LM siatkarzy: Jastrzębski Węgiel nie chce grać we Włoszech. Kuriozalna decyzja CEV

28.02.2020 22:37
Mecz Jastrzębskiego Węgla w LM zgodnie z planem
fot. Jastrzębski Węgiel/Facebook

Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) poinformowała, że Itas Trentino nie obejmują na razie obostrzenia związane z koronawirusem we Włoszech. Zapowiedziano monitorowanie sytuacji. 5 marca Itas ma podjąć Jastrzębski Węgiel w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W piątkowym stanowisku CEV podkreślono, że zbliżające się "domowe" mecze niektórych włoskich drużyn w europejskich pucharach zostaną rozegrane bez udziału kibiców, jednak to rozwiązanie nie dotyczy m.in. rywala jastrzębian, z racji położenia geograficznego Trydentu. Tym niemniej siatkarska centrala zapowiedziała dalsze monitorowanie sytuacji w Italii i informowanie o kolejnych krokach.

O zmianę terminu zaplanowanego wyjazdowego ćwierćfinału LM lub rozegranie tego spotkana poza Włochami zwrócił się zarząd Jastrzębskiego Węgla. Powodem takiego kroku są przypadki koronawirusa, odnotowane na północy Włoch. Mecz Pucharu Challenge zespołu Allianz Powervolley Mediolan, który miał zostać rozegrany 26 lutego, został odwołany.

Rozlicz PIT za darmo i przekaż 1 procent podatku na Fundację Radia ZET

- Zawodnicy i sztab szkoleniowy zgłaszają poważne wątpliwości, co do celowości ich wyjazdu na mecz z Itas Trentino, który może zakończyć się dla nich kwarantanną i tym samym może ich wykluczyć z udziału w dalszych rozgrywkach Ligi Mistrzów i PlusLigi - napisał do CEV prezes klubu Adam Gorol.

Jego zdaniem rozegranie meczu przy pustych trybunach nie rozwiązuje problemu.

Drużyna trenera Slobodana Kovaca wygrała swoją grupę i - jako rozstawiona - trafiła na Itas Trentino.

We Włoszech z powodu koronawirusa do 1 marca zawieszone zostały siatkarskie rozgrywki ligowe.

Pozostałe dwie drużyny siatkarzy uczestniczące w ćwierćfinałach LM - Cucine Lube Civitanova i Sir Sicoma Monini Perugia swoje pierwsze mecze w tej fazie rozegrają na wyjazdach, odpowiednio w Belgii i Rosji.

RadioZET.pl/PAP