Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Turniej piłkarzy ręcznych w Opolu: Horror w finale, Polacy pokonali Rumunię

29.12.2018 20:39
xxx sport

Polska wygrała w Opolu z Rumunią 24:24 (9:10), po rzutach karnych 6-5 w finale turnieju towarzyskiego piłkarzy ręcznych o Puchar 4 Narodów. Wcześniej w meczu o trzecie miejsce Japonia pokonała Czechy 27:25 (13:13).

Turniej piłkarzy ręcznych w Opolu: Horror w finale, Polacy pokonali Rumunię fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku  

Podobnie jak w półfinale z Japonią, również w finale z Rumunią o wygranej gospodarzy zadecydowały rzuty karne. Tym razem jednak zwycięzcę wyłoniono dopiero w drugiej serii. Goście byli bliscy sukcesu, pomimo że pierwszego gola zdobyli dopiero w... 11. minucie. Po kwadransie gospodarze prowadzili 5:1, głównie dzięki uważnej grze w obronie i udanym interwencjom Mateusza Korneckiego, ale od tej pory drużyna z Bałkanów zaczęła grać coraz skuteczniej i jeszcze przed przerwą odrobiła straty.

W drugim kwadransie meczu Polakom coraz częściej zdarzały się nieudane rzuty i faule w ataku. Rywale wyrównali w 27. minucie (8:8). W końcówce pierwszej połowy biało-czerwoni nie wykorzystali gry w przewadze, za to goście objęli prowadzenie 10:9.

Po przerwie Rumuni szybko odskoczyli na cztery bramki (13:9). Strzelecką niemoc zespołu trenera Piotra Przybeckiego przełamał dopiero Michał Daszek, który był pierwszoplanową postacią w drugiej połowie. Zaliczył trzy trafienia z rzędu i gdy w 37. minucie swoje dołożył Jan Czuwara, na tablicy wyników znów wyświetlił się remis 13:13.

Później gra się wyrównała, jednak to drużyna przyjezdna utrzymywała jedno- lub dwubramkową przewagę. Polacy momentami byli zbyt mało agresywni w obronie i niedokładni w ataku, ale przeciwnicy również popełniali błędy, a szczególnie wiele problemów sprawiał im Kornecki, który wielokrotnie popisał się efektownymi paradami.

Biało-czerwoni odzyskali prowadzenie dopiero w 56. min po rzucie do pustej bramki Daszka (23:22). W odpowiedzi Rumuni zdobyli dwa gole z rzędu, ale w ostatniej minucie wyrównał Czuwara. W ostatnich sekundach w posiadaniu piłki byli goście, jednak nie potrafili sforsować polskiej defensywy i zwycięzcę musiały wyłonić rzuty karne.

Opiekujący się bramkarzami Sławomir Szmal do obrony rzutów z siedmiu metrów desygnował całą trójkę swoich podopiecznych - oprócz Korneckiego i Adama Malchera po raz pierwszy na boisku pojawił się Piotr Wyszomirski. I to właśnie ten ostatni zmusił przeciwnika do błędu (piłka odbiła się od poprzeczki). W odpowiedzi jednak nie udał się rzut Kamilowi Syprzakowi. Za chwilę znów ożyły nadzieje na sukces, gdy zwycięsko z pojedynku wyszedł Malcher. Kończący pierwszą serię Daszek nie wykorzystał okazji.

W drugiej serii karne rzucano na zmianę. Zwycięska okazała się interwencja Malchera i rywalizacja zakończyła się wynikiem 6-5 dla gospodarzy.

Polska - Rumunia 24:24 (9:10), karne 6-5.

RadioZET.pl/PAP/MW

Oceń