PlusLiga: Bez Kurka ani rusz, Jastrzębski bliżej finału

Krzysztof Sobczak
16.04.2019 22:30
Onico Warszawa - Jastrzębski Węgiel
fot. PAP

Przetrzebione kontuzjami ONICO Warszawa przegrało z Jastrzębskim Węglem 1:3 w pierwszym meczu półfinałowym ekstraklasy siatkarzy. Drugie spotkanie w piątek na Śląsku. - Było blisko i uważam, że mimo wszystko nie stoimy na straconej pozycji - ocenił trener pokonanych Stephane Antiga.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz tak naprawdę rozpoczął się długo przed pierwszym gwizdkiem sędziów. W poniedziałek gruchnęła wieść, że z powodu kontuzji nie tylko w najbliższym spotkaniu, ale i do końca sezonu w stołecznym zespole zabraknie Bartosza Kurka. Najlepszemu zawodnikowi ubiegłorocznych mistrzostw świata we znaki dała się kontuzja kręgosłupa.

Zobacz także

Kurka w podstawowej szóstce ONICO zastąpił Sharon Vernon-Evans, co podwójnie ograniczyło możliwość manewru szkoleniowcowi gospodarzy, bo musiał uważać na przepis, że w każdym momencie gry na boisku musiało przebywać trzech Polaków.

Onico - Jastrzębski: Porażka stołecznego klubu pod nieobecność Kurka

20-letni Kanadyjczyk zaczął z wysokiego pułapu, seryjnie punktował i był silnym punktem zespołu, m.in. po jego asie serwisowym warszawianie odskoczyli na 17:13 w pierwszej partii. Chwilę później publiczność w hali Torwar zamarła, bo spadając na ziemię po wyskoku do bloku Bartosz Kwolek nieszczęśliwie spadł na stopę Dawida Konarskiego, doznał skręcenia nogi i z grymasem bólu opuścił boisko na rękach kolegów. Kontuzja wyglądała na poważną, a po chwili stało się jasne, że kolejny kadrowicz Vitala Heynena raczej nie pomoże ONICO w walce o medal mistrzostw Polski.

Kolejny uraz gracza miejscowych bardziej sparaliżował... gości, którzy momentami sprawiali wrażenie, jakby nie chcieli zrobić krzywdy doświadczonym przez los rywalom. Stołeczna ekipa utrzymała przewagę i pewnie wygrała pierwszą partię 25:20.

W drugiej zawodnicy Antigi po punktowej zagrywce Bułgara Nikołaja Penczewa prowadzili 11:9, ale przyjezdni opanowali sytuację i wydawali się łapać wiatr w żagle. Nieco spadła skuteczność Vernona-Evansa, a po drugiej stronie siatki rozkręcił się Dawid Konarski. Ważnym blokiem popisał się rezerwowy Wojciech Ferens, a w końcówce seta ze środka nie do zatrzymania był Grzegorz Kosok. W efekcie 25:22 dla Jastrzębskiego Węgla.

Wygrany drugi set spowodował, że ciśnienie nieco zeszło z siatkarzy trenera Roberto Santillego, którzy w kolejnej odsłonie szybko objęli kilkupunktowe prowadzenie. I tak było do momentu, kiedy Andrzej Wrona pojedynczym blokiem "złapał" Juliena Lyneela i zrobiło się po 21. W końcówce to jednak Francuz skończył kluczową akcję na 25:23 i goście wygrywali 2:1.

W czwartej odsłonie emocji było jeszcze więcej, bo kilka razy zaiskrzyło między przedstawicielami obu zespołów. Na boisku lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, którzy po skutecznym bloku duetu Wrona - Vernon-Evans wygrywali 13:9. Później jednak i graczom Antigi przydarzył się przestój i to wyraźny przy serwisie Lukasa Kampy. Zrobiło się 17:19 i choć po chwili znowu był remis, a później grano na przewagi, to jednak ostatnie słowo należało do jastrzębian - asem zakończył spotkanie Piotr Hain.

Onico - Jastrzębski: Antiga i Konarski po meczu

- Mimo tych wszystkich nieszczęść byliśmy naprawdę blisko. Graliśmy dobrze, walczyliśmy, stąd uważam, że nie stoimy na straconej pozycji. Wydaje mi się, że możemy jeszcze poprawić zagrywkę, a wtedy wszystko jest możliwe - starał się robić dobrą minę do złej sytuacji Antiga.

Ostrożnie wypowiadał się po meczu też uznany najlepszym jego zawodnikiem (MVP) Dawid Konarski.

- Broń Boże nie czujemy się jeszcze finalistami. Pomimo różnych zawirowań i kłopotów, grając praktycznie drugim składem, warszawianie naprawdę fajnie się dziś zaprezentowali. Z drugiej strony w naszych szeregach było sporo bałaganu i jestem przekonany, że w piątek we własnej hali na pewno zagramy lepiej. Mam nadzieję, że wykorzystamy szansę - podsumował.