Bunt w reprezentacji Polski: Magdalena Stysiak zdradza kulisy afery

Maciej Walasek
08.11.2019 18:11
Magda Stysiak zdradza kulisy afery w reprezentacji
fot. PAP

Magdalena Stysiak zabrała głos w sprawie afery w reprezentacji Polski siatkarek. Młoda zawodniczka jako jedna z dwóch nie podpisała się pod oświadczeniem kadry.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W tym tygodniu w polskiej siatkówce wybuchł bunt w żeńskiej kadrze. Zawodniczki domagając się zwolnienia Jacka Nawrockiego opublikowały obszerne oświadczenie, w którym oskarżają selekcjonera o m.in. błędne prowadzenie drużyny czy o faworyzowanie przez szkoleniowca jednej z młodych siatkarek. Do całej sprawy odniosła się Magdalena Stysiak, która jako jedna z dwóch siatkarek nie podpisała oświadczenia zespołu.

- Nie podpisałam go, bo w kadrze trenera Nawrockiego jestem od pół roku. Dla mnie nie działo się nic złego. Dziewczyny pracowały z nim dłużej, po pięć-sześć lat i jeśli miały jakiś problem, miały prawo się wypowiedziećDla mnie to nie była typowa sytuacja, bo grałam pierwsze w życiu mistrzostwa Europy. Musiałam sobie z tym poradzić i psychicznie, i fizycznie – powiedziała w wywiadzie dla „Sportowych Faktów” atakująca Savino Del Bene Scandicci.

Trener Jacek Nawrocki odpowiedział siatkarkom. Ani słowa o zarzutach [OŚWIADCZENIE]

Nastoletnia siatkarka dodała, że w zespole dochodziło do delikatnych spięć, ale wszystko zawsze było wyjaśniane, co jak sama podkreśliła, że dla niej jest to najważniejsze.

W związku z aferą w reprezentacji Polski siatkarek, pod znakiem zapytania stanął turniej o igrzyska olimpijskie w Tokio. W dniach 7-12 stycznia biało-czerwone mają walczyć o prawo do gry na IO, ale nie wiadomo w jakim składzie zagra nasza drużyna. Wobec buntu niektóre zawodniczki mogą nie przyjąć powołania od Jacka Nawrockiego. Mimo konfliktu, Stysiak zapewniła, że przyjedzie na kadrę.

Bunt, konflikt, dwa konflikty. Reprezentacja siatkarek na zakręcie [KOMENTARZ]

- Obojętnie, co by się nie działo i kto przyjechałby na kadrę, mamy jeden cel i do niego musimy dążyć. Po tym turnieju każda z nas wróci do swojego klubu. W kwietniu będą nowe powołania, nowa kadra, nowy turniej. Teraz dla każdej zawodniczki najważniejszy będzie awans na igrzyska olimpijskie. Mimo tego, jaki teraz jest - za przeproszeniem - burdel, powinniśmy się skupić i niezależnie od tego, co się wydarzy, mieć wspólny cel i zagrać jak drużyna. A co się stanie później? To pokaże czas – zaznaczyła.

Sam selekcjoner zespołu wydał jedynie specjalne oświadczenie, w którym podkreślił, że żałuje, iż sprawy żeńskiej ekipy wypłynął do strefy publicznej.

RadioZET.pl/sportowefakty.pl