Szczęsny vs Fabiański fot. Konrad Paprocki/REPORTER; Piotr Matusewicz / EastNews

Szczęsny czy Fabiański? To zbędna dyskusja, mamy inne problemy [KOMENTARZ]

13.06.2018

Kto będzie pierwszym bramkarzem na MŚ 2018 - Łukasz Fabiański czy Wojciech Szczęsny? Ta dyskusja rozpala kibiców i dziennikarzy, choć tak w gruncie rzeczy jest... kompletnie niepotrzebna i jałowa, bo w przypadku tej pozycji w drużynie narodowej nie da się źle wybrać.

 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W reprezentacji Polski graja obecnie: Łukasz Fabiański, który - według portalu statystycznego WhoScored.com - od sezonu 2015/2016 obronił najwięcej strzałów (369) spośród wszystkich bramkarzy Premier League i jako jedyny w minionym sezonie nie zawiódł kibiców zdegradowanego Swansea City, Wojciech Szczęsny, czyli jeden z najlepszych specjalistów w swoim fachu w Serie A i następca Gianluigiego Buffona w Juventusie oraz Bartosz Białkowski, najlepszy bramkarz Championship, a więc ligi, która swoim poziomem nie odstaje m.in. od holenderskiej Eredivisie.

Rozmowa na temat Fabiańskiego i Szczęsnego prowadzi zwykle do tej samej konkluzji: obaj są świetni i mają swoje atuty. To trochę tak, jakby próbować wybrać lepszego z pary Ronaldo - Messi czy Stoch - Małysz. Każdy z nich ma swoich zwolenników, każdy przeciwników, a głosy zwykle rozkładają się po połowie.

Mówi się, że Fabiański jest pewniejszy, spokojniejszy, natomiast Szczęsny stworzony jest do wielkich meczów. Od czasu Euro 2012, kiedy dostał czerwoną kartkę w meczu otwarcia z Grecją, a nawet Euro 2016, kiedy złapał kontuzję... w pierwszym spotkaniu, on także dojrzał i nie zdarzają mu się już chwile dekoncentracji, co miało miejsce wcześniej.

- O tym, kto będzie pierwszym bramkarzem w meczu z Senegalem, wy dziennikarze dowiecie się półtorej godziny przed spotkaniem. Zawodnicy będą o tym wiedzieli trochę wcześniej - ucina Adam Nawałka i nie zamierza wdawać się w dłuższe dyskusje.

MŚ 2018: Kłopoty reprezentacji Polski

Jasne, personalia zawsze były, są i będą przedmiotem dywagacji, jednak w przypadku reprezentacji Polski obsada pozycji bramkarza jest najmniej palącym problemem. Kłopoty mamy, ale gdzie indziej.

Na przykład, co zrobić z Michałem Pazdanem, który zaprezentował się beznadziejnie na tle beznadziejnej Litwy? Może chodziło mu o jakąś dziwną wariację powiedzenia: gra się tak, jak przeciwnik pozwala, ale ja takiej interpretacji nie kupuję. Jest też pytanie, kto ma zagrać obok Krychowiaka, bo Linetty rewelacyjnie spisuje się w klubie, ale w kadrze nie zagrał ani jednego przynajmniej poprawnego meczu. Może trzeba postawić na Góralskiego?

Dalej: forsować ustawienie z trzema środkowymi obrońcami, czy wrócić do gry czwórką w linii? Do niedawna zagadka byłaby także na lewej stronie bloku defensywnego (czy też wahadle), ale Maciej Rybus i Bartosz Bereszyński pokazali, że Artur Jędrzejczyk powinien przyzwyczajać się do roli rezerwowego. Na kogo postawi selekcjoner? To mniej istotne, bo obaj gwarantują przynajmniej solidne zabezpieczenie "tyłów" i mają inklinację do ofensywnej gry.

I wreszcie: Milik, a może Kownacki obok Lewandowskiego, czy Zieliński za plecami "Lewego"? "Zielu" kosztem drugiego napastnika, czy kosztem drugiego defensywnego pomocnika? Wszystko to są znacznie ciekawsze tematy do dyskusji, niż wybór bramkarza.

Na szczęście ostateczne decyzje nie należą do kibiców czy dziennikarzy, ale do selekcjonera Adama Nawałki. Trzeba mu zaufać, bo już niejednokrotnie pokazał, że co jak co, ale trenerskiego "nosa" mu nie brakuje.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak