Sprzedaż AC Milan pod lupą włoskiej prokuatury

Krzysztof Sobczak
22.03.2018 12:55
Leonardo Bonucci
fot. EastNews

Prokuratura w Mediolanie wszczęła śledztwo, by ustalić szczegóły sprzedaży przez Silvio Berlusconiego klubu AC Milan nieznanemu chińskiemu biznesmenowi Yonghong Li. Okazało się, że jego osobisty majątek jest znacznie mniejszy od sumy wydanej na tę transakcję.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

O Yonghong Li wiadomo od początku niewiele - przypomina czwartkowa włoska prasa, informując o wszczętym dochodzeniu w sprawie "dziwnej transakcji", jak określa się sprzedaż Milanu. Szczątkowe informacje na temat nabywcy jednego z najsłynniejszych klubów świata są takie, że ma 49 lat i zameldowanie w Hongkongu.

Zobacz także

Długie rozmowy i pożyczki

Rozmowy na temat sprzedaży klubu, który przez 30 lat należał do byłego trzykrotnego premiera Włoch i magnata medialnego, trwały miesiącami, a przedłużały je trudności ze zdobyciem sumy 740 milionów euro, na ile wyceniono Milan - zauważa "Corriere della Sera".

Gazeta dodaje, że przedsiębiorca z Chin zapłacił w zeszłym roku Berlusconiemu tę sumę, choć jego osobisty majątek szacowany był na 500 milionów euro. Li zapożyczył się m.in. w Hongkongu, a 303 miliony euro, których mu brakowało, otrzymał od amerykańskiego funduszu inwestycyjnego Elliott. Pożyczono mu tę kwotę na 9 procent, dodatkowo biorąc w zastaw duży pakiet akcji Milanu. Jeżeli Yonghong Li nie spłaci jej do października, Amerykanie staną się właścicielami klubu piłkarskiego z Mediolanu, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację.

Prokuratura bada okoliczności transakcji

Szeregiem transakcji towarzyszących przejęciu klubu przez chińskiego inwestora zainteresował się Narodowy Bank Włoski. Kiedy w styczniu prasa doniosła o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie, prokuratura w Mediolanie zdementowała te doniesienia. W środę potwierdziła zaś, że wszczęła śledztwo i wyjaśniła, że nie są nim objęte konkretne osoby. Na razie bada okoliczności zakupu.

Włoskie media ponownie zastanawiają się w tej sytuacji, jak nieznany w Chinach inwestor zdołał zgromadzić pieniądze niezbędne na zakup AC Milan, skoro jedyną jego gwarancją był osobisty majątek, szacowany na pół miliarda euro. Niewykluczone, iż Yonghong liczył na wejście Milanu na giełdę w Hongkongu, ale to zdaniem większości obserwatorów wydaje się w tej chwili niemożliwe.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

Wniosek jest jeden: AC Milan nie może zaznać spokoju - podsumowuje "Corriere della Sera".

RadioZET.pl/PAP/KS