Zamknij

Była reprezentantka Polski walczy z depresją. Opublikowała poruszający wpis

10.04.2021 12:23
Ewa Urtnowska
fot. MARCIN GADOMSKI/East News

Ewa Urtnowska, była reprezentantka Polski w piłce ręcznej, uczestniczka mistrzostw świata i Europy, w poruszającym wpisie na Instagramie opisała swoją walkę z depresją. "Dotknęłam dna. Było cholernie ciemno i koszmarnie. Pokryłam się ku***sko grubą warstwą smoły, zabetonowałam od wewnątrz, nie zabierając ze sobą nikogo. Nie mogłam oddychać. Czułam, że umieram" - pisze była już zawodniczka.

  • Ewa Urtnowska, była reprezentantka Polski w piłce ręcznej, walczy z depresją
  • 29-latka na Instagramie opublikowała poruszający wpis, w którym opisała swoje zmagania z tą chorobą
  • - Nienawidziłam tej nowej siebie, brzydziłam się sobą i każdą jedną myślą. Jedyne czego chciałam to zniknąć... - pisze Urtnowska.

Ewa Urtnowska w 2012 roku w barwach GTPR Gdynia sięgnęła po tytuł mistrzyni Polski w piłce ręcznej i dwa razy świętowała zdobycie Pucharu Polski (2013/2014, 2014/2015). W 2016 roku wystąpiła w nieudanych dla biało-czerwonych mistrzostwach Europy w Szwecji, a w kolejnym sezonie uczestniczyła w mistrzostwach świata w Niemczech. Teraz spełnia się jako żona i mama Zosi, ale w środku toczy też walkę o siebie, rywalizuje z wyniszczającym przeciwnikiem - depresją.

"Depresja - gramy w to" - tak nazywa się profil na Instagramie założony 1 kwietnia przez obecną reprezentantkę Polski w piłce ręcznej Kingę Achruk oraz byłe zawodniczki Małgorzatę Stasiak, Martę Mazurkiewicz, Agnieszkę Białek i Ewę Urtnowską. W piątek swoją historią podzieliła się ostatnia z nich. Jej wpis jest tyleż mocny, co poruszający, ale też dający nadzieję, że każdego rywala można pokonać, a przynajmniej ujarzmić.

Ewa Urtnowska o walce z depresją

"Cześć, tu Ewa, była już piłkarka ręczna. Szczęśliwa mama, ale tylko na zdjęciu. Tak naprawdę właśnie rozgrywam najcięższy mecz w życiu" - tymi słowami rozpoczyna swój wpis Ewa Urtnowska. "Jedyne, co czuję, to niemoc przytulenia własnej córki, potworną niechęć do życia. Do dziś patrząc na tę fotkę, chce mi się płakać. Zosia ma pół roku. Czuję, że tracę kontakt z rzeczywistością, gasnę i zamykam na świat. Spadam z prędkością światła, by wreszcie rozbić się na milion kawałków. Jestem sama" - pisze

Dalej jest jeszcze bardziej gorzko. "Dotknęłam dna. Było cholernie ciemno i koszmarnie. Pokryłam się ku***sko grubą warstwą smoły, zabetonowałam od wewnątrz, nie zabierając ze sobą nikogo. Nie mogłam oddychać. Czułam, że umieram. Bolało mnie każde otwarcie oczu i ruch palcem. Byłam toną smutku, leżącą bez ruchu na kanapie. Ślepy wzrok błagał o pomoc. Mój świat był tak realistyczny, byłam pewna, że to co mam w głowie, to nowa ja, że się zmieniłam. Nienawidziłam tej nowej siebie, brzydziłam się sobą i każdą jedną myślą. Jedyne czego chciałam to zniknąć..." - wyznaje 29-latka.

W pokonaniu choroby pomogli jej mąż, bliscy, przyjaciele i specjaliści.

Druga część jej wpisu jest pełna nadziei, ale jest też przestrogą, by nie lekceważyć nawet najmniejszych symptomów. Przyznaje, że w jej przypadku depresja zrodziła się podczas kariery - bo zawsze musiała coś udowadniać, była pod nieustanną presją, a poród stał się tylko czynnikiem wyzwalającym.

"Ta choroba to piekło - dla mnie depresja to rak umysłu, który zżera od środka, nie pytając o zdanie. Nie atakuje tylko głowy, przerzuca się na całe ciało, powodując jego zniszczenie. Czasami zabiera ze sobą na zawsze, wiesz?" - przypomina Urtnowska.

"Wychodzę z cienia, podaję dalej hasło DEPRESJA i krzyczę najgłośniej, jak umiem, że sportowców też to dotyczy!" - kończy.

RadioZET.pl