Stefan Hula skrzywdzony notami za wiatr? Jest komentarz Borka Sedlaka

13.02.2018 16:54

Borek Sedlak, który odpowiada za zapalanie zielonego światła przed startem każdego z zawodników, tłumaczy się ze swoich decyzji podczas kontrowersyjnego konkursu olimpijskiego na skoczni normalnej w Pjongczangu. Czech ocenił m.in. wysokość rekompensaty za wiatr dla Stefana Huli.

Stefan Hula fot. PAP
Zagłosuj

Czy druga seria powinna zostać przerwana?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Polak, który po pierwszej serii prowadził z przewagą 5.9 pkt nad zajmującymi ex aequo 2. miejsce Kamilem Stochem i Johannem Andre Forfangiem, zajął ostatecznie 5. pozycję. W drugiej próbie, kiedy składał się na belce, rekompensata za wiatr wynosiła ok. -10 punktów. Finalnie odjęto mu jednak aż 18 pkt, co kosztowało go utratę medalu.

- Sądziłem, że oddałem skok na medal, że powinno być dobrze. Koledzy podeszli, powiedzieli, że będzie srebro lub brąz. Patrzę, a tu odjęli mi tyle punktów, że łoooo - mówił rozczarowany 32-latek. Borek Sedlak twierdzi jednak, że jury nie popełniło żadnego błędu.

- Przeliczniki za wiatr są obecne od kilku dobrych lat i zawsze pojawia się to pytanie. Stefan skakał, kiedy wiało pod narty, a nasze czujniki są rozmieszczone w siedmiu punktach zeskoku. Wszystkie wskazywały nieco różniące się wartości. Przeanalizowałem jeszcze tę sytuację po zawodach i podczas jego próby wiatr się wzmagał. Wszystkich obowiązują takie same zasady, rozumiem, że Stefan może być rozczarowany z kompensaty, ale wszystko wskazuje na to, że była prawidłowa. Na igrzyskach korzystamy z tej samej technologii, która jest obecna na Pucharze Świata - przyznał w rozmowie ze skijumping.pl.

Wiatr mocno kręcił

- W takich warunkach, jakie mieliśmy w sobotę, sytuacja zmieniała się dynamicznie. Było bezpiecznie, ale borykaliśmy się z nagłymi podmuchami, które oscylowały w górnych granicach korytarza. Kiedy warunki się stabilizowały, naciskałem guzik - ocenił Sedlak.

- Ja jestem tylko narzędziem dla jury, które czuwa nad przebiegiem konkursu. Moim zadaniem jest ustawianie korytarza i naciskanie guzika - przyznał.

Dwa razy było blisko końca

Po zawodach dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer powiedział, że w drugiej serii był bliski zakończenia zawodów. Sedlak z kolei zaznaczył, że taka myśl przeszła mu przez głowę dwa razy.

- Pierwszy raz, po około dziesięciu skokach, kiedy podmuchy osiągały nawet 7 m/s. Na szczęście, sytuacja się nieco poprawiała. Drugi raz takie poczucie miałem przy okazji próby Simona Ammanna. Wówczas wiatr znów się wzmógł do siły blisko 6 m/s. Wiało mocniej niż przewidywaliśmy, ale mogę powiedzieć, że nie było niebezpiecznie - stwierdził Czech.

IO Pjongczang 2018 - TERMINARZ, PROGRAM

Mistrzem olimpijskim na skoczni normalnej w Pjongczangu został Niemiec Andreas Wellinger. Kolejne miejsca na podium zajęli Norwegowie - Forfang oraz Robert Johansson. Za nimi uplasowali się Kamil Stoch i Stefan Hula.

RadioZET.pl/skijumping.pl/KS

Oceń