Tak będzie wyglądał koniec futbolu. Brawo Polska, brawo Japonia! [KOMENTARZ]

29.06.2018 12:14
Robert Lewandowski
fot. Andrzej Iwańczuk/Reporter/EastNews

To było jak splunięcie w twarz za kilkaset euro. Bilety na mecze MŚ 2018 tanie nie były, kibice musieli przebyć setki bądź tysiące kilometrów, a w zamian dostali z plaskacza od piłkarzy i zobaczyli coś, czego nie da się nazwać futbolem.

MUNDIAL 2018 - GRUPY, TABELE, DRABINKA. Zobacz wszystkie grupy MŚ

Ostatnie minuty spotkania na MISTRZOSTWACH ŚWIATA. Polska prowadzi z Japonią 1:0 - biało-czerwonym nic to nie daje, a rywalom, ze względu na korzystny wynik w równolegle rozgrywanym meczu i mniejszą liczbę żółtych kartek, taki rezultat pasuje. Zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni nie muszą dążyć do zdobyczy bramkowej, więc wymieniają między sobą miliardy podań w trójkącie na odległość dwóch metrów. W tym czasie polscy gracze stoją, przyglądając się, czy aby na pewno za chwilę nie pójdzie jakaś kontra i honoru nie uda się uratować...

Na to wszystko zza linii autowej patrzy Jakub Błaszczykowski, wybitny reprezentant Polski, dla którego miał to być 101. mecz w koszulce z orzełkiem na piersi. Choć mecz to za dużo powiedziane, bardziej epizod. Tak inaczej - dla Kuby każdy, nawet najkrótszy występ, w reprezentacji Polski jest zaszczytem. W czwartek dostał jednak kopa w twarz od Nawałki i kolegów...

Absolutnie uwłaczająca dla Błaszczykowskiego była prośba selekcjonera skierowana do Kamila Grosickiego, aby ten położył się na murawie symulując skurcze. Błagalne gesty Nawałki pierwszy dostrzegł i zrozumiał jednak Jan Bednarek, który padł "trupem" na trawę. Widząc tę błazenadę arbiter nie dopuścił do zmiany i zakończył spotkanie przed upływem doliczonego czasu gry.

Wygrany mecz, przegrany honor

"Mecz o honor" - mówiono przed tym spotkaniem. Tymczasem po takiej farsie wypadałoby to jednak rozgraniczyć. Polskim piłkarzom udało się wygrać ostatni mecz na mundialu w Rosji, ale nie udało się zachować twarzy i uratować honoru.

Trudno znaleźć słowa, by opisać to, co wydarzyło się w ostatnich minutach spotkania Polska - Japonia. Więcej życia można odnaleźć w kostnicy niż na murawie stadionu w Wołgogradzie. To było popołudnie żywych trupów, po którym wszyscy powinni zapaść się po ziemię i nie wychodzić spod niej nie tylko za dnia.

Gwizdy na powitanie?

Kibice obecni na tym "meczu" pożegnali piłkarzy gwizdami. No nie wszyscy, bo część, widząc to, co się (nie) dzieje na murawie, nie chciała czekać na ostatni gwizdek. Tak dobiegła końca polska przygoda na mistrzostwach świata w Rosji.

W piątek nasi kadrowicze wracają do kraju, a w mediach społecznościowych można odnaleźć wpisy fanów, którzy umawiają się na warszawskim Okęciu, aby... wygwizdać biało-czerwonych.

Nagroda fair play dla Japonii

Mimo porażki Japonia awansowała do 1/8 finału z 2. miejsca w grupie H dzięki klasyfikacji fair play. Azjaci mieli tyle samo punktów, taki sam bilans bramkowy i taką samą liczbę strzelonych goli jak Senegal, ale mniej żółtych kartek i to one zdecydowały o awansie Shinjiego Kagawy i kolegów.

To także jeden z większych absurdów tego mundialu. Niesportowe zachowanie Japończyków w ostatnich minutach meczu zagwarantowało im "zwycięstwo" w klasyfikacji fair play. Takie zachowania powinny być z miejsca karane przez FIFA, a póki co są nagradzane.

Nie chcemy oglądać takiego futbolu.

Krzysztof Sobczak