Z Nawałką można się nie zgadzać, ale trzeba mu zaufać [KOMENTARZ]

04.06.2018 20:20
Adam Nawałka ogłosił kadrę na MŚ 2018
fot. WOJCIECH ZATWARNICKI/REPORTER/EASTNEWS

Reprezentacja Polski może ruszyć na mundial w Rosji z przetrąconym kręgosłupem. Kamil Glik doznał kontuzji, jego występ jest wątpliwy, a to oznacza budowę linii defensywnej praktycznie od nowa. Trzeba jednak wierzyć, że Adam Nawałka znowu wymyśli coś, co zaskoczy nie tylko nas, ale przede wszystkim rywali.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Kiedy Jerzy Engel, Paweł Janas, a nawet Leo Beenhakker wywalczyli awans na duży turniej (odpowiednio MŚ 2002, MŚ 2006 i Euro 2008), chcieliśmy mieć nadzieję, że będzie dobrze. Miłość kibica oraz wiara w reprezentację bywa ślepa i mimo braku podstaw do optymizmu wierzyliśmy, że na głównej imprezie musi być tak samo dobrze jak w eliminacjach. Nie było, bo za każdym razem biało-czerwoni odbijali się od wielkiej piłki jak od wielkiej trampoliny, która "wysadzała" ich przy pierwszym skoku.

Zobacz także

Coś drgnęło dopiero w eliminacjach Euro 2016, już za kadencji Adama Nawałki. Wygrane kwalifikacje, a potem udany turniej, po którym nie tylko mogliśmy być dumni z naszej kadry, ale wręcz czuliśmy niedosyt, że przygoda reprezentacji Polski zakończyła się "tak wcześnie", po pechowej porażce w ćwierćfinale z późniejszym złotym medalistą, Portugalią. To wtedy nasze oczekiwania gdzieś się spotkały - kibice i piłkarze zgodnie powtarzali, że zadowoli nas najlepsza ósemka.

Z wyborami dokonywanymi przez selekcjonera nie zawsze się zgadzaliśmy, ale po meczu to zawsze jego było na wierzchu, a my wielokrotnie musieliśmy odszczekiwać własne słowa. Bo kto by pomyślał, że Mączyński może być kluczową postacią na Euro 2016 albo że Artur Jędrzejczyk z powodzeniem może występować na lewej stronie defensywy. To on zabrał do Francji i dał szansę nieopierzonemu Kapustce; to on wymyślił sobie solidnego dublera w osobie Cionka; wreszcie to on odpowiada za wyniki, a te, bez względu na dokonywane wybory, go bronią.

W tej sytuacji sprawą powołania Sławomira Peszki, która wzbudziła najwięcej kontrowersji, w ogóle bym się nie zajmował. Wiadomo, że sportowo przez cały sezon lepiej prezentowali się Przemysław Frankowski czy Sebastian Szymański, ale to skrzydłowy Lechii jest od dłuższego czasu ważną postacią w tej drużynie. Może nie na boisku, ale poza nim już na pewno.

Zresztą, nie to jest naszym największym problemem...

Kontuzja Glika = rezygnacja z eksperymentów?

W południe gruchnęła wiadomość, która święto zamieniła w żałobę - Kamil Glik doznał kontuzji barku i może nie pojechać na mundial. Generał, twardziel, który mógł grać z urazem ścięgna Achillesa czy rozbitą głową, za pięć dwunasta może stracić bilet na MŚ 2018 .

Wszyscy byśmy chcieli, aby stoper Monaco pojechał do Rosji, ale z pierwszych zdawkowych doniesień można wnioskować, że będzie o to trudno, a to zburzy niemal całą koncepcję budowania tej drużyny. Glik, obok Krychowiaka i Lewandowskiego, stanowi trzon tej reprezentacji i do tej pory nikt nie wyobrażał sobie, że mogłoby go zabraknąć. Jasne, nie zagrał w meczu eliminacyjnym z Rumunią i z powodzeniem zastąpił go Cionek, ale to było jedno spotkanie - w turnieju jego doświadczenie byłoby bezcenne.

Kamil był (jest) centralną postacią w trzyosobowym bloku defensywnym, jaki w ostatnich sparingach testował Nawałka. Kto miałby pełnić tę rolę pod jego nieobecność? Najpewniej Michał Pazdan, ale on lepiej czuje się jako półlewy obrońca. W odwodzie pozostają więc Cionek, Artur Jędrzejczyk, który od dłuższego czasu gra jednak na boku oraz wchodzący dopiero do seniorskiej reprezentacji Jan Bednarek.

Cionek i Bednarek na co dzień grają w ustawieniu 3-5-2, ale obaj pełnią rolę półprawych defensorów. W tym samym miejscu na murawie można ustawić Jędrzejczyka lub Piszczka, ale wtedy tracimy (zwłaszcza) Łukasza w poczynaniach ofensywnych. W przypadku gry w składzie Bednarek, Pazdan, Cionek, na ławce nie mamy ani jednego nominalnego stopera, a to może oznaczać konieczność powrotu do gry z dwoma środkowymi i dwoma bocznymi obrońcami.

Trochę więcej będziemy wiedzieli we wtorek wieczorem lub w środę rano, a potem w piątek, kiedy biało-czerwoni zmierzą się z Chile. Wtedy Adam Nawałka będzie się musiał na coś zdecydować - albo spajać i zgrywać nowy trzyosobowy blok defensywny, albo spróbować jeden do jednego zastąpić Glika w formacji z czterema obrońcami.

Teodorczyk wygrał z Wilczkiem

Niemal od samego początku zgrupowania najpierw w Juracie, a potem w Arłamowie było pewne, że trzy miejsca w linii ataku są zajęte przez Lewandowskiego, Milika i Kownackiego. O ostatnie rywalizowali Teodorczyk i Wilczek, którzy zanotowali piorunujące końcówki sezonów w swoich ligach. Nawałka musiał jednak zdecydować - zabrać "lisa pola karnego" czy snajpera przypominającego swoją charakterystyką Arka, a więc często schodzącego do boku, atakującego z bocznych stref boiska. Wybrał pierwszy wariant i z tym chyba też nie ma sensu dyskutować.

Teodorczyk jest idealnym typem napastnika na nerwowe końcówki, kiedy trzeba walczyć o górne piłki lub dostawić nogę, kolano czy plecy, aby tylko piłka wpadła do siatki. Wilczek ma nieco inne atuty, a do tego nie dawał nic "ekstra", kiedy otrzymywał szansę od selekcjonera. To przeważyło na korzyść gracza Anderlechtu.

Krzysztofa Mączyńskiego z udziału w mundialu wykluczyła kontuzja, ale nawet gdyby zdrowie dopisywało, trudno byłoby znaleźć dla niego miejsce.

Osobiście brakuje mi w tej drużynie Przemysława Frankowskiego w miejsce Sławka Peszki. Niemniej Adam Nawałka wielokrotnie przekonywał już, że trzeba mu zaufać, a nie ślepo krytykować jeszcze przed turniejem. W końcu to on będzie potem rozliczany z tego, co zrobił na MŚ 2018. Na razie wszystko wskazuje na to, że za selekcjonerem nie będzie ciągnęła się historia pt. "ale że Dudka nie zabrał na mundial?", bo w tej kadrze są wszyscy ci, których się w niej spodziewaliśmy.

Krzysztof Sobczak