Zamknij

Transferowi rekordziści. Olympiakos sprowadził 17 zawodników w dwa miesiące

05.10.2022 17:00

Gdyby popatrzeć z daleka na wyniki Olympiakosu mogłoby się wydawać, że klub nie potrzebuje wielu wzmocnień. Innego zdania był jednak właściciel klubu Evangelos Marinakis, który w jednym oknie sprowadził do Pireusu 17 zawodników, w tym Marcelo czy Jamesa Rodrigueza. Teraz grecki klub może cieszyć się z supergwiazd, ale jednocześnie musi znosić konsekwencje szalonych ruchów na rynku transferowym. A te będą dawały o sobie znać o sobie jeszcze długo.

Transferowi rekordziści z Pireusu. Jak Olympiakos sprowadził Marcelo i Jamesa?
fot. IMAGO/Markos Chouzouris / Eurokinissi/Imago Sport and News/East

W Olympiakosie transferowe wariactwo rozpoczęło się wraz z otwarciem okna transferowego, a zakończyło już kilka tygodni po jego zamknięciu. W tym czasie na stadion im. Jeorjosa Karaiskakisa w Pireusie trafiło 17 nowych zawodników, wśród których byli wspomniani gwiazdorzy znani z występów w Realu Madryt, a dołączyli jeszcze juniorzy z drużyny B. Gdy dodać do tego 11 zawodników sprzedanych z klubu, 8 wypożyczonych, 1 zdegradowanego do rezerw i 1 oddanego za darmo, Olympiakos wyrośnie na jednego z najaktywniejszych graczy całego okresu transferowego.

Pozycję niekwestionowanego lidera w rankingu aktywności klubów na rynku zajął Nottingham Forest, którego z Olympiakosem łączy osoba Evangelosa Marinakisa, właściciela klubu z Pireusu i z Premier League. Opowieść o tym, jak dokonuje się transferów w klubie ze stadionu im. Jeorjosa Karaiskakisa siłą rzeczy będzie kręciła się właśnie wokół Greka. Marinakis to milioner, magnat medialny, szef greckiej ligi, a w ostatnich tygodniach także pełniący obowiązki dyrektora sportowego w Pireusie, który samodzielnie brał udział w negocjacjach dotyczących sprowadzenia nowych zawodników.

By zrozumieć, co popchnęło Marinakisa do tak gwałtownych ruchów na rynku transferowym, trzeba cofnąć się kilka miesięcy wstecz, do momentu zwolnienia z klubu Pedro Martinsa. Hiszpan był jednym z nielicznych trenerów, którym udało się wytrzymać w Pireusie dłużej niż jeden sezon. Martins pozostawał na Karaiskakis Stadium przez cztery lata, trzykrotnie zdobył mistrzostwo kraju, raz Puchar Grecji, a do tego dołożył wielokrotnie wspominany przez kibiców OP awans do 1/16 finału Pucharu Europy.

4 zawodników na jedną pozycję i zmiana trenera 

Jednak z powodu wyników z początku tego sezonu stało się pewne, że czas Pedro Martinsa na Karaiskakis Stadium dobiegł końca. O zwolnieniu Hiszpana zadecydowała porażka u siebie w meczu eliminacji do Ligi Mistrzów, w którym Olympiakos przegrał 4:0. Grecy na wyjeździe zremisowali 1:1, więc odpadli z dalszych rozgrywek i pozostała im jedynie gra o awans do Ligi Europy. Jeszcze zanim do klubu trafił nowy trener, Evangelos Marinakis, nieprzyzwyczajony do porażek w jakichkolwiek rozgrywkach, rozpoczął zakupy.

Do Pireusu trafił m.in. reprezentant Korei Południowej Hwang In-beom, Izraelczyk Doron Leidner, a przez moment mówiło się też o zainteresowaniu Samuelem Umtitim z Barcelony, który ostatecznie trafił na wypożyczenie do Lecce. Wszystko wskazywało na to, że Carles Corberan, który zastąpił Pedro Martinsa na stanowisku trenera, nie będzie miał wiele do powiedzenia w kwestii budowania drużyny. Hiszpan, były asystentent Marcelo Bielsy w Leeds, wcześniej prowadził Huddersfield, z którym przegrał baraże o Premier League. Rywalem drużyny Hiszpana było Nottingham, czyli klub, który należy do tego samego właściciela, co Olympiakos.

Corberan musiał budować drużynę w kompletnym chaosie, którego autorem był rzecz jasna Marinakis. Z dystansu kolejne transfery do Olympiakosu mogły robić wrażenie, ale kadra, jak opisaliśmy to w zdaniach wprowadzających do artykułu, była zbudowana tak, że dla wielu starych zawodników zaczęło brakować miejsca. Zajęli je bowiem nowi piłkarze.

Mówiąc dokładniej: w pewnym momencie w zespole Olympiakosu było 4 lewych obrońców oraz 5 środkowych pomocników. W trakcie jednego okna do Pireusu sprowadzono 7 napastników i skrzydłowych: Pepa Biela, Aboubakara Kamarę, Cedrica Bakambu, Hwang Ui-jo, Philipa Zinckernagela, wychowanka Barcelony Konrada de la Fuente i Josha Bowlera z Nottingham. Do tego doszedł jeszcze James Rodriguez, a przecież nie wymieniliśmy zawodników, którzy już wcześniej byli w klubie.

Za mało miejsca w składzie 

Olympiakos w momencie rejestracji zawodników do Ligi Europy miał na liście 23 piłkarzy zza granicy. Uprawnionych do gry było tylko 18, więc 6 musiało odejść z Pireusu lub pogodzić się z brakiem gry. Ostatecznie, spośród zawodników, którzy zostali sprowadzeni w tym oknie, do gry w Lidze Europy nie zarejestrowano dwóch: Cedrica Bakambu i Dorona Leidnera, a także trzech piłkarzy, którzy już wcześniej byli w klubie.

Te informacje martwiły jednak głównie kibiców Olympiakosu, bo właściciel klubu puścił w świat zupełnie inny przekaz: do Pireusu trafia Marcelo, James, czy Sime Vrsaljko, bo jego drużyna ma ambicje, by znowu znaczyć coś w Europie. Zresztą nawet fani klubu doceniali rozmach Marinakisa.

- Właściciel sprowadził tu tak duże nazwiska, by podnieść prestiż klubu i pokazać, że piłkarze jak Marcelo czy James mogą tu grać. Marcelo to prawdopodobnie największy transfer do Grecji w historii współczesnej piłki. Gdy popatrzy się na to, jak grał, jakie zdobywał tytuły.. Przypomina się transfer Rivaldo do Olympiakosu w 2004 roku. Ci piłkarze mają też fizycznie i psychicznie wzmocnić drużynę. Wiedzą, jak zdobywa się tytuły, rywalizuje w Europie. A Olympiakos ma takie ambicje – mówi Stephen Kountourou, grecki dziennikarz, kibic Olympiakosu i prowadzący twitterowego konta Hellas Footy.

W letnim oknie transferowym do klubu trafiło łącznie 7 zawodników ofensywnych, 4 pomocników, 4 obrońców i dwóch bramkarzy. Wzmocnienia na pozycję golkipera były konieczne, bo kontuzji doznał Tomas Vaclik, były zawodnik Sevilli. Szybko okazało się, że same transfery nie wystarczą, a zespół pod wodzą Corberana potrzebuje więcej czasu na to, by zacząć odpowiednio funkcjonować.

James Rodriguez i Evangelos Marinakis
fot.

Thanassis Stavrakis/Associated Press/East News

Na zdjęciu James Rodriguez oraz Evangelos Marinakis, właściciel Nottingham i Olympiakosu.

Kolejne zwolnienie trenera 

Jednak Marinakis sprowadził gwiazdy, więc oczekiwał natychmiastowych rezultatów. Corberan zdążył poprowadzić drużynę w 11 meczach. Olympiakos pod wodzą Hiszpana 2 razy wygrał mecze w lidze, 2 razy je przegrał i raz zremisował. Do tego były asystent Bielsy w bólach awansował do Ligi Europy, w której przegrał dwa spotkania grupowe: z Nantes i Freiburgiem. Marinakisa bolały nie tylko porażki w LE, ale też wyniki w lidze, której liderem był wielki rywal OP, czyli Panatinaikos.

Corberan został zwolniony po 48 dniach. Komunikat informujący o tym, że Hiszpan nie poprowadzi więcej Olympiakosu był, eufemistycznie mówiąc, bardzo lakoniczny: liczył dokładnie 11 słów. - Corberan został wrzucony w sytuację bez wyjścia. Oczekiwano, że bez okresu przygotowawczego naprawi wszystko w dwa miesiące. Do tego miał jeszcze zmusić drużynę do zmiany stylu po Pedro Martinsie, który trenował 4 lata. Corberan zaczął obiecująco, ale szybko zaczęła się zadyszka i musiał odejść. Gdyby Martinsa zwolniono wcześniej, a Corberan dostałby drużynę przed okresem przygotowawczym, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Jak dla mnie, był to odpowiedni trener, ale zatrudniony w nieodpowiednich czasach – twierdzi Stephen Kountourou.

Decyzja o zwolnieniu Corberana, podobnie jak o sprowadzeniu nowych zawodników, prawdopodobnie zapadała w gabinecie Marinakisa. Skąd ta pewność? W Olympiakosie do pewnego momentu nie było żadnego dyrektora ds. piłki nożnej ani szefa skautów. Na pierwsze z tych stanowisk zatrudniono Jose Anigo, byłego pracownika Nottingham Forest. Decyzja w sprawie Francuza zapadła jednak dopiero pod koniec września, gdy okno transferowe było już zamknięte. W klubie pracuje dyrektor sportowy, którym jest legendarny zawodnik Realu Christian Karembeu, ale, według kibiców, przy podejmowaniu decyzji o umowach dla nowych zawodników nie ma on ostatniego słowa.

- Mówiąc szczerze, nie wiemy, kto podejmował decyzje ws. transferów. Za kadencji Pedro Martinsa osobą decyzyjną był szef skautów François Modesto, który niedawno odszedł do Monzy. W tym, jak i w poprzednim sezonie, Marinakis miał wpływ na to, że wielu zawodników trafiało do klubu i z niego odchodziło. Problem jest taki, że Olympiakos został „przeładowany” piłkarzami, bo nie był w stanie sprzedać tych, których już nie potrzebuje – mówi wprost Stephen Kountourou.

Sytuacja przypomina to, co Marinakis zrobił w Nottigham Forest. Beniaminek Premier League sprowadził łącznie 22 zawodników, wydając łącznie ponad 150 milionów euro. - Oczywiście, że to podobna sytuacja. Ale będąc szczerym, to Olympiakos, a nie Nottingham rozpoczął hurtowy zakup zawodników – dodaje Kountourou.

Olympiakos małą kolonią Realu Madryt

Współpraca na linii Nottingham – Olympiakos sięga dalej. Tylko w tym oknie transferowym do klubu z Grecji trafiło dwóch zawodników dwukrotnego zdobywcy Pucharu Europy: skrzydłowy Josh Bowler i napastnik Hwang Ui-jo. Anglik stał się zresztą obiektem żartów. Kibice wypominali władzom Olympiakosu, że skład drużyny jest tak niezbilansowany, iż w kadrze znajduje się jednocześnie były zawodnik Championship i zwycięzcy Ligi Mistrzów: Marcelo czy James Rodriguez.

Do piłkarzy, którzy w swojej karierze grali w Realu Madryt: Karembeu, Marcelo i Jamesa Rodrigueza, w ostatnich dniach dołączył trener z przeszłością w drużynie Królewskich. Carlesa Corberana zastąpił Michel. Były gwiazdor Realu trenował już wcześniej Olympiakos i wytrwał w nim zaskakująco długo – od 2013 do 2015 roku. Do sztabu Michela dołączył jego syn, Adrian Gonzalez, który zaczynał w Realu Madryt, ale później grał już w niżej notowanych klubach – w tym m.in. w Getafe i w Eibarze.

- To, co się działo w klubie wyglądało chaotycznie. Jesteśmy w okresie przejściowym zarówno jeśli patrzymy na kadrę, jak i na trenera. Dla nas 4-letnia kadencja dla trenera jest czymś niesłuchanym. Pedro Martins przetrwał w klubie całą dynastię, więc zmiany po nim będą długie. To jednak tylko jedna strona tego zagadnienia, bo jest też druga: w klubie wiele rzeczy jest źle niezorganizowanych. Niektórzy zawodnicy, którzy trafili do klubu, nie mogą grać w Europie, co jest dla nas powodem do wstydu. Może zostaną zarejestrowani w styczniu, o ile dalej będziemy w LE – podkreśla Kountourou.

Olympiakos w pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera wygrał z Atromitosem 2:0. Dwa gole zdobył zawodnik sprowadzony w tym oknie transferowym: Cedric Bakambu. Nie bez złośliwości można dodać, że Marinakis uczcił ten sukces w swoim stylu, czyli sprowadzając piłkarza. Do Pireusu trafił Szwajcar Pajtim Kasami, były zawodnik Fulham i Palermo. To oznacza, że tylko przed rundą letnią, na Stadion im. Jeorjosa Karaiskakisa trafiło łącznie 6 środkowych pomocników.

Chcesz skontaktować się z autorem artykułu? Napisz pod adres: pawel.zurek@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAB