Szymon Marciniak ignorował VAR? Sędzia tłumaczy

Krzysztof Sobczak
06.07.2018 12:43
Szymon Marciniak tłumaczy się z opinii o ignorowaniu VAR-u
fot. AA/ABACA/EAST NEWS

Szymon Marciniak jako jeden z czterech sędziów został odesłany do domu przed meczami ćwierćfinałowymi piłkarskich mistrzostw świata Rosja 2018. - Jeśli ktoś mówi, że ignorowałem VAR, to po prostu kłamie - mówi Polak w rozmowie z Pawłem Kapustą z WP Sportowych Faktów.

MUNDIAL 2018 - DRABINKA. SPRAWDŹ TERMINARZ MISTRZOSTW ŚWIATA

Właśnie tak eksperci i media tłumaczyły tę decyzję FIFA. Marciniak miał zignorować podpowiedzi sędziów VAR w spotkaniach Argentyna - Islandia oraz Niemcy - Szwecja, kiedy wicemistrzom świata oraz piłkarzom "Trzech Koron" należał się rzut karny. Wreszcie do sprawy odniósł się sam zainteresowany.

- To jakiś absurd. Nie ma takiej możliwości, by sędzia nie skorzystał z systemu VAR - ocenił Marciniak. - Gdy zarówno po meczu Argentyny z Islandią, jak i Niemców ze Szwedami patrzyliśmy na ukazujące się w polskim internecie opinie ekspertów i pseudoekspertów, nie mogliśmy w to uwierzyć. Nie mieliśmy pomysłu, jak się do tego odnieść. I czy w ogóle to robić. Kto zna protokół i praktykę, ten nigdy nie wygłosiłby opinii, że sędzia zignorował VAR. A jeśli ktoś o nas tak mówi, to ja pytam: dlaczego kłamie? Bo to po prostu kłamstwo - dodał.

Szwedom należał się karny?

W rozmowie z Pawłem Kapustą Szymon Marciniak bardzo konkretnie opisał sytuację z faulem Jerome'a Boatenga na Marcusie Bergu. Przyznał, że nie był idealnie ustawiony, bo Szwedzi jednym długim podaniem wyprowadzili swojego napastnika na czystą pozycję. Arbiter dokładnie opisał, co widział i przekazał sędziom VAR, że ma wątpliwości.

- We wspomnianym meczu po 10-15 sekundach VAR przekazał mi komunikat, że zakończył sprawdzanie sytuacji. Po przerwaniu gry poinformowałem zawodników, że sytuacja jest sprawdzona. I koniec. Piłkarze to zaakceptowali, później do tego nie wracali. Nie wiem, kto i w jakim celu rozpowszechnia absurdy, że niby czuję się mądrzejszy od VAR, że ignoruję system i chcę sędziować bez niego. To kłamstwo - powiedział płocczanin.

Marciniak przyznał także, że w tej konkretnej sytuacji nie mógł sam obejrzeć tego zdarzenia na monitorze, bo "nie taka jest praktyka". Podkreślił jednocześnie, że nie ma pretensji do Clementa Turpina, który w tym spotkaniu odpowiadał za VAR.

- Do Clementa nie mogę mieć żadnych pretensji. Sędziów VAR było czterech i jeżeli dla nich nie była to czarno-biała sytuacja, to po prostu nie zawołali mnie do monitora. Było, minęło, historia. Taki to już zawód - ucina.

Marciniak przyznał jednak, że kiedy zobaczył powtórkę, to uznał, że to był faul. Zaznaczył przy tym, że nie była to sytuacja "czarno-biała". - Najważniejszą informacją jest to, że VAR akcję sprawdził, potwierdził mi na ucho, że nie była to sytuacja na ewidentny rzut karny i podtrzymuje moją decyzję z boiska. A to, co pisały później media, to kompletne głupoty.

Faul na Pavonie to karny?

Marciniak podobnie ocenił faul na Pavonie w meczu Argentyna - Islandia. Przyznał, że widział kontakt, ale nie wystarczyło to do podyktowania karnego. Taką samą informację otrzymał od Karla Geigera z centrum VAR.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/KS