Zabawny gniew Egiptu, czyli nie podnoś ręki na Salaha [KOMENTARZ]

28.05.2018 17:51
Faul Ramosa na Salahu
fot. PAP/EPA

Sergio Ramos specjalnie przewrócił Mohameda Salaha tak, by wyrządzić mu krzywdę - to jedno z najśmieszniejszych zdań, jakie przeczytałem w ostatnim czasie. A jeszcze śmieszniejsze jest to, że Egipcjanie i fani Liverpoolu powtarzają je bardzo serio.

Zagłosuj

Czy Twoim zdaniem Sergio Ramos celowo sfaulował Mohameda Salaha?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Hiszpański stoper w ułamku sekundy stał się "persona non grata" nad Nilem, a może nawet w całym świecie arabskim. A wszystko przez to, że NIE ZE SWOJEJ WINY upadł na niewłaściwą osobę.

Zobacz także

Faul Ramosa intencjonalny?

Przyglądając się tej dyskusji przypomniał mi się faul Benatii na Lucasie Vazquezie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W ocenie tej sytuacji pięćdziesiąt procent kibiców twierdziło, że przewinienia absolutnie nie było, pięćdziesiąt, że był, a przepisy wyraźnie wskazywały, że sędzia miał podstawy, by podyktować jedenastkę. Tutaj jest podobnie - fani Realu swoje, fani Liverpoolu i reprezentacji Egiptu swoje. A gdyby tak na chłodno ocenić to zdarzenie?

Powtórki wyraźnie pokazały: Ramos zastawiał się zgodnie z przepisami, a to Salah złapał go za rękę. Hiszpan oczywiście próbował się oswobodzić, ale Egipcjanin trzymał tak mocno, że obaj runęli na murawę. I to jak dla mnie kończy tę sprawę: ot, zwykła walka o piłkę, jakiej w trakcie meczu piłkarskiego jest wiele. Stoper Realu nie miał żadnej możliwości, by upaść inaczej niż na rywala.

Łatka brutala nie pomaga

Ramosowi można bardzo wiele zarzucić. To mistrz prowokacji, który nadużywa łokci nie tylko w walce o górne piłki, ale także przy przestawianiu przeciwnika. Zdarza mu się zachować chamsko, brutalnie sfaulować czy wdać się w przepychankę z rywalami. OK, ale w starciu z Salahem to nie on był prowodyrem, a jedynie odpierał atak.

Mnie się w głowie nie mieści, że ktoś naprawdę mógł pomyśleć, że piłkarze Realu - rekordzisty pod względem zwycięstw w Lidze Mistrzów, jednej z najbardziej utytułowanych drużyn na świecie i marketingowego giganta - muszą uciekać się do brudnych gierek, by ograć (z całym szacunkiem) Liverpool. Oczywiście, do momentu zejścia Salaha to Anglicy prezentowali się lepiej i mieli więcej okazji, ale nie ma pewności, że wygraliby ten mecz nawet z Egipcjaninem w składzie.

Groźby pod adresem Ramosa

Bardzo współczuję Salahowi, zwłaszcza, gdyby rzeczywiście miał stracić być może jedyną w swojej karierze szansę występu na mundialu, ale to, co fani Egipcjanina robią teraz z Ramosem jest po prostu niesmaczne i... absurdalne. Wysyłanie pod jego adresem gróźb, by nie przyjeżdżał do tego kraju, podpisywanie petycji, aby ukarano go za faul i domaganie się miliardowego odszkodowania jest tyleż smutne, co i zabawne. A już na pewno jest po prostu głupie.

Niewykluczone, że wkrótce ktoś pójdzie jeszcze dalej i będzie wnioskował o dożywocie dla Sergio Ramosa. Za próbę zabójstwa.

RadioZET.pl/KS