Heynen stworzył potwora. Czy to wystarczy, by podbić Tokio? [KOMENTARZ]

17.10.2019 18:48
Reprezentacja Polski w sezonie 2019
fot. Polska Press/East News

Reprezentacja Polski siatkarzy w sezonie 2019 zdobyła trzy medale na wielkich imprezach i uzyskała awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie. Kompletna drużyna stworzona przez Vitala Heynena spędza sen z powiek rywalom z całego świata. Jednak czy to wystarczy na zdobycie upragnionego medalu w Tokio?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

Sezon reprezentacyjny 2019 zaczął się dokładnie 17 maja. Wówczas Vital Heynen rozpoczął misję „awans do Tokio”, gdzie priorytetem był oczywiście turniej w Gdańsku i zdobycie przepustki na przyszłoroczne IO. W związku z tym, selekcjoner wprowadził do drużyny nowych, młodych graczy, którzy w pierwszym, wielkim turnieju mieli oswoić się z grą w biało-czerwonych barwach.

Liga Narodów: Zbieranie doświadczenia w bojowych warunkach

Tak w Lidze Narodów kibice mogli obserwować m.in. Norberta Hubera, Piotra Łukasika, Tomasza Fornala czy Jakuba Popiwczaka. W trakcie imprezy polski zespół grał w przeróżnych ustawieniach, przez które przewinęło się kilka nowych twarzy. Mimo eksperymentów, Polacy radzili sobie bardzo dobrze, o czym świadczy uzyskanie awansu do Final Six.

W Chicago Heynen postawił na mieszany skład, w którym przeplatała się młodość z doświadczeniem. Efekt? Wywalczenie brązowego medalu, na drodze którego biało-czerwoni dwukrotnie pokonali wypełnioną gwiazdami po brzegi drużynę Brazylii.

Wyczekiwany debiut Leona

Jednak to była zaledwie rozgrzewka przed tym, co miało czekać w sierpniu. Przed turniejem w Gdańsku miały miejsce dwa głośniejsze wydarzenia: brak powołania dla Bartosza Bednorza i debiut Wilfredo Leona. Ten pierwszy wątek pominę, ponieważ temat zasługuje na oddzielny tekst. Z kolei druga sprawa, jaką był pierwszy oficjalny mecz Kubańczyka z polskim paszportem w biało-czerwonych barwach miała swoje pięć minut. Pod koniec lipca przyjmujący wreszcie mógł zagrać w koszulce reprezentacji Polski i zaprezentować się najlepszym kibicom na świecie. Debiut śmiało można uznać za udany. Gra Leona pokazała, że będzie on niezmiernie ważną postacią w naszej kadrze.

"Big in Japan" wersja Gdańsk

W końcu 9 sierpnia o godzinie 15:00 wybiła godzina zero. Wtedy w gdańskiej Ergo Arenie Polacy rozpoczęli bój o awans na igrzyska olimpijskie w Tokio. Po gładkim pokonaniu Tunezji, wszyscy oczekiwali starcia z Francją, które zostało okrzyknięte „meczem sezonu”. Tu biało-czerwoni pokazali ogromną siłę, a Trójkolorowi zostali zmiażdżeni przez mistrzów świata, którzy wypunktowali rywali. Każdy przecierał oczy ze zdziwienia – sam przyznaję, że o ile liczyłem na wygraną Polaków, tak nie spodziewałem się, że mecz z Francją skończy się po niecałej 1,5 godzinie. Spotkanie ze Słowenią z początku postraszyło, ale po wygraniu seta, Marek Magiera krzycząc „jedziemy do Tokio”, obwieścił siatkarskiemu światu, że reprezentacja Polski melduje się na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich. Przy piosence „Big in Japan” fani zgromadzeni w Ergo Arenie świętowali sukces razem z resztą ekipy, a Vital Heynen mógł ze spokojem patrzeć w przyszłość.

Słoweńska pokora i drugi brąz

Kiedy najważniejszy cel sezonu został wykonany, polska kadra mogła skupić się na mistrzostwach Europy, gdzie wszyscy jednym głosem (zaczynając od mediów, po trenerów, kończąc na samych siatkarzach) mówili, że jedziemy tam po złoty medal. Wszystko szło gładko, ale w półfinale na drodze zespołu Heynena stanęła słoweńska ściana, od której odbiliśmy się, upadając z hukiem. Oczywiście w meczu o brąz nasza drużyna wstała z kolan i rozgromiła Francję, zdobywając brązowy medal, ale apetyty były zdecydowanie większe. Mimo to może ta porażka była konieczna, nie tylko pod względem europejskiego czempionatu, ale również w kwestii przygotowań i gry na igrzyskach olimpijskich. Z pewnością Belg wyciągnął wnioski po tym spotkaniu i weźmie je pod uwagę, przygotowując siatkarzy przed wylotem do Tokio.

Zwieńczenie sezonu w Pucharze Świata

Na koniec był Puchar Świata – wyczerpujący turniej, w którym w ciągu 15 dni biało-czerwoni rozegrali 11 meczów, za które były punkty do światowego rankingu oraz wysokie nagrody finansowe. Chociaż zawodnicy mieli wybór i mogli zwyczajnie odpuścić grę w azjatyckiej imprezie, tak nikt nie zamierzał powiedzieć „stop”. Wszyscy chcieli pokazać się jeszcze przed 2020 rokiem i przy okazji po raz kolejny bawiąc się siatkówką, pokazać, że stanowią wyjątkową ekipę. Grając znów szerokim składem (przynajmniej na początku) zdobyliśmy srebrny medal, co również trzeba uznać jako sukces. Tym samym wraz z dniem 15 października, Michał Kubiak i spółka zakończyli morderczy sezon reprezentacyjny.

Pięć miesięcy tytanicznej pracy i jeszcze większej radości

Reprezentacja Polski siatkarzy w ciągu pięciu miesięcy rozegrała cztery turnieje, w których zdobyła trzy medale i wywalczyła olimpijską przepustkę. Biało-czerwoni rozegrali 48 meczów, w których przegrali tylko dziewięć, a w szerokiej kadrze pokazali się młodzi zawodnicy, pokazując, że wcale nie są gorsi od innych. Bez dwóch zdań Vital Heynen stworzył potwora, który w sezonie 2019 siał postrach na całym świecie – od USA po Japonię. Czy koniecznie z igrzysk olimpijskich musimy przywieźć złoty medal? Tak byłoby najlepiej, ale łatwo powiedzieć. Każdy medal będzie sukcesem i zwieńczeniem pracy belgijskiego szkoleniowca.

Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie powtórki z rozrywki. W 2011 roku kadra, którą prowadził Andrea Anastasi również zdobyła trzy medale na tych samych imprezach (nawet krążki uzyskane na nich były dokładnie tego samego koloru), ale po wygraniu Ligi Światowej w 2012 roku, (Ligi Narodów od 2017) na IO w Londynie naszą przygodę na imprezie czterolecia skończyliśmy na ćwierćfinale.

Niemniej jednak nie można porównywać tych dwóch zespołów na przestrzeni lat. Patrząc na szerokie pole manewru Vitala Heynena, sposób prowadzenia drużyny i wydarzenia, które miały miejsce w tym roku (te dobre i te złe) pozwalają nam głęboko wierzyć, że w sierpniu 2020 roku, polscy siatkarze po raz kolejny dostarczą nam mnóstwo radości.

RadioZET.pl