Polska - Japonia: Co dalej z kadrą Nawałki po klęsce na mundialu?

25.06.2018 10:10
Polska odpadła z mundialu po klęsce z Kolumbią
fot. PAP

Awans na Euro 2016, ćwierćfinał tej imprezy i pechowa porażka w walce o "czwórkę" z Portugalią, a potem kolejny awans na duży turniej - mistrzostwa świata Rosja 2018. Mundial niestety skończył się klęską, bo po dwóch meczach biało-czerwoni stracili szansę na awans. Co dalej z tą drużyną i z samym selekcjonerem?

MUNDIAL 2018 - GRUPY, TABELE, DRABINKA. Zobacz wszystkie grupy MŚ

Polska jako pierwsza europejska drużyna, najwyżej notowana w rankingu FIFA i losowana z pierwszego koszyka pożegnała się z marzeniami o najlepszej szesnastce rosyjskiego turnieju. Nie o takie pierwszeństwo nam chodziło... Co poszło nie tak?

Dwa grzechy główne

W oczy rzucały się przede wszystkim dwie kwestie: brak kreatywności, co odbijało się na bardzo małej liczbie strzałów, oraz nieumiejętność odpowiedzi na straconego gola. Z Senegalem wprawdzie bramka padła, ale już przy stanie 2:0. Tymczasem na tym mundialu zdarzały się już przypadki, kiedy drużyna teoretycznie słabsza potrafiła postawić się faworytowi.

Kilka przykładów: Australijczycy jako pierwsi stracili bramkę zarówno w starciu z Francją, jak i z Danią, a w obu przypadkach szybko doprowadzali do remisu. Starcia z "Trójkolorowymi" nie udało im się zremisować, ale już w rywalizacji ze Skandynawami dowieźli jeden punkt do ostatniego gwizdka będąc w końcówce zespołem zdecydowanie lepszym. Islandia - szybki "dzwon" od Aguero w meczu z Argentyną, a po chwili odpowiedź Finnbogasona i finalnie remis. Tunezja, która zaskoczyła Anglików i pechowo straciła jeden punkt w ostatnich sekundach. Nawet Iran po stracie gola rzucił się jak wściekły wygłodniały lew na plejadę hiszpańskich gwiazd i choć nie zdołał dopiąć swego, zyskał sympatię za walkę. Podobnie sprawa wyglądała z Maroko w spotkaniu z Portugalią.

W naszych graczach tego ognia nie było. Próbowali, przenieśli większą liczbę piłkarzy na połowę Kolumbii, ale nic z tego nie wynikało. Zamiast sytuacji bramkowych, narazili się tylko na dwie kontry i w efekcie mieliśmy pogrom, na który - tak de facto - w tym meczu akurat nie zasługiwali. Bo to nie był tak beznadziejny mecz w wykonaniu biało-czerwonych jak ten z Senegalem, nie przegrali po samobóju i asyście do rywala, a po prostu piłkarsko byli słabsi.

Oczywiście nie pomogła też kontuzja Kamila Glika, ale nie może być tak, że w drużynie aspirującej do najlepszej "ósemki" czy "czwórki" absencja jednego piłkarza rozwala całą, w tym przypadku, koncepcję gry w defensywie.

Co dalej z kadrą Nawałki?

Pytanie powinno brzmieć jednak inaczej: czy to wciąż będzie kadra Adama Nawałki, bo jednak cel nie został osiągnięty, a do tego - wszystko na to wskazuje - zespół był źle przygotowany do tej imprezy. Może ta formuła już się wypaliła i potrzeba kogoś nowego? Tylko kto miałby zastąpić byłego trenera Górnika? Michał Probierz? Piotr Stokowiec? O, a może Franciszek Smuda, który obecnie jest bezrobotny?

Daleki jestem od zwalniania Nawałki, to na szczęście nie moja rola. Za te blisko pięć lat należą mu się wielkie brawa i nawet jeśli tak smutno się to zakończy, to trzeba pamiętać, że to on jako pierwszy polski selekcjoner doprowadził naszą drużynę narodową do dwóch wielkich turniejów z rzędu i stworzył naprawdę fajną ekipę, która zawaliła tak naprawdę tylko nieliczne mecze: z Holandią przed Euro 2016, z Danią w eliminacjach MŚ 2018 oraz z Senegalem i z Kolumbią. Te dwa ostatnie nie mogą przysłaniać całej roboty, jaką Nawałka włożył w rozwój tej grupy zawodników.

- Nigdy nie powiem złego słowa o Nawałce, za dużo mu zawdzięczam - mówił po niedzielnej porażce Kamil Grosicki. Wszyscy powinniśmy mieć podobne zdanie o tym selekcjonerze.

Piłkarze odejdą?

Dla kilku kadrowiczów był to z pewnością ostatni wielki turniej, niektórzy, jak Kamil Glik czy Łukasz Piszczek, zastanawiają się nad zakończeniem reprezentacyjnej kariery. Po 30 lat lub więcej mają Łukasz Fabiański, Kamil Grosicki, Robert Lewandowski (30. urodziny będzie świętował w sierpniu), Jakub Błaszczykowski czy Michał Pazdan. Ci młodsi natomiast albo całkowicie się spalili (Milik), albo, jak do tej pory, nawet nie zagrali (Linetty).

Sytuacja Milika jak żywo przypomina to, co stało się z Piotrem Zielińskim na Euro 2016. Młody pomocnik otrzymał szansę gry od pierwszej minuty w meczu z Ukrainą, ale zaprezentował się tak fatalnie, że w przerwie został zmieniony i w dalszej części turnieju nie podniósł się już z ławki. Milik przeciwko Senegalowi zagrał poniżej krytyki, a mecz z Kolumbią oglądał spoza boiska. Trudno się spodziewać, by otrzymał kolejną szansę w starciu z Japonią.

Swoją drogą, byłoby czymś kuriozalnym, gdyby - jak się o nich mówi - najlepsze pokolenie piłkarzy od 1986 roku spisało się gorzej od swoich poprzedników w 2002 i 2006 roku. Tamte drużyny wygrywały "mecze o honor" i kończyły turniej z trzema punktami. Ta kadra wcale nie musi powtórzyć tego wyniku, bo Japonia wciąż walczy o awans i wystarczy jej remis, aby osiągnąć ten cel. Do tego jest świetnie przygotowana do tej imprezy, wybiegana i dobra technicznie, w przeciwieństwie do naszych...

Tradycja rzecz święta

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Piłkarze reprezentacji Polski nie pogwałcili przynajmniej tradycji, którą zapoczątkowała kadra Jerzego Engela na MŚ w Korei i Japonii, a kontynuowała drużyna Pawła Janasa na mundialu w Niemczech, czyli mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Marne pocieszenie, prawda?

A już tak na sam koniec: - Jeśli nie stać was na wsparcie, kiedy przegrywamy - nie macie prawa wspierać nas, kiedy wygrywamy - mawiał Sir Alex Ferguson. Warto mieć te słowa w pamięci w tych najbliższych dniach. A najlepiej zawsze.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Krzysztof Sobczak