Jak to się robi w Ameryce, czyli kapitalna odpowiedź Lindsey Vonn na hejt

20.02.2018 13:15
sport

Nie tylko Weronika Nowakowska, ale także największe gwiazdy światowego sportu padają ofiarami hejtu. Niektórzy, jak Polka, reagują impulsywnie i emocjonalnie, inni mają bardziej parlamentarne sposoby na odpowiedź na tego typu zachowania. Jedną z takich osób jest Lindsey Vonn.

Lindsey Vonn fot. AFP/EastNews

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Trzeba jednak na początku zaznaczyć, że pod adresem Nowakowskiej "poleciały" inwektywy tylko z tego względu, że zaprezentowała się gorzej niż sama oczekiwała, natomiast Vonn cierpi za swoje poglądy polityczne. W jednym z wywiadów rekordzista w liczbie zwycięstw w alpejskim Pucharze Świata przyznała, że "reprezentuje Stany Zjednoczone, a nie rząd". Potem została zapytana, czy w przypadku wywalczenia medalu stawi się na tradycyjnym spotkaniu w Białym Domu.

- Nie, zdecydowanie nie - odparła 33-latka. To nie spodobało się zwolennikom Donalda Trumpa, którzy profile Amerykanki zasypali niewybrednymi uwagami.

"Nie spadnę z klifu"

Jak Lindsey Vonn na to zareagowała? Najpierw zamieściła tweet:

- Jest w porządku. Nie każdy musi mnie lubić, ale moja rodzina kocha mnie i dzięki temu nie mam problemu ze snem. Ciężko pracuję i staram się być najlepszą osobą, jaką mogę być. Jeśli oni mnie nie lubią, ich strata. Dziękuję za wsparcie - napisała Vonn.

Potem, w jednym z wywiadów, jeszcze raz odniosła się do całego zamieszania.

- Wiem, że niektórzy chcieliby, żebym spadła z klifu i się zabiła, ale nie mam tego w planach - odparła Amerykanka.

Lindsey Vonn na razie nie może zaliczyć igrzysk olimpijskich w Pjongczangu do udanych. Była faworytką w supergigancie, ale zmagania zakończyła na 6. pozycji.

RadioZET.pl/CNN/FoxNews/KS

Oceń