Zamknij

Tolerancja wybiórcza. Casus Thiago Cionka [KOMENTARZ]

13.07.2020 20:02
Thiago Cionek
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Rafał Trzaskowski w kampanii prezydenckiej bardzo głośno krzyczał o potrzebie kolektywnego działania na rzecz zasypywania podziałów w społeczeństwie. Andrzej Duda w wieczór wyborczy pięknie mówił o szacunku i konieczności budowania wspólnoty, a jego córka Kinga Duda o tolerancji. Wyborcy obu panów tolerancję rozumieją jednak tylko jako coś, co należy się jednej stronie barykady. W poniedziałek przekonał się o tym m.in. reprezentant Polski Thiago Cionek.

"Zamiast pokazywać, jak można lepiej ułożyć sobie życie, ostatnie lata utwierdzają w poczuciu, że życie z innymi wcale nie idzie nam za dobrze" - zauważa Douglas Murray w książce "Szaleństwo tłumów. Gender, rasa, tożsamość". Nie pisze o Polakach, lecz szerzej o podziałach w społeczeństwach (akurat pod kątem LGBT), w których jedni chcą być uważani za lepszych, niż są, drudzy nie mają na tyle siły i pewności siebie, by przeciwstawić się tym, którzy próbują ich piętnować tylko dlatego, że urodzili się w biedniejszej rodzinie, są homoseksualistami, czy mają inny kolor skóry niż większa część miejscowej ludności.

Jeśli obie strony sporu nie będą próbowały i nie wykażą odrobiny dobrej woli, by zrozumieć oponenta, powstanie pat, który może doprowadzić do sytuacji, w której wrócimy do biblijnego prawa "oko za oko, ząb za ząb". To z kolei będzie oznaczało, że nie jesteśmy zdolni do poświęceń, kompromisu i zamiast rozwijać się, zaczniemy się cofać, w najlepszym przypadku zachowamy status quo, gdzie dwa zwaśnione obozy będą żyły obok siebie, ale będą skłócone i podzielone, a wyzwiska będą (już są) na porządku dziennym.

Hejt na Thiago Cionka

"Czeka nas przyszłość, w której na rasizm odpowiada się rasizmem, uwłaczanie na podstawie płci spotyka się z uwłaczaniem z powodu płci. Upokorzenie dochodzi do takiego etapu, w którym grupy większościowe po prostu nie mają powodu nie użyć gier, które tak dobrze sprawdzały się na nich samych" - to nie jest optymistyczna konstatacja Murraya, ale doskonale oddaje to, w jakim punkcie od 15 lat znajduje się Polska. Bo skoro oni mogą, to i my chyba też? Bardzo dobitnie w poniedziałek pokazał to przypadek piłkarza reprezentacji biało-czerwonych, Thiago Cionka.

Zawodnik SPAL Ferrara pogratulował prezydentowi Andrzejowi Dudzie reelekcji. W drugiej turze wyborów prezydenckich polityk wywodzący się i popierany przez Prawo i Sprawiedliwość stosunkiem głosów - mniej więcej - 51:49 pokonał wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. W liczbach bezwzględnych obaj otrzymali ponad 10 milionów głosów. Kolejne 10 milionów postanowiło nie wziąć udziału w głosowaniu. Z tego wynika, że Polska jest podzielona na trzy części, niemal po równo.

Trzaskowski w kampanii prezydenckiej bardzo głośno mówił o potrzebie zasypywania tych podziałów, a jeszcze dobitniej wskazywał na konieczność budowania społeczeństwa otwartego, proeuropejskiego, obywatelskiego i tolerancyjnego, jednocześnie szydził z przeciwnika. Andrzej Duda, który przez kilka miesięcy niemal codziennie kogoś wykluczał i obrażał, zreflektował się dopiero podczas wieczoru wyborczego, przepraszając tych, którzy mogli poczuć się dotknięci jego wypowiedziami i apelował o szacunek. W gruncie rzeczy można było odnieść wrażenie, że jemu zależy na tym samym co... Trzaskowskiemu. Czy obaj mówili szczerze? Pewnie nie, bo w gruncie rzeczy ten rozłam napędza obie strony sporu politycznego. Gdyby tak nie było, gdyby ludzie mieli dość, wybory wygrałby kandydat bezpartyjny, czyli Szymon Hołownia, bądź ktoś spoza mainstreamu, czyli Krzysztof Bosak albo Robert Biedroń. Wszyscy, przy mniejszym bądź większym poparciu, przepadli jednak w pierwszej turze.

"Moja tolerancja jest lepsza niż Twoja"

Na Cionka wylała się fala hejtu. Jedni kazali mu "wypier*****", drudzy zwyzywali od idiotów, inni zarzucali wspieranie homofoba, ksenofoba, ogólnie "foba". I tu dochodzimy do clue, bo można zakładać, że ta nieuzasadniona, często wulgarna krytyka dotknęła piłkarza ze strony zwolenników Trzaskowskiego lub osób, które poszły do urn z hasłem "***** ***". Tych drugich pomijam, bo to nie jest żaden argument, natomiast działanie tych pierwszych jest mega słabe. Cionek zagłosował na nietolerancyjnego prezydenta, jego sprawa, a w zamian otrzymał nietolerancyjne wpisy (hejty) od sympatyków rywala. Jeśli więc tolerancja ma być wybiórcza, zarezerwowana tylko dla tych, którzy są z nami, to po co w ogóle o niej mówić? Przecież to śmieszne.

I tu znów możemy przywołać i sparafrazować słowa Kazika Staszewskiego, powiedzieć, że "Moja tolerancja jest lepsza niż Twoja". No nie jest! Albo uznajesz wyniki wyborów i jesteś w stanie przyznać, że takie są prawa demokracji, albo nie. Możesz się z nimi nie godzić, bo przecież Twój kandydat przegrał, możesz nawet próbować wytłumaczyć przeciwnikowi politycznemu, że to nie był dobry wybór, ale argument w stylu "wypier*****" świadczy tylko o tym, że nie do końca rozumiesz istotę ustroju, w którym funkcjonujesz. A już na pewno nie rozumiesz, czym jest tolerancja, o której być może Twój kandydat mówił.

Thiago Cionek wdał się w dyskusję z internautami: "To jest demokracja"

Żeby nie kończyć tak moralizatorsko i pesymistycznie, warto może wspomnieć, że spór dotyczy przede wszystkim polityków i garstki najbardziej zatwardziałych entuzjastów jednej bądź drugiej partii. Nawet nie konkretnej osoby, kandydata, ale właśnie jego zaplecza politycznego. Przez te 15 lat sporu na szczytach ludzie pokazali, z "małymi", niekiedy bardzo brutalnymi wyjątkami, jak zabójstwo Pawła Adamowicza, że mimo sporów potrafią ze sobą rozmawiać. Jasne, są pewnie miejsca, gdzie niezwykle prawdziwe jest zdanie ze skeczu kabaretu Neo-Nówka: "a w dupie mam PiS i Platformę, skurwysyny już nawet rodziny skłócili", ale mam wrażenie, że nie jest to jednak zjawisko powszechne.

Ochłońmy po tych wyborach i wróćmy do swojego życia. Do następnej kampanii, kiedy znów szambo wybije, mamy względny spokój. Chyba.

Posłuchaj podcastu

Krzysztof Sobczak