Jacek Nawrocki rozważał dymisję. Zmienił zdanie po zapoznaniu się z zarzutami

Krzysztof Sobczak
13.11.2019 10:52
Jacek Nawrocki rozważał dymisję
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/EastNews

Jacek Nawrocki, trener reprezentacji Polski siatkarek, myślał o podaniu się do dymisji w związku z buntem zawodniczek. W rozmowie z Kamilem Drągiem z "Przeglądu Sportowego" szkoleniowiec przyznał, że zmienił zdanie po... zapoznaniu się z zarzutami.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W liście skierowanym do Polskiego Związku Piłki Siatkowej trzynaście siatkarek reprezentacji - z wyłączeniem najmłodszych Magdaleny Stysiak i Marii Stenzel - zarzuciło trenerowi m.in. bagatelizowanie ich stanu zdrowia, niewłaściwe prowadzenie zespołu podczas spotkań, oczernianie jednego z członków sztabu szkoleniowego oraz obniżanie wartości drużyny. Znalazł się również punkt o romansie jednego z asystentów z zawodniczką. Ta sprawa została już rozwiązana, a z pozostałymi zarzutami trener się nie zgadza, o czym opowiedział w rozmowie z "PS".

"Gdyby było prawdą to, co jest napisane w tym oświadczeniu, to moja rodzina musiałaby się wyprowadzić z domu, a sąsiedzi nie powinni podawać mi ręki. Próbowano zepsuć mój wizerunek nie tylko jako trenera, lecz przede wszystkim człowieka" - ocenił Nawrocki.

Bunt, konflikt, dwa konflikty. Reprezentacja siatkarek na zakręcie [KOMENTARZ]

Trener odniósł się do części zarzutów stawianych mu przez siatkarki, ale najważniejsze wydaje się, że nie zamierza żadnej z nich skreślać przed rozmową w cztery oczy. To po serii spotkań z zawodniczkami podejmie decyzje, co dalej i czy "zbuntowane" panie otrzymają powołanie na styczniowe kwalifikacje olimpijskie w Apeldoorn.

Jacek Nawrocki myślał o dymisji

Jacek Nawrocki zdradził ponadto, że rozważał dymisję. "Po ukazaniu się artykułu w »Gazecie Wyborczej« w tej sprawie miałem takie myśli. Ale gdy zobaczyłem zarzuty w przytaczanym oświadczeniu, zmieniłem zdanie. Uważam, że ja, moi współpracownicy i zawodniczki włożyliśmy bardzo dużo pracy i serca w ten zespół nie po to, żeby teraz zniszczyć dobry wizerunek i obraz reprezentacji. Ta drużyna zdobyła zaufanie kibiców, na jej mecze przychodziło po 10 tysięcy ludzi, cały czas szliśmy do góry, czyniliśmy postępy. Włożyłem w ten zespół dużo serca, chcę tę pracę dokończyć. Jest to dla mnie najważniejsze sportowe wyzwanie w życiu" - przyznał były opiekun PGE Skry Bełchatów. Dodał, że rezygnacja byłaby przyznaniem się do winy.

W minionym sezonie reprezentacja Polski siatkarek zajęła 5. miejsce w Lidze Narodów oraz 4. w mistrzostwach Europy. W kwalifikacjach olimpijskich we Wrocławiu była o krok od sprawienia sensacji, jaką byłoby ogranie mistrzyń świata i Europy, Serbek.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy