Kamil Glik o kulisach zgrupowania: Trener pozwolił na wypicie paru piw

Maciej Walasek
02.07.2018 13:35
Kamil Glik
fot. BARTEK SYTA/Polska Press/ East News

Kamil Glik ujawnił, jak naprawdę wyglądał wolny wieczór na zgrupowaniu w Arłamowie. Obrońca reprezentacji Polski w rozmowie z Dariuszem Dobkiem podkreślił, że informacje o alkoholowych wyskokach są nieprawdziwe.

MUNDIAL 2018 - GRUPY, TABELE, DRABINKA. Zobacz wszystkie grupy MŚ

Polacy bardzo szybko pożegnali się z mistrzostwami świata. Po fatalnym meczu z Kolumbią, biało-czerwonych czekał tylko i wyłącznie mecz o honor z Japonią. Jeszcze przed ostatnim spotkaniem w mediach pojawiły się plotki o kolejnej aferze alkoholowej, która miała mieć miejsce na zgrupowaniu w Arłamowie. Kilka dni temu w obronie kadrowiczów stanął Zbigniew Boniek. Teraz głos w sprawie zabrał Kamil Glik.

- Pojawiło się wiele informacji, które nie miały ziarenka prawdy – zaczął obrońca w rozmowie z Dariuszem Dobkiem. - Dostaliśmy zgodę od trenera, żeby w dzień wolny usiąść i wypić parę piw. Natomiast jeśli chodzi o moją kontuzję, to słyszałem historie, że wywróciłem się, będąc pijany, co jest dla mnie jakimś kosmosem.

Zobacz także

- Nie chce mi się na ten temat nawet myśleć, bo jest mi zwyczajnie, po ludzku smutno. Zasłużyliśmy na krytykę, ale wymyślanie takich rzeczy mnie przerasta – dodał.

Dziennikarze zaczęli zastanawiać się również nad atmosferą jaka panuje w zespole. Pojawiły się doniesienia, że kadra jest mocno podzielona i nie ma porozumienia między zawodnikami.

- Te pogłoski są przesadzone. Atmosfera jest taka, jaka była w eliminacjach czy wcześniej. To normalne, że nie wychodzimy w te same miejsca w 20 osób, bo w żadnej drużynie na świecie tak nie ma. Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nikt sobie nie skacze do gardeł i nikt sobie nie uprzykrza życia – wyjaśnia Glik.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/onet.pl/MW