Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Lewandowski vs Kubiak fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER oraz Sylwia Dabrowa/Polska Press/East News

Siatkarze powinni zarabiać więcej od piłkarzy? To kopanie się z rzeczywistością [KOMENTARZ]

03.10.2018

Dwa miesiące temu do kopania piłkarzy wykorzystano sukces lekkoatletów na mistrzostwach Europy w Berlinie, teraz piłkarzy okłada się sukcesem siatkarzy na mistrzostwach świata w Bułgarii i we Włoszech. Bo przecież nie może być tak, by "nieudacznicy" zarabiali więcej od mistrzów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Cała ta dyskusja o zarobkach piłkarzy, siatkarzy i lekkoatletów jest dla mnie przezabawna. To trochę tak, jakby podejść do wiatraka, przyłożyć mu z liścia i wkurzać się na niego, że dalej stoi lub że nie chce nawet oddać.

Siatkarze zarabiają mniej za sukces niż piłkarze za porażkę

Podam inne przykłady. Nie podoba mi się muzyka Taylor Swift albo Britney Spears. Uważam, że nie mają głosu, nie są wykształcone, wszystkie ich piosenki są takie same i nie powinny w ogóle istnieć w show biznesie. Pierwsza z nich jest najlepiej zarabiająca piosenkarką na świecie, druga nazywana była "księżniczką pop", a na jej koncie nie mieściły się kolejne miliony. Więcej. Nie podoba mi się muzyka Madonny, a to ona jest "królową pop", wręcz ikoną tego gatunku, i również nie narzeka na biedę.

Z drugiej strony mamy wykształconego muzyka, wirtuoza, który na skrzypcach czy fortepianie potrafi zagrać jak nikt inny. Mało kto o nim słyszał, nie można go usłyszeć w stacjach muzycznych i zarabia pewnie jakiś marny procent tego, co Swift, Spears czy Madonna.

Dalej. Nie rozumiem filmów fantasy czy horrorów, a uwielbiam kino skandynawskie w oparciu o Dogmę 95. Całkowite przeciwieństwo hitów kinowych, które zalewają rynek i zarabiają ogromne pieniądze.

Czy to oznacza, że mam teraz domagać się, aby Taylor Swift oddała swoją fortunę uniwersytetom muzycznym czy laureatom Konkursów Chopinowskich, a Hollywood powinniśmy zaorać i wszystkie fundusze przekazać europejskiemu przemysłowi filmowemu? No nie.

Prawo rynku

"Jesteś tyle wart, ile ktoś chce za Ciebie zapłacić" - ta maksyma obowiązuje na piłkarskim rynku transferowym. Rzeczywista wartość zawodnika zwykle jest niższa od tej, jaką klub ostatecznie przeznacza na jego zakup. Oprócz wartości sportowej dochodzi tu potencjał marketingowy - dla wielu Messi jest najlepszym graczem, ale to Ronaldo czy Neymar zgarniają większą kasę na kontraktach reklamowych i wpisach w mediach społecznościowych. Ot, prawa rynku.

Jeśli więc byłby popyt na reklamy z lekkoatletami i siatkarzami, a obie dyscypliny byłyby równie popularne na całym świecie jak piłka nożna, pewnie nigdy nie usłyszelibyśmy podobnych skarg i zażaleń kibiców... Ale to ideał, bo w Polsce byłoby tak.

Siatkarze zastąpili piłkarzy w kampaniach reklamowych i milionowe kwoty wpadają do kieszeń mistrzów świata, a nie uczestników mistrzostw świata. Wystarczy jedno niepowodzenie w dużej imprezie, aby siatkarzom wytknięto fakt, iż bardziej skupiają się na reklamach, niż na codziennej pracy i godnym reprezentowaniu kraju. Ci sami kibice, którzy domagali się takiego stanu rzeczy, pierwsi rzuciliby się z hejtem.

Krótko mówiąc. Świat nigdy nie był sprawiedliwy, a sukces i spełnienie w życiu zawodowym nie zawsze przekładają się na zarobki. Moim zdaniem najwięcej powinni zarabiać lekarze, policjanci, strażacy, ratownicy medyczni, ale tak nie jest. Nie wyjdę protestować przeciwko piłkarzom, biznesmenom czy gangsterom (bo oni też "zarabiają" więcej), żeby oddali swoje pieniądze tym, którzy być może - powtórzę: moim zdaniem - bardziej na to zasługują.

Na koniec zostawiam Wam zdanie Łukasza Kadziewicza, które jest mi najbliższe w całej tej jałowej dyskusji.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak