Polscy olimpijczycy to turyści? Jest odpowiedź Macieja Kota

Krzysztof Sobczak
23.02.2018 18:38
Maciej Kot
fot. PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS / EASTNEWS

- Trudno mi uwierzyć, że można tak pomyśleć - tak Maciej Kot zareagował na pytanie o to, czy polscy sportowcy pojechali na igrzyska do Pjongczangu na wycieczkę. Skoczek przypomniał też, na czym polega idea olimpizmu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Po kilku nieudanych startach "kibice" zaczęli pisać w mediach społecznościowych, że wielu z polskich sportowców pojechało do Korei jedynie w roli turystów. Często nie przebierali przy tym w słowach, wyzywając zawodników, co doprowadziło do mini-afery z udziałem Weroniki Nowakowskiej. Teraz swoją koleżankę z kadry olimpijskiej wsparł brązowy medalista ZIO w Pjongczangu, Maciej Kot.

- To kosztuje bardzo dużo pracy i zdarzają się niezrozumiałe opinie, że ktoś przyjechał do Pjongczangu na wycieczkę. Trudno mi uwierzyć, że można tak pomyśleć, bo to oznacza, że ktoś nigdy nie widział, ile pracy kosztuje dojście do poziomu, który pozwala na wyjazd na igrzyska. Czasem na taką szansę trenuje się 10-15 lat - powiedział skoczek w rozmowie z Eurosportem.

Zobacz także

"Fajna wycieczka"

Maciej Kot zwrócił też uwagę na fakt, że na igrzyska jedzie starannie wyselekcjonowana grupa sportowców. Niektórzy nie dostąpią tego zaszczytu nigdy, inni tylko raz w życiu mają okazję zaprezentować się na najważniejszej imprezie czterolecia. To jest tylko jeden start i każdy daje z siebie wszystko, ale nie wszyscy mogą zmieścić się na podium.

Polscy sportowcy pojechali do Korei na wycieczkę? Wyraź swoje zdanie!

- Żeby dojść do takiego poziomu, trzeba być najlepszym w kraju. Kamery tego nie widzą, ale na przykład biegacze są tak zmęczeni, że nie są w stanie funkcjonować, wymiotują. Niech ktoś mi powie, że to jest fajna wycieczka. Nikt nie przyjechał tu na wycieczkę - podkreślił 26-latek.

"Atmosferę tworzą ci, którzy nie mają szans"

Kot w bardzo przystępny sposób wyjaśnił także, na czym polega idea olimpizmu i kto - mimo, że nie zdobył medalu - jest takim samym wygranym, jak medaliści.

- Tak naprawdę atmosferę tworzą nie ci najlepsi zawodnicy, tylko właśnie ci, którzy przyjechali powalczyć ze sobą, przeżyć ten start, dobiec do mety i zostać jedynym zawodnikiem np. z Tonga, który tego dokona - ocenił.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

- Trzeba też zrozumieć ideę igrzysk olimpijskich. Jeśli mieliby w nich brać udział tylko ci, którzy liczą się w walce o medale, to mielibyśmy po 10-12 uczestników. Czy to byłoby ciekawe? Ile publiki zebrał biegacz z Tonga, który dobiegł ostatni, ale wszyscy na niego czekali - dodał.

Maciej Kot wraz z kolegami z drużyny: Kamilem Stochem, Dawidem Kubackim i Stefanem Hulą zdobył w Pjongczangu historyczny, bo pierwszy medal w historii występów bialo-czerwonych na igrzyskach medal w konkursie drużynowym.

RadioZET.pl/Eurosport/KS