Szwecja rewelacją MŚ 2018. Gra tak, jak... Polska na Euro 2016

04.07.2018 10:15
Szwecja w ćwierćfinale MŚ 2018
fot. PAP/EPA

W eliminacjach wyprzedzili trzecią drużynę MŚ 2014 Holandię, w barażach ograli czterokrotnych mistrzów globu Włochów, a na mundialu w Rosji wyprzedzili m.in. aktualnych mistrzów świata, Niemców. Szwedzi nie zwalniają tempa i są już w ćwierćfinale MŚ 2018. A przecież to zespół, który gra niemal identycznie, jak Polska na Euro 2016...

MUNDIAL 2018 - GRUPY, TABELE, DRABINKA. Zobacz wszystkie grupy MŚ

Żelazna defensywa, świetny bramkarz, dyscyplina taktyczna i nieduża skuteczność, która jednak wystarcza do zwycięstw - tak w skrócie prezentuje się reprezentacja Szwecji na mundialu w Rosji. Ten opis pasuje także do kadry Polski sprzed dwóch lat i, jak widać, podobna postawa mogłaby dać biało-czerwonym awans do ćwierćfinału także na tym turnieju. Skończyło się jednak klęską i dymisją selekcjonera Adama Nawałki.

Szwecja gra jak Polska

Oczywiście są też pewne różnice. U nas wszystko kręci się wokół napastnika Roberta Lewandowskiego, w Szwecji najwięcej zależy od rozgrywającego Emila Forsberga. Odmienna jest także taktyka, bo Skandynawowie częściej prowadzą swoje akcje środkiem, podczas gdy siłą biało-czerwonych na Euro były skrzydła.

Znacznie więcej jest jednak podobieństw. Oprócz tych wspomnianych na wstępie, warto także podkreślić rolę liderów w obronie - Kamila Glika i Andreasa Granqvista, którzy trzymają w ryzach cały blok defensywny. Co się dzieje, kiedy Kamila brakuje, to najlepiej widzieliśmy w meczach z Senegalem i Kolumbią.

Szwedzi tracą bardzo mało bramek - raptem dwie na tym mundialu, ale aż trzy z czterech meczów kończyli z czystym kontem. Podobnie Polska na Euro 2016 - 1:0 z Irlandią Północną, 0:0 z Niemcami i 1:0 z Ukrainą. Pierwsza stracona bramka przytrafiła się dopiero w 82. minucie meczu 1/8 finału ze Szwajcarią, druga w ćwierćfinale z Portugalią.

Dwóch napastników

Trener Janne Andersson regularnie stawia na grę z dwójką napastników - Marcus Berg jest klasyczną "dziewiątką", podczas gdy Ola Toivonen krąży wokół niego i stara się odciągać od niego obrońców. Skąd my to znamy?

Na Euro 2016, a także wcześniej, w eliminacjach do tego turnieju, duet Milik - Lewandowski był postrachem całego Starego Kontynentu. W tej parze "Lewy" pełnił rolę egzekutora, natomiast snajper (aktualnie) Napoli często wcielał się w rolę rozgrywającego, ale kiedy trzeba było, potrafił także wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik.

A propos Berga i Milika. Obaj nie grzeszą skutecznością, ale mają ogromną łatwość dochodzenia do sytuacji. To powoduje, że obrońcy muszą na nich uważać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy w końcu "odpalą".

Nieudany mundial reprezentacji Polski

To oczywiście daleko idąca analogia i nigdy się nie dowiemy, czy rzeczywiście gra z Euro 2016 wystarczyłaby na ćwierćfinał mundialu w Rosji. Zbigniew Boniek uważa, że nie, ale trudno jednoznacznie to stwierdzić patrząc na to, jak prezentowała się nasza drużyna na MŚ. Biorąc jednak pod uwagę, że w 1/4 finału są Szwecja czy Rosja, które grają bardzo podobny futbol do biało-czerwonych, można domniemywać, że ten zespół powinien teraz przygotowywać się do występu w najlepszej ósemce globu. Stało się inaczej...

Szwecja wykorzystała do maksimum swoje atuty i znakomicie ukryła wszystkie mankamenty. Tego zabrakło Polakom, którzy po trzech meczach mogli udać się na urlop.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak