Lekarze sugerowali Falasce rezygnację ze sportu. Siatkarz nie chciał ich słuchać

Krzysztof Sobczak
26.06.2019 17:47
Miguel Angel Falasca
fot. pixathlon / Sebastian Wells/REPORTER/EastNews

Miguel Angel Falasca od 2012 roku miał zakaz uprawiania sportu i angażowania się zawodowo w siatkówkę - informuje rosyjski portal sport.business-gazeta.ru. Hiszpański siatkarz, a później trener ignorował jednak zalecenia lekarzy. Zmarł w sobotę we Włoszech na atak serca.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Latem 2012 r., przed rozpoczęciem sezonu z Uralem Ufa, Miguel Falasca przeszedł badania lekarskie. Standardowe testy medyczne pokazały, że hiszpański siatkarz nie może podjąć treningów. Kardiogram ujawnił bowiem zaburzenia rytmu serca - napisano na portalu sport.business-gazeta.ru. Rosyjski klub miał skontaktować się z PGE Skrą Bełchatów, która - jak czytamy w artykule - wiedziała o problemach Hiszpana, jednak zaznaczyła, że jest w stanie wytrzymać trudy sezonu.

Miguel Angel Falasca ignorował lekarzy

Lekarz Uralu zlecił dodatkowe badania, m.in. na bieżni oraz holter. Co ciekawe, wykazały one, że ataki arytmii nasilają się podczas codziennych czynności, a nawet snu, a ustępują w trakcie wzmożonego wysiłku fizycznego. Nie chcąc ryzykować zdrowiem 40-letniego wówczas siatkarza, doktor Ufy sugerował mu nawet zakończenie kariery!

Falasca nie dawał jednak za wygraną. Był już "po słowie" z PGE Skrą Bełchatów, do której za rok miał wrócić w roli szkoleniowca, a ponadto nie chciał tracić lukratywnego kontraktu w Rosji. Poleciał do Hiszpanii, gdzie otrzymał specjalny lek. Po powrocie został wysłany na szczegółowe badania do Moskwy, gdzie lekarze potwierdzili arytmię, a mimo to wydali zgodę na grę.
Pomimo problemów, mistrz Europy z 2007 roku rozegrał bardzo dobry sezon i przyczynił się do największego sukcesu Uralu Ufa, jakim było wicemistrzostwo Rosji.

Miguel Angel Falasca nie żyje

Miguel Angel Falasca zmarł w sobotę we Włoszech. Na weselu drugiego trenera żeńskiego zespołu Monzy, swojego asystenta, 46-latek poczuł się źle i udał do swojego pokoju. Tam doznał ataku serca i pomimo podjętej reanimacji nie udało się go uratować.

We wtorek prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki zastrzegł na rok koszulkę z numerem "10".
RadioZET.pl/sport.business-gazeta.ru/Sportowe Fakty/KS