznacza spore środki na szkolenie skoczków. Jednak brakuje odpowiedniego systemu, który zapewniłby im zabezpieczenie finansowe, dzięki któremu mogliby skupić się wyłącznie na treningach. W tym miejscu, Apoloniusz Tajner liczy na Adama Małysza, którego zadaniem jest znalezienie właściwego rozwiązania. „Orzeł z Wisły” nie ukrywa, że w tej kwestii nieoceniona będzie pomoc rządu. Jego zdaniem skoczkowie powinni zostać zatrudnieni w wojsku lub policji.

Dawid Kubacki zarobił spore pieniądze. Skoczek dostał więcej od Stocha

- Już kiedyś mówiło się o tym, by spróbować zatrudnić naszych zawodników w wojsku, policji, czy urzędach celnych. Takie rozwiązania są w Niemczech i Austrii. Tam pracują, a są oddelegowani do sportu. U nas kiedyś też tak to działało, bo były WKS i Gwardia. To zanikło. To były komunistyczne czasy i może nie chcielibyśmy być kojarzeni z nimi, ale na pewno warto siąść i rozwiązać ten problem. To jest jeden z pomysłów i najprostszy do zrealizowania w tym momencie. Mowa tutaj o sprawie finansowej. Dzięki temu zatrzymalibyśmy zawodników – wyjaśnił 42-latek.

Mimo kłopotów Tajner i Małysz przekonują, że rozwój polskich skoków narciarskich idzie w dobrym kierunku. Prezes PZN tłumaczy, że ”rozwój skoków w Polsce sięga poza 2030 rok”.

- Mamy bardzo szeroką grupę młodych dzieci w przedziale 8-16 lat. Oni są już świetnie wyszkoleni technicznie. Od pewnego czasu mamy stypendia trenerskie, dzięki czemu są szkoleniowcy, którzy zajmują się tymi najmłodszymi. Do tego wszystkiego mamy skocznie i młodą kadrę trenerską, która uczyła się pracy według najnowocześniejszych standardów – komentuje Tajner.

RadioZET.pl/onet.pl