Rzecznik Lecha po skandalu w Poznaniu: Jesteśmy świadomi konsekwencji

Maciej Walasek
21.05.2018 08:57
stadion Lecha Poznań
fot. PAP

Rzecznik prasowy Lecha Poznań Łukasz Borowicz przyznał, że klub dochował wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo podczas spotkania piłkarskiej ekstraklasy z Legią Warszawa. Mecz z powodu zamieszek został przerwany w 77. minucie przy stanie 2:0 dla gości.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Krótko po zdobyciu przez Legię drugiego gola z trybuny zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów "Kolejorza" na murawę poleciały race. Sędzia Daniel Stefański przerwał zawody, a piłkarze w pośpiechu opuścili murawę. Sympatycy Lecha po chwili zaczęli napierać na ogrodzenie i po chwili kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku. Błyskawicznie do akcji wkroczyło ok. 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor i opanowali sytuację.

Atmosfera na stadionie była jednak nadal napięta, wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann podjął decyzję o przerwaniu spotkania. Borowicz podczas briefingu podkreślił, że klub od wielu dni starannie przygotowywał się do tego meczu.

Zobacz także

- Wiedzieliśmy, że nastroje kibiców przed tym spotkaniem są złe, ale zależało nam, żeby mecz się odbył, został przeprowadzony bezpiecznie, zgodnie z regulaminem i tak też się zakończył. O ile jesteśmy w stanie zrozumieć nastroje wśród kibiców, o tyle nie zgadzamy się i nie akceptujemy tego, w jaki sposób to spotkanie zostało zakończone - powiedział.

Jak dodał, klub dochował wszelkiej staranności, by na stadionie było bezpiecznie.

- Nie jesteśmy jedynym stadionem, na który race zostały wniesione, zostały odpalone i przeszkodziły w meczu. Dziś jest za wcześnie, żeby oszacować straty, za kilka dni nasza wiedza będzie bardziej bogata. Największe straty to jednak to, co się wydarzyło i co widzieliśmy. Jesteśmy świadomi, że czekają nas poważne konsekwencje - zaznaczył.

Decyzją Komisji Ligi Ekstraklasy poznański klub został ukarany walkowerem, co oznacza, że Legia została mistrzem Polski.

Lechowi oprócz kar finansowych, grozi także zamknięcie stadionu dla publiczności. W ostatnich latach piłkarze w Poznaniu kilkakrotnie grali przy pustych trybunach, po raz ostatni w październiku 2016 roku przeciwko Wiśle Kraków w Pucharze Polski.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

RadioZET.pl/PAP/MW