Zamknij
kibice na mistrzostwach świata w Katarze
Kibice, którzy zostali opłaceni, aby udawać wiernych fanów reprezentacji Anglii
fot: ODD ANDERSEN/AFP/East News

Drogo pod każdym względem. To nie jest mundial dla kibiców

Andreas Nicolaides
Andreas Nicolaides Redaktor Radia Zet
18.11.2022 14:02

Tysiąc złotych za dobę w kontenerze mieszkalnym. 50 zł za pół litra piwa w sklepie. Nie mówiąc o kosztach przelotu. Witamy na mundialu w Katarze, najdroższych piłkarskich mistrzostwach świata w historii. Na turnieju ucierpią ci, dla których stworzono MŚ - czyli kibice.

Nie ma chyba na świecie fana piłki nożnej, który nie chciałby choć raz w życiu z wysokości trybun obejrzeć mecz mistrzostw świata. Większość kibiców to marzenie musiała odłożyć jednak o kolejne cztery lata. FIFA zafundowała im mundial w Katarze, a pech chciał, że akurat w tym samym czasie nadszedł gospodarczy kryzys. Wyjazd na mistrzostwa świata stał się prawdziwym luksusem. Ile trzeba przeznaczyć na podróż do Kataru?

Mundial drogi dla kibica

Ceny biletów na mecze mistrzostw świata nie przerażają, przynajmniej jeśli chodzi o fazę grupową. Aby obejrzeć spotkanie z wysokości trybun, trzeba zapłacić od 350 do 1000 złotych. Dużo wyższe są ceny biletów na fazę pucharową, nie mówiąc już o samym finale. Wejściówka na mecz o mistrzostwo świata kosztuje od 950 do nawet 7500 złotych! Tanio nie jest, ale nie było też cztery lata temu podczas mundialu w Rosji. Wtedy za bilet na mecz fazy grupowej należało zapłacić od 470 do 940 złotych. Wejściówki na finał zaczynały się od 2000 złotych i kończyły na 5000.

Te mistrzostwa świata będą rekordowo drogie z punktu widzenia kibiców

Bilety na mecze to podczas wyjazdu na mistrzostwa świata rzecz najważniejsza, jednak do Kataru trzeba dotrzeć, gdzieś spać i coś jeść. Kraj ten kojarzy się z dużym luksusem, a co za tym idzie – drożyzną. Czy na kilkudniowy pobyt (bo jak już jechać do Kataru, to nie na jeden mecz) faktycznie szykować trzeba krocie? Jak oszacował w rozmowie z nami Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl, dwie osoby za wyjazd na trzy mecze fazy grupowej zapłaciłyby minimum 25 tysięcy złotych. Czy są to wspomniane krocie, niech każdy oceni sam na podstawie grubości własnego portfela.

Ale skoro bilety na mecze nie są przerażająco drogie, to skąd bierze się tak duża kwota za całokształt? - Za same bilety lotnicze musimy zapłacić około 3,5 tysiąca złotych w przypadku lotu z Warszawy. To jest lot bezpośredni, w dwie strony, liczony za jedną osobę - tłumaczy Bartosz Sawicki. Zdecydowanie droższe są jednak noclegi. - Kosztują minimum tysiąc złotych za dobę dla dwóch osób. Jest to stawka za kontener mieszkalny, namiot w wiosce kibica lub apartament, ale w bardzo spartańskich warunkach - podkreśla analityk.

Kto by pomyślał, że lecąc do Kataru, można mieszkać w niskim standardzie, prawda? Za wysoki trzeba jednak dopłacić i to bardzo. Doba w dobrym hotelu to wydatek z rzędu kilku tysięcy złotych. Zostajemy jednak na ziemi. Co z cenami w sklepach i restauracjach? - Butelka coca-coli kosztuje w markecie około 6 złotych za litr. Za posiłek w barze należy zapłacić około 60 złotych, za burgera w restauracji szybkiej obsługi około 35 złotych. Drogi i trudno dostępny jest natomiast alkohol. Za pół litra piwa w markecie zapłacimy około 50 złotych, w pubie kilkadziesiąt złotych - wyjaśnia Sawicki. Co ciekawe kilkanaście godzin przed startem mundialu FIFA zakazała sprzedaży alkoholu na i wokół stadionów.

Do tego dochodzą jeszcze koszty podróży. Po Katarze najlepiej poruszać się samochodem. Żeby go jednak mieć, trzeba go rzecz jasna wynająć. Stawki za dobę zaczynają się od 250 złotych, przy czym tania jest benzyna. Patrząc na ceny w Polsce być może trudno w to uwierzyć, ale litr paliwa w Katarze kosztuje około 2,7 zł. Nic tylko jeździć. Chyba że ktoś podczas pobytu w tym kraju poruszać się będzie tylko po Dosze. Wtedy skorzystać może z transportu publicznego. Poza stolicą jest jednak słabo rozwinięty.

Mundial drogi dla Kataru

Wyjazd do Kataru jest drogi z perspektywy kibica. Gigantyczne koszty wygenerowała też sama organizacja imprezy. Choć Katar jest krajem, który zbytnio nie liczy się z wydatkami, fakt, że na przygotowanie mundialu przeznaczył ponad 200 miliardów dolarów, robi wrażenie. Tym bardziej że mistrzostwa świata w 2018 roku kosztowały Rosję niespełna 20 miliardów.

Mapa z 8 stadionami mundialu w Katarze
Mapa z 8 stadionami mundialu w Katarze
fot. xalien/Shutterstock

Organizacja mundialu jest częścią wielkiego projektu pod tytułem "Qatar National Vision 2030", zapoczątkowanego w 2008 roku. Ma on na celu przede wszystkim promocję samego Kataru. Założenie jest takie, że dzięki rozbudowanej infrastrukturze łatwiej będzie o organizację dużych sportowych imprez. To z kolei przełożyć ma się na większą liczbę odwiedzających kraj turystów. Na infrastrukturze skorzystać mogą i młodzi Katarczycy. Szkolenie nowych mistrzów łatwiej przecież prowadzić, mając tak bogate możliwości.

Wracając do ogromnych kosztów organizacji mundialu, wydawać by się mogło, że najwięcej Katarczycy wydadzą właśnie na obiekty sportowe. Koszt stadionów (około 5 miliardów dolarów) to jednak nic w porównaniu do innych inwestycji. Aż 45 miliardów dolarów przeznaczono na budowę miasteczka Lusail. To właśnie tam mecze fazy grupowej rozgrywać będą potęgi takie jak Brazylia z Neymarem, Argentyna z Lionelem Messim czy Portugalia z Cristiano Ronaldo w składzie. Na Lusail Stadium odbędzie się też wielki finał. Kolejny gigantyczny koszt związany jest z budową metra w Dosze. Szacuje się, że Katar przeznaczył na tę inwestycję aż 36 miliardów dolarów. Jeszcze więcej pochłonęła budowa hoteli. W tym przypadku mówi się o kwocie aż 40 miliardów. Do tego dochodzą „mniejsze” wydatki takie jak budowa lotniska, dróg czy sieci transportu miejskiego.

Łączna kwota ponad 200 miliardów dolarów przeznaczonych na organizację piłkarskich mistrzostw świata, choć tak naprawdę jest inwestycją w rozwój całego kraju, zapewne na długo pozostanie rekordowa. W Katarze po mundialu zostanie jednak bogata infrastruktura i to nie tylko sportowa. I pod tym względem gigantyczną liczbę środków przeznaczonych na całą operację można zrozumieć.

Wielkie pieniądze i kontrowersje

Dużo w kontekście mundialu mówi się o pieniądzach, ale to nie jedyna kwestia, która wzbudza kontrowersje. Największe emocje wywołał raport opublikowany przez "The Guardian", według którego przy budowie stadionów śmierć poniosło 6,5 tysiąca robotników-migrantów. Nepalczycy czy Pakistańczycy mieli pracować w koszmarnych warunkach – przede wszystkim bez zabezpieczenia przy pracy na wysokościach. Wielu nie wytrzymywało też wysokich temperatur i mdlało z gorąca. Szokująca jest też informacja, w jakich warunkach musieli mieszkać robotnicy.

Trudno w to uwierzyć, ale dochodziło do sytuacji, gdzie na 200 mężczyzn przypisana była tylko jedna toaleta. Migranci mieli też nie otrzymywać wypłat na czas, a zaległości sięgały nawet 7 miesięcy. Z tego powodu wiele firm zdecydowało się na bojkot mistrzostw świata. Głośnym echem odbiła się decyzja firmy hummel, która jest producentem koszulek reprezentacji Danii. Na mundial w Katarze przygotowała stroje, na których nie widać jej loga. "To protest przeciwko Katarowi i łamaniu praw człowieka. Ukryliśmy nasze logo, bo nie chcemy być promowani na turnieju, który kosztował życie tysięcy osób" – przekazała firma w oficjalnym oświadczeniu.

Przykrycie tragicznych wydarzeń i łamania praw człowieka poprzez organizację wielkiej sportowej imprezy to klasyczny przykład sportswashingu. Nie jest to jednak pierwszy przypadek w historii, gdy mundial organizowaniu jest w otoczce skandalu. Warto wspomnieć tu o mistrzostwach świata z 1934 roku, organizowanych we Włoszech pod reżimem Benito Mussoliniego, czy turnieju z 1978 roku w będącej pod wojskową dyktaturą Argentynie.

Dużo przed rozpoczęciem mistrzostw mówiło się też o wolności słowa. Obawiano się, że Katar będzie kontrolował pracę mediów i zabraniał filmowania wielu miejsc. Obawy te okazały się słuszne, czego dowód widzieliśmy już kilka dni przed startem mistrzostw, gdy Katarczycy przerwali wywiad na żywo dla duńskiej telewizji i grozili dziennikarzowi zniszczeniem kamery. - Zaprosiliście tu cały świat, czemu zabraniacie nam teraz nagrywać? – pytał Rasmus Tantholdt. Po wszystkim wyraził głębokie zaniepokojenie tym, jak może wyglądać praca mediów podczas turnieju. Niepokoi jednak też wiele innych spraw.

Katar, FIFA, korupcja

Głośny jest wątek korupcyjny. Dlaczego po raz pierwszy w historii zdecydowano się zaburzyć cały piłkarski kalendarz i rozegrać mundial zimą? Na pewno nie ze względu na dobro piłkarzy czy kibiców. Ktoś na organizacji mundialu dobrze zarobił. Rząd Kataru miał przeznaczyć nawet miliard dolarów na operacje w celu przekonania FIFA, by przyznała mu prawo do organizacji turnieju.

„Na 3 tygodnie przed głosowaniem nad wyborem gospodarza mistrzostw świata w 2022 roku, które odbyło się 2 grudnia 2010 roku, katarska telewizja Al Jazeera zaoferowała 400 milionów dolarów FIFA za prawa do transmisji turnieju. Dodatkowo, na specjalne konto FIFA miała wpłynąć dodatkowa kwota 100 milionów, ale tylko wtedy, gdy Katar otrzyma prawo do organizacji mistrzostw. Warto także wspomnieć o tym, że rząd Kataru rzekomo miał „dorzucić” kolejne 480 milionów, co daje łącznie 980 milionów, z tytułu samych umów telewizyjnych. Sprawa tych umów jest badana przez szwajcarski wymiar sprawiedliwości” – czytamy w raporcie Instytutu Nowej Europy pod tytułem „Katar. Geopolityka i mistrzostwa świata”.

Mimo że mundial w Katarze dopiero przed nami, już teraz możemy śmiało stwierdzić, że to najbardziej kontrowersyjny turnieju piłkarski w historii. W teorii najważniejszy na przełomie listopada i grudnia 2022 roku powinien być futbol, w praktyce więcej w kontekście Kataru mówi się o korupcji, tysiącach zmarłych robotników czy ograniczaniu wolności. Niewykluczone, że start turnieju przyniesie nam kolejne brudne rewelacje. Niech w tym wszystkim obroni się chociaż jedno. Niech czyste pozostanie to, co dziać się będzie na samych boiskach.

Andreas Nicolaides
Andreas Nicolaides

Kibic Realu Madryt, pasjonat futbolu i sportów walki. Nie boi się występów przed kamerą i rozmów ze sportowcami. To u jego boku śpiewał Mamed Khalidov. Z kilkuletnim doświadczeniem, nabywanym od 17. roku życia, przybył do RadioZET.pl w czerwcu 2016 roku. Prowadził autorski program „Na Sportowo”. Miał przyjemność gościć w studiu Jana Błachowicza czy Joannę Jędrzejczyk. Przed kamerę zaprosił też m.in. Artura Szpilkę, Bartosza Kurka czy Agnieszkę Radwańską.

W wolnym czasie wybiegnie na boisko – piłkarskie lub tenisowe. Bywa, że obejrzy film, zwłaszcza klasykę jak „Rocky” czy „Rambo”. Zagra też w grę, z racji zainteresowań będzie to oczywiście FIFA lub Football Manager. Zachwycił go jednak też Wiedźmin – na tyle, że zaczął czytać książki o „Białym Wilku”. 

Twitter: @AndreasNcl

E-mail: andreas.nicolaides@radiozet.pl