Kto powalczy o igrzyska? Heynen może przygotować się na porządny ból głowy [KOMENTARZ]

17.07.2019 10:55
reprezentacja Polski siatkarzy
fot. Lukasz Kalinowski/East News

Polscy siatkarze już za niecały miesiąc powalczą o awans na igrzyska olimpijskie w Tokio. Po Lidze Narodów pojawili się kolejni kandydaci, którzy chcieliby pojechać do Gdańska. Kto powinien znaleźć się w ostatecznym składzie w boju o olimpijskie przepustki?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego było wiadomo, że priorytetem jest awans na igrzyska olimpijskie w Tokio, dlatego pozostałe imprezy schodzą na dalszy plan. Wobec tego Liga Narodów została potraktowana jako poligon doświadczalny dla młodych zawodników. Kiedy Polacy rozpoczynali zmagania, nikt nie miał prawa oczekiwać, że awansujemy do Final Six, nie mówiąc już o zdobyciu medalu.

Jednak młode wilki Heynena zaprezentowały się o wiele lepiej, niż można było przypuszczać. Czy w związku z tym pewniacy, którzy przez cały ten czas przygotowywali się w Polsce na zgrupowaniu, mogą czuć się bezpieczni? Wiem, że nie mamy wglądu do tego, co dzieje się na zgrupowaniu kadry w Zakopanem, a do tego do turnieju w Gdańsku pozostały prawie cztery tygodnie, ale i tak spróbowałem odpowiedzieć na pytanie: jak na tę chwilę powinna wyglądać reprezentacja Polski w walce o olimpijskie przepustki?

Turniej kwalifikacyjny o IO w Gdańsku: Dwie pozycje z pewniakami

Zacznijmy od mózgu drużyny, czyli pozycji rozgrywającego. Tutaj nie powinno zdarzyć się nic zaskakującego i w Ergo Arenie zobaczymy Fabiana Drzyzgę i Grzegorza Łomacza. Bądźmy szczerzy: na tę chwilę nie czują oni konkurencji ze strony młodszych kolegów. Mimo że Marcin Komenda zagrał naprawdę fajny turniej Ligi Narodów i pokazał ogromny potencjał, mógłby nie poradzić sobie z presją zawodów takiej rangi, gdzie wszystko musi być na „tip-top”.  Podobnie jak Marcin Janusz, który też miał kilka bardzo fajnych fragmentów gry podczas czerwcowych i lipcowych spotkań.

Jeżeli chodzi o libero, to para Zatorski-Wojtaszek jest jak najbardziej uzasadniona. Jakub Popiwczak pokazał, że możemy być spokojni o przyszłość na tej pozycji, ale tutaj rzecz ma się podobnie jak na rozegraniu.

Turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich Tokio 2020. Kiedy grają siatkarze?

Polska środkowymi stoi – tutaj z pewnością mamy urodzaj. Na tej pozycji można pomieszać młodość z doświadczeniem. Jeśli chodzi o tych drugich, to z grupy Nowakowski – Bieniek – Kłos, trudno jest wybrać dwójkę graczy. Tym bardziej że Karol zagrał kapitalne (jak na kapitana drużyny przystało) w Final Six w Chicago i na dobre włączył się w walce o bycie w „czternastce” do Gdańska. Z pewnością wiele osób widziałoby tu też Norberta Hubera, który w Lidze Narodów grał tak, jakby w kadrze był od kilku lat. Jednak, choć środkowy z rocznika '99 ma przed sobą wiele meczów w biało-czerwonych barwach, tak w Gdańsku bardziej widzę Kubę Kochanowskiego. A kto obok niego? Obecnie postawiłbym na Bieńka i Kłosa.

Turniej kwalifikacyjny do IO: Mocny atak i czwórka do brydża

Im dalej w las, tym więcej drzew. Tak dotarliśmy do atakujących. Po wypadnięciu Bartosza Kurka przez kontuzję zrobił się niewielki problem na tej pozycji. Jednak czy na pewno mamy na co narzekać? O ile Dawid Konarski może czuć się bezpiecznie na swojej pozycji, o tyle przy wyborze zmiennika robi się gorzej. Aczkolwiek najprawdopodobniej mógłby nim zostać Maciej Muzaj. 25-latek podczas meczów w Chicago pozytywnie zaskoczył – m.in. przestał wstrzymywać rękę, kiedy trzeba było mocniej zaatakować i można było na niego liczyć w kilku ważniejszych momentach. Co do Łukasza Kaczmarka nie jestem przekonany, czy w ciągu trzech dni w trzech meczach zagra na sto procent w sensie jakościowym. Z pewnością gracz ZAKSY będzie chciał spisać się jak najlepiej, ale w Lidze Narodów różnie bywało z jego skutecznością, co może nie przekonać do turnieju takiej rangi. Dla Bartłomieja Bołądzia i Bartosza Filipiaka gra w imprezie FIVB była dobrym zwiastunem tego, co mogą pokazać w kadrze.

Wilfredo Leon zadebiutuje w reprezentacji Polski – poznaliśmy konkretną datę

Czas na przyjęcie. Tutaj mamy taką obfitość, że wybór czwórki siatkarzy może być prawdziwą rosyjską ruletką i wróżeniem z fusów. Jeżeli zawodnicy będą zdrowi, a ich forma będzie równie dobra, to nie wyobrażam sobie, żeby Vital Heynen nie wybrał Wilfredo Leona i Michała Kubiaka, którzy będą duetem nie do zatrzymania. Co z pozostałymi dwoma miejscami? Jest Szalpuk, Śliwka, Kwolek, Bednorz, Łukasik… Serce mówi „bierz prawie wszystkich”, ale rozum i przepisy każą wybrać dwóch. Kwolek i Bednorz grali świetnie w Final Six. Aczkolwiek obaj jechali już na rezerwie i tego, co zostało w nich po rozgrywkach ligowych. Jeżeli Vital Heynen odpowiednio rozprowadzi ćwiczenia dla tej dwójki i dzięki temu siatkarze utrzymają dyspozycję  (a ufam, że tak będzie), to o ich formę możemy być spokojni. W lepszej sytuacji są Szalpuk i Śliwka, którzy spokojnie od dłuższego czasu szlifują formę w Zakopanem. Niemniej jednak Artur w tym sezonie był nękany przez kilka urazów, a Śliwka ma za sobą bardzo dobrą grę w klubie. Jeśli chodzi o Łukasika, to poradził sobie w Lidze Narodów, ale tutaj też brakuje mu jeszcze wielu meczów z przysłowiowym orzełkiem na piersi. Bednorz – był liderem w Modenie, z którą otarł się o finał w mistrzostwach Włoch. W Final Six rozkręcał się z meczu na mecz i poza skutecznymi atakami, dołożył zagrywkę i trzymał przyjęcie. Kwolek – w ofensywie i defensywie spełniał swoją funkcję i do tego zmieniał serwis, czym sprawił rywalom spore problemy. Nie potrafię znaleźć dobrej odpowiedzi. Poza Leonem i Kubiakiem każdy wybór nie byłby do końca odpowiedni. Jednak jak mus to mus: Bednorz i Śliwka.

Turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Gdańsku to moment, w którym mamy wyciągnąć największe działa i atakować, ile fabryka dała. Tutaj nie będzie miejsca na błędy, a Heynen musi wiedzieć, którzy siatkarze w ciągu tych trzech dni wycisną absolutne maksimum i zapewnią spokojne przygotowania do podbicia Tokio w 2020 roku. Reprezentacja ma składać się z tych, którzy zapewnią rozgrywki na najwyższym poziomie. Co by się nie działo i jakich decyzji nie podejmie belgijski szkoleniowiec, nie mamy co narzekać na graczy z prawdziwego topu, czego zazdroszczą nam najlepsze drużyny świata.

Maciej Walasek