Michał Kubiak fot. PAP

Zapomnieć, zagrać, zwyciężyć

24.09.2018

Polacy w ostatnim meczu awansowali do 3. fazy siatkarskich mistrzostw świata. Jednak nie tak wyobrażaliśmy sobie grę biało-czerwonych.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wydawało się, że po 1. rundzie turnieju, nic złego nie może nam się wydarzyć, a awans do najlepszej szóstki mundialu mamy w kieszeni. Po pięciu wygranych meczach przyszło coś, czego nawet eksperci nie potrafili przewidzieć. Najpierw spotkanie z Argentyną, które miało być dla nas lekkie, łatwe i przyjemne, okazało się prawdziwą zmorą. Brak Michała Kubiaka to jedno, ale popełnianie tylu błędów przez obrońców tytułu wołało o pomstę do nieba. Mecz z Francuzami zaczął się równie źle, chociaż na początku pierwszych dwóch setów potrafiliśmy narzucić przeciwnikom swoją grę. Trochę wyglądaliśmy jak piłkarze na mistrzostwach w Rosji, którzy w meczu z Kolumbią przez pierwsze 15-20 minut potrafili dotrzymać im kroku, ale później inicjatywę przejęli rywale. Dopiero w trzeciej partii walczyliśmy jak równy z równym i pokazaliśmy, że nie wolno nas przekreślać. Co prawda musieliśmy uznać wyższość Francuzów, to i tak sprawa awansu wciąż leżała w naszych rękach.

Jednak zastanawiające jest wahanie naszej formy. Skąd się to wzięło? Zazwyczaj na takich imprezach zespoły dopada kryzys. To normalne, ale przejawia się on tylko w jednym meczu. Może u nas słaba dyspozycja rozłożyła się na dwa dni i traf chciał, że z Serbią musieliśmy walczyć o życie?

Na szczęście biało-czerwoni rozgromili ekipę Nikoli Grbicia. Nie chcę rozbijać tego spotkania na czynniki pierwsze. Zamiast zastanawiać się  nad tym, jak wyglądał ten mecz i co robili nasi przeciwnicy, powinniśmy cieszyć się z postawy naszych siatkarzy i przede wszystkim patrzeć na wynik, bo to on jest podstawą do tego, żeby nas oceniać. Na mistrzostwach świata wygraliśmy sześć z ośmiu meczów i zasłużenie awansowaliśmy do finałowej szóstki.

Z kapitalnej strony pokazał się Bartosz Kurek, który w niedzielnym meczu dorównał występom ze swoich najlepszych lat. Bardzo dobrze przyjmował Paweł Zatorski, dzięki któremu Fabian Drzyzga mógł pytać się swoich kolegów, do kogo ma posłać piłkę. Nie można zapomnieć o Michale Kubiaku, który pomimo kłopotów zdrowotnych pomagał zespołowi. Kapitan reprezentacji Polski czuje się coraz lepiej, co jest bardzo dobrą wiadomością, zwłaszcza, że w kolejnych spotkaniach będzie niezwykle potrzebny naszej drużynie.

W 3. rundzie zmierzymy się z Serbią i Włochami. Ktoś może powiedzieć, że mogliśmy trafić gorzej i grać z Brazylią i Rosją. Jednak i to może być przesadzone, na co dowodzi piątkowy występ w 2. fazie. Niemniej jednak niedzielny mecz w takim wykonaniu był nam bardzo potrzebny. Naszym wróciła pewność siebie, a demony rozbudzone w spotkaniu z Argentyną zostały przegnane. Miejmy nadzieję, że na dobre, a siatkarze wkrótce to potwierdzą.

Plan minimum został wykonany: awansowaliśmy do najlepszej szóstki siatkarskich mistrzostw świata i wciąż wszystko leży w naszych rękach. W dwóch meczach możemy zagrać w taki sposób, żeby zapomnieć o upokorzeniu z Argentyną i zmiażdżeniu przez Francuzów. Dalej możemy stworzyć kolejny, piękny rozdział w historii polskiej siatkówki.

Maciej Walasek