Pjongczang 2018: Polskie biathlonistki potrafią zmobilizować się na najważniejszy start [ZAPOWIEDŹ]

Krzysztof Sobczak
01.02.2018 13:19
Weronika Nowakowska
fot. Andrzej Lange/SE/EastNews

Krystyna Guzik, Weronika Nowakowska i Monika Hojnisz - wszystkie mają na swoim koncie medale mistrzostw świata, a w zawodach biathlonowego Pucharu Świata na podium stawała tylko ta pierwsza. To pokazuje, że biało-czerwone potrafią przygotować formę na najważniejszą imprezę w sezonie, co jest dobrym omenem przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczang.

Zagłosuj

Czy polska biathlonistka zdobędzie medal ZIO w Pjongczang?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Hojnisz jako 22-letnia dziewczyna sięgnęła po brązowy medal MŚ w Nowym Meście w 2013 roku (bieg masowy), Guzik w tych samych zawodach sięgnęła po srebro w biegu pościgowym, natomiast Nowakowska była gwiazdą MŚ w Kontiolahti w 2015 roku. Polka zdobyła aż dwa krążki - srebro w sprincie i brąz w biegu pościgowym. Przed tymi sukcesami żadna z biathlonistek nie mogła pochwalić się miejscem na podium w Pucharze Świata!

Zobacz także

Co więcej, Hojnisz i Nowakowska do dziś nie mogą wspiąć się do czołowej trójki, natomiast Guzik trzykrotnie cieszyła się z tego osiągnięcia. Po raz ostatni na podium stanęła jednak blisko dwa lata temu, 11 lutego w amerykańskim Presque Isle.

"Czwartą do brydża" będzie najbardziej doświadczona z naszych zawodniczek Magdalena Gwizdoń, która w przeszłości dwa razy wygrywała zawody PŚ. Po raz ostatni triumfowała w... próbie przedolimpijskiej w Soczi, a w sumie na podium stała sześć razy.

Sezon z przebłyskami

W tym sezonie, jak do tej pory, rozegrano 15 biegów indywidualnych i tylko Nowakowska była w stanie wskoczyć do czołowej dziesiątki, a nawet otrzeć się o pierwszą trójkę. Polka dwukrotnie była blisko podium w Oberhofie, gdzie zajęła 6. i 4. miejsce. Najlepszym wynikiem Guzik jest 19. lokata w Oestersund, natomiast Hojnisz... 34. w Oberhofie. Ta ostatnia wypadła nawet na moment z kadry A i wystąpiła w zawodach Pucharu IBU w Obertilliach, gdzie wygrała. Dla Gwizdoń ten sezon także jest na razie trudny - najlepiej spisała się w sprincie w Oberhofie, gdzie była 19.

Nadzieje na medal w Pjongczang rozbudziła sztafeta, choć o wydarcie go z rąk Niemek, Norweżek i Włoszek (trzeba też uważać na Ukrainki, Francuzki i Szwedki) będzie piekielnie trudno. W Ruhpolding biało-czerwone zajęły znakomite 5. miejsce, ale wcześniej zaliczyły jednak wiele wpadek.

Niewygodna trasa?

Weronika Nowakowska oceniła, że obiekt w Pjongczang nie będzie jej sprzyjać, gdyż woli trasy płaskie i techniczne, natomiast w Korei będą one zróżnicowane z dużą liczbą podbiegów.

- Trasa trudna, ma wiele długich podbiegów, szczególnie ten zaraz po strzelnicy. Jest to oczywiście kwestia preferencji. Osobiście za takimi obiektami nie przepadam, ale jak jest forma, to na każdym można dobrze biegać - przyznała dwukrotna medalistka MŚ.

Przed czterema laty w Soczi najlepiej spisała się Monika Hojnisz, która zajęła 5. miejsce w biegu masowym. Weronika Nowakowska była 6. w sprincie, natomiast Krystyna Guzik 10. w biegu indywidualnym.

"Szczerze? Nie wiem czy jestem gotowa na poprawienie 5. miejsca z Soczi, ale jestem gotowa na walkę i będę robiła co w mojej mocy, żeby wrócić spełniona oraz szczęśliwa za miesiąc" - napisała z Hojnisz na Facebooku.

Plejada kandydatek do medali

Stawka w kobiecym biathlonie jest bardzo wyrównana, o czym najlepiej świadczy przebieg dotychczasowych zawodów. Do tej pory rozegrano 15 biegów indywidualnych, a wygrywało je aż dziewięć różnych zawodniczek! Najwięcej, bo cztery razy, na najwyższym stopniu podium stawała Rosjanka występująca w barwach Słowacji Anastazja Kuzmina, ale to nie ona, a Finka Kaisa Makarainen jest liderką klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Oprócz tych dwóch pań trzeba zwrócić szczególną uwagę na Dorotheę Wierer, która od początku 2018 roku znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji i wskoczyła już na 3. miejsce w PŚ. Włoszka wygrała bieg indywidualny w Ruhpolding, a w Oberhofie i Rasen-Antholz była druga w biegach pościgowych. Jej największą siłą jest szybkie i zwykle celne strzelanie, ale nieco odstaje biegowo od Finki i Słowaczki.

Na pewno nie można lekceważyć Darii Domraczewej. Białorusinka będzie bronić w Korei Południowej trzech złotych medali z Soczi, a do tego będzie podwójnie zmotywowana - jej mąż, legenda biathlonu Ole Einar Bjoerndalen nie znalazł się w kadrze Norwegii na igrzyska i teraz jego żona będzie starała się wygrać także dla niego. Co więcej, jest w formie, bo to ona wygrała ostatni przed Pjongczang bieg w Antholz.

W coraz lepszej dyspozycji są również Niemka Laura Dahlmeier oraz Norweżka Tiril Eckhoff, a o podium mogą postarać się również ich rodaczki Denise Hermann i Franziska Hildebrand (Niemcy) oraz Marte Olsbu i Synnoeve Solemdal (Norwegia). Nie można zapominać o "wiecznie trzeciej" Czeszce Veronice Vitkovej, Ukrainkach Julii Dżymie i Wicie Semerenko, Włoszce Lisie Vitozzi czy Francuzce Justine Braisaz. A może zdarzy się jeszcze jakaś niespodzianka, o jaką w tym sezonie pokusiła się już Kanadyjka Rosanna Crawford, zajmując 3. miejsce w biegu indywidualnym w Ruhpolding?

Jedyną z gwiazd nieobecną w Korei Południowej będzie Czeszka Gabriela Koukalova, która nie zdołała wyleczyć kontuzji łydki.

Biathlonistki rozpoczną zmagania w Pjongczang 10 lutego od sprintu. Transmisje z ZIO na antenach Eurosportu.

RadioZET.pl/PAP/Facebook/KS