Liga Narodów siatkarek: Taktyka "wszystko na Smarzek" kiedyś się zemści [KOMENTARZ]

04.07.2019 15:24
Reprezentacja Polski siatkarek
fot. FIVB

Blisko tysiąc (!) ataków wykonała Malwina Smarzek w 17 meczach Ligi Narodów siatkarek 2019, a reprezentacja Polski zakończyła rozgrywki na etapie fazy grupowej Final Six. To wynik ponad stan - nie łudźmy się, że biało-czerwone są piątą-szóstą siłą na świecie. Co wiemy po tych rozgrywkach?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

863 - dokładnie tyle razy Malwina Smarzek musiała radzić sobie z wystawami Joanny Wołosz, Julii Nowickiej i Marleny Pleśnierowicz. Atakiem zdobyła 376 punktów, łącznie - dodając do tego blok i zagrywkę - 420. Druga pod względem obciążenia w ofensywie była reprezentantka Bułgarii Gergana Dimitrowa, ale ona uderzała "tylko" 532 razy i grała w najsłabszej drużynie Ligi Narodów. Dla porównania: Magdalena Stysiak, druga z naszych "armat", atakowała niemal tak często jak... punktowała Smarzek - 396 do 376.

Zobacz także

Wiele meczów, m.in. rekordowy z Bułgarią, pokazało, że taktyka "wszystko na Smarzek" się sprawdza, bo ona przywykła już do 60-70 powtórzeń. Mimo tak ogromnej liczby ataków 23-latka zakończyła zmagania z dobrą skutecznością 43,57 procent. Problem zawsze pojawiał się wtedy, kiedy zawodniczka Zanetii Bergamo łapała zadyszkę - w takich chwilach nierzadko nie było nikogo, do kogo można by w ciemno posłać piłkę. Dobre momenty miała Stysiak, dzięki której Polki w przedziwnym meczu ograły Dominikanę, czasami ciężar na siebie brała Natalia Mędrzyk. Ale to za mało...

Liga Narodów siatkarek 2019: Problemy reprezentacji Polski

Trener Jacek Nawrocki nie ma komfortowej sytuacji, bo musi stosować zasadę "mniejszego zła". Stysiak jest nierówna, ale i tak gwarantuje te kilkanaście "oczek" na mecz. Przy niej te punkty są też gubione, bo ona bardzo słabo przyjmuje i często jest kryta przez libero lub jedną z koleżanek. Najbardziej stabilna w przyjęciu jest Martyna Grajber (10. miejsce w rankingu najlepszych na swojej pozycji) i ona jest też zdecydowanie najlepsza z naszych zawodniczek w obronie, ale stanowi "dziurę" w ataku. Procentowo nie odbiega znacznie od innych zawodniczek, jednak dostała tylko 190 piłek, przy ponad 350 Mędrzyk i Stysiak. To pokazuje, że jest bardzo rzadko wykorzystywana w tym elemencie. Najbardziej wszechstronna w tej trójce jest Mędrzyk, tylko za rzadko jej się zdarzają mecze, w których potrafi połączyć dobre przyjęcie ze skutecznym atakiem.

Niestety kiedy rywalki wzmacniają zagrywkę, w polskim zespole pojawia się panika. Tak było m.in. w obu meczach z USA czy w przegranym spotkaniu z Turcją, gdzie przy 2:0 rywalki postanowiły zaryzykować i w efekcie rozbiły naszą drużynę. Nawet mając w ekipie Smarzek, która lubi i potrafi atakować z sytuacyjnych piłek, nie da się tak rozgrywać całych setów, rozgrywające nie mogą ciągle biegać na szósty-siódmy metr, by sposobem dolnym jakkolwiek dociągnąć piłkę do siatki.

Przyjęcie to jeden problem, drugim najbardziej widocznym jest relacja rozgrywająca-środkowa. "Zdrapki" są fajne, szczęśliwe, zwykle wpadają, ale jak długo można niedokładnie i nie w tempo grać na środku siatki? W wielu spotkaniach było to aż nadto widoczne, zwłaszcza przy Agnieszce Kąkolewskiej, która swoim wzrostem i machnięciem ręki potrafiła korygować liczne błędy.

Liga Narodów siatkarek 2019: Mocne strony reprezentacji Polski

Oczywiście, gdyby wszystko było źle, to nie byłoby tak dobrego wyniku. Trzeba dziewczyny oraz ich trenera pochwalić na pracę, jaką wykonują, bo progres w stosunku do poprzedniego roku jest widoczny gołym okiem. Wołosz jest jedną z najlepszych rozgrywających na świecie, ale ona dopiero wraca do reprezentacji i musi jeszcze dopracować zrozumienie z tym zespołem. Najlepiej polski zespół prezentował się chyba z Marleną Pleśnierowicz, bo to ona cały poprzedni sezon prowadziła grę kadry i widać tu było osławione automatyzmy. Wielkim handicapem jest też Julia Nowicka - może nie jako pierwsza rozgrywająca, ale jako uzupełnienie, zwłaszcza w polu zagrywki.

Największą siłą tej drużyny jest jednak relacja blok-obrona. Nasze środkowe są słabsze w ataku niż w czytaniu gry i wystarczy, by wystawiły dłonie nad siatkę, by już stanowić zagrożenie dla rywalek. Z kolei Maria Stenzel, Paulina Maj-Erwardt, Grajber i Mędrzyk potrafią pokryć całą strefę, by wybronić najtrudniejsze piłki.

Liga Narodów poligonem doświadczalnym...

...ale nie dla Polek, bo skład naszego zespołu był bardzo stabilny i niemal nie zmienił się od poprzedniego sezonu.

Ligę Narodów wiele drużyn traktowało jak poligon doświadczalny dla młodych zawodniczek, zaplecza, które w przyszłości może zasilić szeregi pierwszej reprezentacji. Tak uczyniły m.in. Serbki, najpoważniejszy rywal Polek w walce o kwalifikację olimpijską. Nie wyobrażam sobie, by biało-czerwone taktykę "wszystko na Smarzek" prezentowały w starciu z mistrzyniami świata, bo kiedy do zespołu dołączą Stefana Veljković i Milena Rasić, najlepsze według mnie środkowe na świecie, to Polki zostaną zmiecione z parkietu. One ustawią się na naszą atakującą i zamurują całą siatkę, a wtedy nie będzie czego zbierać.

Eksperymentowały też Rosjanki, Holenderki, Japonki, Niemki, Włoszki i Chinki. Dwie ostatnie rywalizują w turnieju finałowym, a Azjatki nawet w Final Six na swoim terenie grają bez pierwszej trener Lang Ping. To pokazuje potencjał tych drużyn i świadczy o tym, że kiedy dołączą do nich gwiazdy, powinny być jeszcze groźniejsze.

Reprezentacja Polski zrobiła niewątpliwy progres, ale dopiero teraz rozpoczyna się właściwa część sezonu. Nasze dziewczyny będą bardziej zmęczone od wielu rywalek, choć mogą tu zaprocentować dodatkowe miesiące wspólnych treningów i gier o stawkę. W sierpniu kwalifikacje olimpijskie będą najważniejszą imprezą, a tam trzeba będzie ograć wspomniane już mistrzynie świata oraz Tajlandię i Portoryko, bo tylko zwycięzca wywalczy bilety do Tokio; potem jeszcze mistrzostwa Europy, m.in. w naszym kraju.

Rok 2019 na razie układa się bardzo dobrze dla biało-czerwonych: wygrany turniej w Montreux i piąte-szóste miejsce w Lidze Narodów. Warto kontynuować tę ekspansję, bo przez dekadę, gdy Polki wywalczyły ostatni medal dużej siatkrskiej imprezy, zdążyliśmy już zatęsknić za sukcesami. A takim byłby awans na igrzyska czy czołowa czwórka ME. Na pewno stać na to ten zespół.

Krzysztof Sobczak