Zamknij

Superpuchar Polski: Boniek wściekły na Legię: "Ukrywali zakażonego"

11.08.2020 10:13
Zbigniew Boniek atakuje Legię
fot. Jakub Kaminski/East News

Zbigniew Boniek, prezes Polski Związku Piłki Nożnej, winą za odwołanie zaplanowanego na niedzielę 9 sierpnia meczu o Superpuchar Polski obarczył Legię Warszawa. - Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi - powiedział w rozmowie z Maciejem Wąsowskim z "Przeglądu Sportowego".

Mecz o Superpuchar Polski 2020 pomiędzy mistrzem kraju Legią Warszawa i zdobywcą pucharu Cracovią miał zainaugurować sezon 2020/2021. Wszystko było już przygotowane - medale, patera, obiekt, choć i tu pojawiają się wątpliwości, o których pisał "PS". Na nieco ponad 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem Zbigniew Boniek nieoczekiwanie oznajmił, że spotkania nie będzie. "Za chwilę będzie oficjalnie... niestety jutrzejszy mecz o Superpuchar się nie odbędzie" - napisał w sobotę.

Powodem takiej decyzji była informacja o pozytywnym wyniku badań na koronawirusa u jednego z członków sztabu Legii. Chodziło o masażystę, który miał kontakt z wieloma osobami, w tym z piłkarzami i choć sam czuł się dobrze, mógł zarażać innych. Prewencyjnie PZPN postanowił zminimalizować ryzyko i nie dopuścić do kolejnych infekcji. Te pojawiały się już w innych polskich klubach - Wiśle Płock i Lechii Gdańsk.

Superpuchar Polski: Boniek o powodach odwołania meczu

Sanepid wysłał informację do klubu o pozytywnym wyniku po ośmiu dniach od pobrania wymazu. Przedstawiciele Legii przeoczyli maila w tej sprawie i stąd powstało wrażenie, że próbuje ukrywać zakażonego. Kiedy już stało się jasne, że jeden z masażystów jest zainfekowany, testy przeszli wszyscy piłkarze i członkowie sztabu szkoleniowego. Wyniki były negatywne, co więcej, również masażysta był już ozdrowieńcem i legioniści chcieli grać. Boniek do meczu jednak nie dopuścił, a teraz broni się przed zarzutami dotyczącymi zarówno zaniedbań organizacyjnych, jak i o złamaniu ustaleń ze stołecznym klubem.

- Dostałem sygnał, że w jednym z klubów sanepid szuka masażysty z pozytywnym wynikiem. Nie było tak, jak niektórzy mi zarzucają, że dostałem informację od jednego z portali internetowych. W Legii zapomniano sprawdzić wynik badania masażysty, który przebywał z piłkarzami od rana do wieczora przez dziewięć dni - tłumaczy prezes PZPN na łamach "Przeglądu Sportowego".

- Udawanie, że coś się nie wydarzyło było pomyłką i jest groteskowe. Podobnie jak twierdzenie, że ten masażysta nie miał nic wspólnego z zespołem. Jeżeli tak będziemy podchodzić nawet do oczywistych spraw, to będzie źle. Każdy może się pomylić, ale trzeba mieć odwagę się przyznać - dodaje.

Legioniści do końca mieli nie wiedzieć, czy mogą sprzedawać bilety na Superpuchar, czy nie. Ten zarzut Boniek również odparł i sam zaatakował mistrza Polski.

- O czym my rozmawiamy? W ogóle nie rozumiem tematu. Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi. Są procedury, które jasno mówią, jak trzeba funkcjonować, kiedy ktoś jest chory. Nasz Zespół Medyczny wysłał do klubów dokładne wytyczne. Każdy odpowiedzialny i mądry klub zrobił piłkarzom, trenerom i pracownikom badania przed pierwszym treningiem. W każdym zespole muszą robić ankiety medyczne, żeby lekarz klubowy wiedział, czy ktoś ma objawy. Zasłanianie się tym, że w klubie czegoś nie wiedzieli jest nieporozumieniem. Może jeszcze PZPN ma decydować, co piłkarz może jeść: tatara czy golonkę? - grzmi. I podkreśla, że dla federacj odwołanie meczu to problem, bo poniósł koszty z tytułu przygotowań, m.in. medali czy patery.

Superpuchar Polski 2020: Boniek atakuje Legię

- W Legii często jest tak, że jak dzieje się coś złego, to winni są wszyscy dookoła, tylko nie oni. Jakim cudem lekarz pracujący w klubie może wysłać 50 osób na badania i następnego dnia wieczorem nie sprawdzić wyników? Dopiero sanepid po kilku dniach zaczął szukać faceta - oskarża Boniek, który nie ma sobie nic do zarzucenia w kwestiip przygotowania spotkania.

- I teraz będziemy odwracać kota ogonem, że ten absurd jest winą PZPN? Będziemy się przepychać w mediach odpowiedzialnością, kto i co zawalił? Mecz był przygotowany, Cracovia już niemal była w autokarze i miała ruszać do Warszawy. I teraz ktoś z Legii mówi, że coś nie było zorganizowane, bo to pasuje do koncepcji odwrócenia uwagi od tego, co zrobił klub? Żeby było ciekawie, to na początku panu prezesowi Dariuszowi Mioduskiemu też było przekazywane, że tylko pomylono próbówki. A tam nie było podejrzenia o zakażenie koronawirusem, tylko czarno na białym napisane, że facet miał koronawirusa - zaznacza.

Po raz ostatni mecz o Superpuchar Polski nie odbył się w 2013 roku. Głównym powodem była reforma rozgrywek ekstraklasy i krajowego pucharu. Przed rokiem po trofeum sięgnęła Lechia Gdańsk.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy