Zamknij
Vital Heynen
Vital Heynen podczas meczu o 3. miejsce ME w katowickim Spodku
fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News
SHOWMAN, SZALENIEC, CUDOTWÓRCA

Dlaczego Heynen już nie może prowadzić kadry siatkarzy?

Maciej Walasek
Maciej Walasek Redaktor Radia Zet
23.09.2021 11:05
23.09.2021 11:05

Brązowym medalem mistrzostw Europy Vital Heynen zakończył kontrakt z reprezentacją Polski siatkarzy. W męskiej siatkówce zakończył się pewien okres, po którym jedni się cieszą, a drudzy smucą. Czy Heynen rzeczywiście zrobił wszystko, co mógł, aby żaden z kibiców nie wstydził się za biało-czerwonych?

Vital Heynen 19 września 2021 roku najprawdopodobniej po raz ostatni poprowadził męską kadrę narodową w roli selekcjonera. Niewykluczone, że przejmie drużynę kobiet, ale to na razie zostawmy i przyjrzyjmy się ostatnim czterem sezonom w wykonaniu belgijskiego szkoleniowca w reprezentacji Polski siatkarzy.

"Szaleniec, cudotwórca, showman, gaduła" - tak określa się trenera, który zdecydowanie wykształtował swój własny styl pracy, który zadziwił niejednego kibica siatkówki. Wykorzystanie plastikowych krzesełek, czy wózków sklepowych na treningach, czy wycieczka na Rysy z kilkoma zawodnikami pokazywały, że z tym szkoleniowcem nie można się nudzić. Szkoleniowiec, który sam wychodzi do kibiców, śpiewa Mazurka Dąbrowskiego, czy przemawia w ważnych momentach do fanów na trybunach, sprawił, że wszyscy pokochali Belga i to z wzajemnością. Ale zacznijmy od początku.

7 lutego 2018 roku PZPS oficjalnie ogłosił, że Vital Heynen poprowadzi reprezentację Polski. Belg przyniósł do siedziby władz związku medal z czekolady z napisem "Tokio 2020", obiecując, że Polacy przywiozą z Japonii olimpijski krążek. Polscy kibice z wielkimi nadziejami patrzyli w przyszłość, która zaczęła rysować się w kolorowych barwach. Pierwszymi rozgrywkami była Liga Narodów 2018, na której Michał Kubiak i spółka awansowali do turnieju finałowego. Niestety, przegrywając w grupie z Rosją 1:3 i USA 0:3, z kiepskim nastrojami patrzyliśmy, jak inne zespoły walczą o medale, a na horyzoncie już pojawiały się mistrzostwa świata w Bułgarii i we Włoszech, gdzie mieliśmy bronić tytułu. Na boiskach w Warnie i Turynie forma biało-czerwonych rosła, aż do decydujących spotkań, w których gra Polaków cieszyła każdego w kraju nad Wisłą. Kiedy dziennikarze i eksperci martwili się, że problemem będzie awans do "najlepszej szóstki", siatkarze sprawili psikusa i zdobywając złoto, obronili mistrzostwo świata w wielkim stylu.

Szaleniec z pomysłem

W Polsce wybuchła euforia, a większość zaczęła snuć olimpijskie wizje. W końcu nadeszła próba generalna, a wraz z nią rok 2019, w którym moim zdaniem poza siatkarskim mundialem 2018, polscy siatkarze zagrali jeden z najlepszych sezonów w historii polskiej siatkówki. Zaczęło się od Ligi Narodów i pierwszego krążka w nowych rozgrywkach, które zastąpiły Ligę Światową.

Po awansie do turnieju finałowego Polacy pokonali Brazylię 3:2 i Iran 3:1, awansując do półfinału. Tam niestety lepsi okazali się Rosjanie 3:1, przez co musieliśmy nacieszyć się spotkaniem o trzecie miejsce. W starciu o brąz rywalem znów byli Brazylijczycy, którzy dostali od Polaków lekcję siatkówki. Wygrane sety do 17, 23 i 21 pozwoliły świętować brąz.

Vital Heynen podczas ME 2021. Na pierwszym planie Bartosz Kurek (z lewej) i Michał Kubiak (w środku)
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Następnie mistrzowie świata w Gdańsku wywalczyli olimpijskie przepustki, zwyciężając z Tunezją 3:0, Francją 3:0 i Słowenią 3:0. Na słowa pochwały zasługuje starcie z Trójkolorowymi. Meczowy balonik został napompowany do granic możliwości, gdzie kibice zapowiadali morderczy bój w pięciosetowym pojedynku. Finalnie Polacy rozbili rywali 3:0, co zajęło im niecałe 1,5 godziny z prysznicem. Później na ME każdy wierzył w złoto, ale na drodze znów stanęła Słowenia, przez którą pożegnaliśmy się z finałem i w meczu o brąz triumfowaliśmy z Francją 3:0.

IO w Tokio: Kolejne rozczarowanie

Na koniec wyczerpującego sezonu naszym siatkarzom pozostał morderczy Puchar Świata, gdzie w 15 dni rozegrali 11 spotkań. Grając szerokim składem biało-czerwoni sięgnęli po srebro, co również można było uznać za sukces. Rok 2020 przebiegł pod znakiem wybuchu pandemii koronawirusa. Igrzyska olimpijskie przełożono na kolejny rok, w związku z tym umowa Vitala Heynena została przedłużona do ME, które w następnym roku zostały zorganizowane przez cztery kraje: Polskę, Finlandię, Estonię i Czechy. W tym czasie udało się rozegrać tylko cztery mecze towarzyskie: po dwa z Niemcami i z Estonią i to bez udziału kibiców.

Belg przyniósł do siedziby władz związku medal z czekolady z napisem "Tokio 2020", obiecując, że Polacy przywiozą z Japonii olimpijski krążek.

Tym bardziej wszyscy z wypiekami na twarzy czekali na 2021 rok. Początek nie zapowiadał tragedii, gdzie w imprezie poprzedzającą IO - Lidze Narodów biało-czerwoni awansowali do półfinału, pokonując Słowenię 3:0. Jednak w wielkim finale ulegli Brazylii 1:3. Mimo to każdy cieszył się z sukcesu, oczekując podobnego biegu wydarzeń w Tokio.

Kibice mu ślepo ufali

Niestety, igrzyska olimpijskie w Tokio przebiegły pod znakiem falującej formy Polaków, w której kibice więcej widzieli negatywnych elementów, niż pozytywnych. Impreza, na którą wybrano Vitala Heynena na trenera biało-czerwonych okazała się jednym wielkim rozczarowaniem. Po powrocie z Japonii padały propozycje, żeby na ME zagrali młodzi, niedoświadczeni siatkarze, a najważniejsi zwyczajnie odpoczęli. Stało się odwrotnie, dlatego naszym zawodnikom należy się ogromny szacunek za swoją postawę. Bartosz Kurek i spółka po olbrzymim ciosie, potrafili wrócić do treningów, dalej spędzać ze sobą czas i zamiast płakać po kątach, podjęli walkę o ostatni medal w tym sezonie reprezentacyjnym. Chociaż nadzieje odżyły po triumfie w ćwierćfinale z Rosją 3:0, znów na drodze do złota stanęła Słowenia, przez którą Polacy byli zmuszeni zadowolić się meczem o trzecie miejsce, w którym wygrali z Serbią 3:0.

Wielki sukces przyszedł za wcześnie. Vital Heynen poukładał rozproszoną drużynę, z którą dokonał czegoś, w co praktycznie nie wierzył nikt. Później były kolejne medale i sukcesy, ale znowu najważniejsza impreza, pod którą podporządkowane było dosłownie wszystko, zakończyła się fiaskiem. Chociaż kibice wysłuchiwali o "dream teamie" i kapitalnej atmosferze w kadrze, jak mówią niektórzy dziennikarze, tak radośnie wyglądało to jedynie z zewnątrz. W środku kilku graczy nie czuło się "zawodnikami Heynena", ale poświęcali się dla dobra całej drużyny. Czasem sam Belg zaskakiwał, powołując, bądź trzymając się niektórych nazwisk, mimo że dani siatkarze nie prezentowali odpowiedniej formy. Do tego wszystkiego doszło granie wyłącznie jedną "szóstką", nawet w tych najtrudniejszych momentach. Świetnie pokazał to półfinał ME 2021 ze Słowenią - kiedy potrzebne były zmiany na już, Heynen nie reagował. Po co w kwadracie dla rezerwowych stali Śliwka, Fornal, Semeniuk? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Pod wodzą Heynena polscy siatkarze zdobyli sześć medali na międzynarodowych turniejach.

Polscy kibice ślepo zaufali Heynenowi i w tym nie ma niczego złego. W końcu nie było takiego roku (poza 2020), w którym siatkarze nie zdobyliby choćby jednego medalu. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale po mistrzostwach świata 2018 chyba i nam uderzyła lekka sodówka, gdzie wbiliśmy sobie do głowy, że jesteśmy najlepsi na świecie. Nie, nie jesteśmy. Nie jesteśmy Brazylijczykami, mogącymi sobie zdominować kilka dobrych lat na arenie międzynarodowej. Jeśli ktoś wierzył, że po dołączeniu Wilfredo Leona do kadry w 2019 roku staniemy się potęgą i będziemy "kosić wszystkich jak leci", ten mocno się przeliczył. Fajnie jest wymagać od polskiej drużyny coraz więcej i więcej, ale nie można się w tym zatracić. Odnoszę wrażenie, że niektórzy chcieliby, żeby polscy siatkarze wiecznie nie schodzili z podium i zdobywali same złote medale, bo wszystko inne będzie odbierane za porażkę. Z jednej strony to super uczucie, ale z drugiej trzeba do tego podchodzić z głową i pamiętać, że to jest sport, a tu wszystko może się zmienić, nawet w przeciągu sekundy.

Jest mi bardzo przykro, że to koniec ery Vitala Heynena w reprezentacji Polski siatkarzy, ale jak sam zauważył, pora na kogoś innego. Kogoś, kto wniesie świeżość i będzie mieć nową wizją na tę drużynę. Z bólem serca patrzyłem na obrazki, kiedy Vital ze łzami w oczach żegnał się z siatkarzami i kibicami. Jednak zespół jest najważniejszy od jakiejkolwiek osoby. Vital, wielkie dzięki za wszystko!

Na sam koniec kilka statystyk:

Vital Heynen pełnił rolę trenera reprezentacji Polski siatkarzy od 31 maja 2018 do 19 września 2021. Od pierwszego meczu z Kanadą do ostatniego z Serbią minęło dokładnie 1219 dni. W tym czasie biało-czerwoni rozegrali pod wodzą Belga 102 spotkania, odnoszą 77 wygranych i 25 porażek. Podczas całej kadencji wzięli udział w ośmiu turniejach (nie wliczając turnieju kwalifikacyjnego IO), w których zdobyli sześć medali (jeden złoty - MŚ 2018, dwa srebrne - LN 2019, PŚ 2019, trzy brązowe - LN 2019, ME 2019, LN 2021).

Maciej Walasek
Maciej Walasek

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Sportem pasjonuje się od dziecka. Od lat śledzący wydarzenia ze świata piłki nożnej, siatkówki, Formuły 1 i skoków narciarskich. Gdy tylko ma okazję, dzieli się sportowymi wydarzeniami z każdym, kogo napotka na swojej drodze. Uparcie wierzy w sukces polskich piłkarzy na mundialu i tytuł mistrza świata F1 dla Roberta Kubicy. Kiedy okazało się, że na karierę sportowca jest już za późno, postanowił, że zamiast medali, będzie dostarczał kibicom samych dobrych wiadomości o sukcesach polskich zawodników na sport.radiozet.pl.

Prywatnie miłośnik aktywnego spędzania wolnego czasu, podróży i dobrej muzyki.

Twitter: @maciej_walasek

E-mail: maciej.walasek@radiozet.pl