Zamknij

Łukasz Kaczmarek: To najbardziej pechowy sezon w moim życiu [WYWIAD]

27.03.2020 14:09
Łukasz Kaczmarek o przedwczesnym zakończeniu sezonu PlusLigi
fot. Tomasz Kudala/REPORTER

- To był najbardziej pechowy sezon w moim życiu. Mam nadzieję, że już wyczerpałem limit nieszczęść. Patrząc na to jak potoczył się ten sezon dla mnie, ta cała sytuacja z pandemią koronawirusa i niedokończenie ligi, sprawiły, że mogę mówić o szczęściu w nieszczęściu – mówi w rozmowie z RadioZET.pl, atakujący Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Łukasz Kaczmarek.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Maciej Walasek, RadioZET.pl: PlusLiga została przedwcześnie zakończona, ale utrzymano kolejność, dzięki czemu ZAKSA zajęła pierwsze miejsce w tabeli, ale bez przyznania tytułu mistrza Polski.

Łukasz Kaczmarek: Nikt nie spodziewał się, że ten sezon zakończy się w taki sposób. Dla nas pierwsze miejsce, to po części nagroda za pracę, jaką włożyliśmy w tym roku. Szykowaliśmy się na play-offy i tak jak wszyscy uważam, że nie było innego bardziej sprawiedliwego rozwiązania. A co do braku tytułu mistrza Polski, to chyba pierwsza taka decyzja w historii, ale wiemy jak teraz wygląda sytuacja w kraju i na świecie, dlatego dokończenie tych rozgrywek było zwyczajnie niemożliwe. Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały dwie kolejki, gdzie w ostatnim spotkaniu mieliśmy grać z Vervą Warszawa i to miał być mecz, który zdecyduje o tym, czy to my czy Warszawa zajmie pierwsze miejsce na koniec fazy zasadniczej. Gdyby udało się to rozegrać, to wtedy można byłoby myśleć o przyznaniu mistrzowskiego tytułu.

Jak wygląda sprawa z finansami? ZAKSA szykuje obniżenie wynagrodzeń?

- Póki co nie dostaliśmy z klubu jeszcze żadnej oficjalnej informacji, jeśli chodzi o jakiekolwiek finanse.

Skoro sezon jest zakończony, przyszedł czas na podsumowanie tegorocznych zmagań. Chociaż Pan pewnie wolałby o nich zapomnieć.

- Tak i to jak najszybciej. To był najbardziej pechowy sezon w moim życiu. Mam nadzieję, że już wyczerpałem limit nieszczęść. Patrząc na to jak potoczył się ten sezon dla mnie, ta cała sytuacja z pandemią koronawirusa i niedokończenie ligi, sprawiły, że mogę mówić o szczęściu w nieszczęściu. Moje problemy pojawiły się w najlepszym możliwym momencie, kiedy liga stanęła na początku marca.

Po przerwie spowodowanej powikłaniami pogrypowymi powrócił Pan do treningów i nabawił się kontuzji piątej kości śródstopia. Jak radził sobie Pan w tych trudnych momentach?

- To była dla mnie bardzo ciężka sytuacja. Na początku sezonu dopadły mnie problemy zdrowotne. Kiedy z tego wyszedłem, zacząłem trenować w stu procentach. Wtedy złamałem piątą kość śródstopia, przez którą znów wypadłem z obiegu treningowego, tym razem na dwa miesiące. Byłoby o wiele gorzej i odczuwałbym większy ból, gdybym musiał stać z boku i nie mógł pomagać zespołowi w walce o mistrzostwo Polski. Nie chciałbym powiedzieć, że dobrze, że tak potoczyły się sprawy z ligą, ale dla mnie, dla mojej głowy na pewno jest lepiej, jak teraz wszyscy siedzą w domach.

Pan spędził w domu o wiele więcej czasu od innych, którzy teraz muszą siedzieć czterech ścianach.

- Faktycznie, trochę to już trwa. Ta sytuacja dla mnie jest korzystniejsza jeśli chodzi o stopę. Od razu po złamaniu miałem operację i generalnie po trzech-czterech dniach mogłem normalnie chodzić bez żadnego gipsu czy kuli. Funkcjonuje normalnie, mogę wykonywać szereg różnych ćwiczeń poza bieganiem i skakaniem. To dopiero będę mógł robić po sześciu tygodniach od operacji, więc muszę się z tym wstrzymać jeszcze przez dwa tygodnie. Moja rehabilitacja przebiega inaczej przez pandemię, ale jakoś sobie radzę ćwicząc w domu. Ta przedłużona kwarantanna jest dla mnie inna niż w czasie problemów zdrowotnych z początku sezonu. Wtedy nie mogłem pozwolić sobie na jakąkolwiek aktywność i było zdecydowanie trudniej. Teraz jest lepiej, staram się myśleć pozytywnie.

Pandemia koronawirusa doprowadziła do przełożenia igrzysk olimpijskich na 2021 rok. To sezon nadziei dla tych, którzy nie zdołaliby załapać się do kadry.

- Gdyby ten sezon odbył się normalnie, to nie byłoby mnie w reprezentacji, dlatego mam nadzieję, że następny zostanie rozegrany tak, jak należy. Wówczas, jeśli tylko zdrowie dopisze, wszystko będzie możliwe.

RadioZET.pl