ME siatkarzy: Polacy rozpracowują Słoweńców. "Kluczowe zagrywka, lewe skrzydło i publika"

25.09.2019 22:38
Kibice Słowenii
fot. CEV

Zagrywka, lewe skrzydło i... publika - to, zdaniem statystyka reprezentacji Polski, Roberta Kaźmierczaka oraz asystenta Vitala Heynena, Michała Mieszko Gogola, największe atuty kadry Słowenii przed meczem z Polską w półfinale mistrzostw Europy siatkarzy. Jako najgroźniejszych Słoweńców członkowie polskiego sztabu szkoleniowego wskazują na Mitję Gaspariniego, Zigę Sterna oraz Jana Kozamernika.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Statystyk reprezentacji Polski siatkarzy Robert Kaźmierczak jako kluczowe w grze Słoweńców, rywali biało-czerwonych w czwartkowym półfinale mistrzostw Europy, wskazał zagrywkę i lewe skrzydło. - To na nie kierują najwięcej piłek - zaznaczył w rozmowie z PAP.

Polska - Słowenia: U rywali kluczowe zagrywka, lewe skrzydło i publika

- Wydaje mi się, że kluczowa w tej drużynie jest zagrywka, co pokazał choćby turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Gdańsku. Pierwszy set naszego meczu w sierpniowej imprezie układał się na korzyść rywali właśnie ze względu na to, że dobrze serwowali i popełniali mało błędów w tym elemencie. W ME widać też, że w kluczowych momentach potrafią "odpalić" zagrywką. Halę w Lublanie mają bardzo dobrze obeznaną, bo z tego, co się dowiedzieliśmy, są tu od trzech miesięcy. Aż ciężko w to uwierzyć - zaznaczył Kaźmierczak.

Jak dodał, nawet jeśli współgospodarze turnieju będą sobie dobrze radzić w czwartek w tym elemencie, to biało-czerwoni muszą to przeczekać. Z jego analizy wynika, że w słoweńskiej ekipie - jak na razie - połowę turnieju na ataku grał Mitja Gasparini, a drugą część Ziga Stern.

- Kluczowe jest lewe skrzydło. To na nie kierowanych jest najwięcej piłek. Na to musimy najbardziej uważać - podkreślił.

Spytany o słabe strony przeciwnika, uznał, że polska ekipa nie powinna się skupiać na tym, ale na swojej dobrej postawie.

- Nasza gra jest na tyle poukładana, że jeśli będziemy się tego trzymać, to nie ma co szukać słabszych stron rywali. Na pewno poprawili oni grę w obronie i będą mieć atut w postaci swojej hali oraz publiczności. Musimy się nastawić na swoją grę - popełniać jak najmniej błędów, starać się dograć dobrze do rozgrywającego piłkę z tej trudnej zagrywki i nie dawać im możliwości zdobywania bezpośrednio punktów - wyliczał Kaźmierczak.

Polska - Słowenia: Uważać na serwy Jana Kozamernika

Na element zagrywki - zwłaszcza w wykonaniu Jana Kozamernika - zwrócił uwagę również Michał Mieszko Gogol.

- Po jego serwisie jest dużo asów, często też Słoweńcy zdobywają później punkty blokiem, a popełnia on bardzo mało błędów w tym elemencie - podkreślił.

Asystent Heynena dostrzega również poprawę gry w przypadku Gaspariniego i znaczenie tego zawodnika.

- W Gdańsku podczas kwalifikacji olimpijskich grał mało i nie pokazał się z jakiejś rewelacyjnej strony. Tutaj gra na bardzo dużych emocjach, porywa publikę. Czasem się pomyli, ale zaraz znów kończy dwie piłki, nieraz w spektakularny sposób. Jest też osobą, która ma bardzo duży wpływ na atmosferę w swojej drużynie - tłumaczył.

Gogol przypomniał też, że w tym sezonie przez większość czasu za rozegranie w ekipie Słoweńców odpowiadał Gregor Ropret, a podczas ME na tej pozycji głównie występuje Dejan Vincic.

- Nie mówię, że gra lepiej lub gorzej niż Ropret, ale na pewno inaczej, więc jest w stanie odmienić oblicze drużyny - zastrzegł.

Polska - Słowenia: Słoweńcy niewygodnym rywalem dla biało-czerwonych

W czempionacie Starego Kontynentu biało-czerwoni zmierzą się ze Słoweńcami w trzeciej edycji z rzędu. W 2015 roku przegrali z nimi w ćwierćfinale, a dwa lata później - na własnym terenie - w barażu o "ósemkę".

- Czy są dla nas niewygodnym rywalem? Statystycznie w ostatnich latach tak, ale my teraz też jesteśmy inną drużyną niż wcześniej - wspomniał.

Patrząc przez pryzmat serwisu, który jest silną stroną współgospodarzy turnieju, porównał występ w Lublanie do gry w... Zawierciu, skąd wywodzi ekstraklasowy klub Aluron Virtu Warta.

- Tam też gospodarze wychodzą, mają za sobą fantastyczną publiczność, bardzo mocno zagrywają i czekają na dalszy rozwój wydarzeń - zauważył asystent Heynena.

"U siebie siatkarze Słowenii pod wpływem emocji nagle podbijają 10 piłek więcej w meczu, blokują wszystkich, których normalnie by nie zblokowali"

Zaznaczył, że Polacy nie demonizują czwartkowego rywala, ale go doceniają.

- Gramy z silnym przeciwnikiem na jego terenie, hala mu tutaj bardzo pomaga. Z reguły drużyny bałkańskie nie bronią dużo, ale pod wpływem emocji nagle podbijają 10 piłek więcej w meczu, blokują wszystkich, których normalnie by nie zblokowali. To wszystko pod wpływem emocji, publiki, okoliczności. Słoweńców doceniamy i szanujemy. Bo często łatwo popaść w uśpienie - pomyśleć, że nie mamy już słabych stron i na dłuższym dystansie każdego przeciwnika jesteśmy w stanie dopaść. Bardzo ważne, by zachować trzeźwe myślenie i zastanowić się, co jeszcze możemy poprawić. Dwa sety pojedynku ze Słoweńcami w Gdańsku powinny być dla nas cenną lekcją i mam nadzieję, że ją odrobiliśmy - spuentował Gogol.

 RadioZET.pl/PAP/MG